To nie krasnoludki dewastują rzeki

poniedziałek, 8.7.2024 12:28 188 0

Dosyć dewastacji polskich rzek. Zainwestujmy pieniądze w naturalną retencję, ograniczającą skutki powodzi i suszy oraz zwiększającą odporność na towarzyszące zmianom klimatu zjawiska ekstremalne – apelowali 5 lipca na Odrą przedstawiciele koalicji rzecznych. Akcja została zorganizowana symbolicznie przy nadrzecznym pomniku krasnoludka z koparką, by zwrócić uwagę, że to nie krasnoludki dewastują polskie rzeki. Równolegle przedstawiciele Koalicji Ratujmy Rzeki, zaniepokojeni informacjami na temat projektów  dotyczących gospodarki wodnej, które mają być realizowane w Polsce przy udziale finansowym Banku Światowego, zwrócili się formalnie do rządu o poddanie nowego programu inwestycyjnego strategicznej ocenie oddziaływania na środowisko, zgodnie z prawem polskim i międzynarodowym.

W marcu br. pojawiły się informacje o spotkaniu przedstawicieli Banku Światowego z wiceministrem infrastruktury odnośnie możliwości współfinansowania „nowego projektu w gospodarce wodnej”, który miałby zakładać rozbudowę istniejącej oraz budowę nowej infrastruktury hydrotechnicznej, głównie celem zapewnienia ochrony przed powodzią i suszą w dorzeczu górnej i środkowej Wisły. Koszt całego programu szacowany jest na 1,5 mld euro. Natomiast w połowie kwietnia PGW Wody Polskie poinformowało o wizytach przedstawicieli BŚ w poszczególnych regionalnych zarządach gospodarki wodnej, podczas których zostały przedstawione propozycje konkretnych inwestycji planowanych do realizacji w ramach szerszego projektu o nazwie „Projekt budowania odporności na zmiany klimatu w gospodarce wodnej". RZGW we Wrocławiu oświadczył nawet, że w ramach tego nowego programu zgłosił inwestycję planowaną w jeszcze w l atach 70. XX w. – budowę nowego wielofunkcyjnego zbiornika wodnego na Nysie Kłodzkiej w Kamieńcu Ząbkowickim, którego znaczenie przeciwpowodziowe nie zostało dowiedzione do dzisiaj.

Z powyższego wynika, że planowane nowe projekty gospodarki wodnej, które współfinansować ma Bank Światowy, z góry zakładają realizację przedsięwzięć z kategorii najbardziej negatywnie oddziałujących na ekosystemy rzek (zbiorniki w wodne, regulacje rzek), wymagających wywłaszczeń i wysiedleń, a jednocześnie najbardziej wrażliwe na ekstremalne zjawiska hydrometeorologiczne towarzyszące zmianom klimatu. Dlatego ekolodzy negatywnie oceniają skuteczność redukcji ryzyka powodziowego większości dotychczasowych projektów hydrotechnicznych współfinansowanych z pożyczki Banku Światowego, zwłaszcza ostatniego programu „Projekt ochrony przeciwpowodziowej w dorzeczu Odry i Wisły” (POPDOW). Największe wątpliwości pod kątem celowości inwestycji i przyjętych rozwiązań technicznych, budzi realizacja trzech zadań:

  • regulacja Odry granicznej i środkowej, zwana inaczej pracami modernizacyjnymi na potrzeby zimowego lodołamania;
  • budowa zbiorników suchych oraz regulacja rzek w Kotlinie Kłodzkiej;
  • prace przygotowawcze do budowy zbiornika wodnego Kąty-Myscowa na Wisłoce.

Przeciwko tym przedsięwzięciom protestowały zarówno lokalne społeczności jak i organizacje ekologiczne. Słuszność obaw społeczeństwa obywatelskiego o prawidłowość procedur zatwierdzania inwestycji pokazuje dobitnie przykład podzadania pn. „1B.2 Prace modernizacyjne na Odrze granicznej, Etap I – Prace modernizacyjne w celu zapewnienia zimowego lodołamania.” Pomimo prawomocnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie nakazującego wstrzymanie prac, a także ograniczeń czasowych wynikających z decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach realizacji przedsięwzięcia, prace w korycie Odry były prowadzone jeszcze w czerwcu. Ta sytuacja nie ma nic wspólnego z deklarowanymi przez BŚ standardami środowiskowymi realizacji inwestycji. Co więcej, stanowi jaskrawy przykład łamania prawa polskiego i wspólnotowego.

Dlatego koalicje apelują do rządu, w osobach Ministra Infrastruktury oraz Ministra Finansów  o:

  1. przejrzystość negocjacji rządu RP z BŚ dot. kolejnego programu gospodarowania krajowymi zasobami wodnymi, zaangażowanie wszystkich potencjalnych interesariuszy i poddanie programu strategicznej  ocenie oddziaływania na środowisko,
  2. zrezygnowanie z umieszczania w programie inwestycji planowanych dziesiątki lat temu, które nie wytrzymują współczesnej oceny efektywności, celowości i odporności na zmiany klimatu,
  3. nadanie priorytetu działaniom dotyczącym ograniczaniu ryzyka powodzi miejskich, wykupom gruntów narażonych powodziami błyskawicznymi w terenach górskich i podgórskich, powiększaniu terenów zalewowych poprzez likwidację lub relokację obwałowań, wdrażaniu Krajowego Programu Renaturyzacji Wód Powierzchniowych i innych działań z zakresu “Natural Retention Measures”.

Prace dewastacyjne na Odrze dalej trwają, mimo prawomocnych decyzji polskich sądów – informuje Radosław Gawlik ze Stowarzyszenia Eko-Unia. Liczyliśmy, na to że nowe władze zmienią podejście do rzek. Niestety zapowiadane inwestycje będą je dewastować za nasze pieniądze. To szkodliwe i marnotrawne – dajmy polskim firmom budowlanym pracę przy renaturyzacji rzek, a nie ich niszczeniu. Dla dobra nasz wszystkich – dodaje.

Sytuacja na Odrze jest w tym roku ponownie na krawędzi katastrofy. Tym bardziej wybrzmiewa nadchodzący od żyjących nad wodami  społeczności lokalnych postulat czystych i żywych rzek, w miejscu kanałów dla ścieków i towarowej żeglugi. W całej Europie potrzebujemy powrotu rzek do natury - do tego zobowiązuje przyjęte przed miesiącem Prawo odbudowy przyrody (Nature Restoration Law), które przewiduje m.in renaturyzację 25 tysięcy km rzek w UE do 2030 roku. Potrzebujemy naturalnych rzek by  chroniły nas przed powodziami, suszami i innymi katastrofami, ale także by były skarbnicą przyrody i miejscem rekreacji dla mieszkańców dolin rzecznych – apeluje Krzysztof Smolnicki z Fundacji EkoRozwoju.  

Dodaj komentarz

Komentarze (0)