komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
PKS
PKP
MPK
FORUM

wtorek, 1 grudnia 2020

Natalii, Eligiusza

Najwydajniejsze oświetlenie powstaje we Wrocławiu

czwartek, 19.11.2020 13:46 , komentarze: 0 , odsłony: 327
kategorie artykułu:

Patrząc na skalę obecnego działania, są firmą niemal rodzinną. A jednak ich lampy świecą w Porcie Gdańsk, w polskim oddziale światowej klasy producenta profili aluminiowych, czy w firmach poligraficznych, gdzie jakość oddawania barw ma podstawowe znaczenie. Wrocławska firma Micoled produkuje oprawy ekstremalnie wydajne nawet jak na cenioną za energooszczędność technologię LED.

Wprowadzony na rynek we wrześniu system em-HALA SLIM ze swoimi osiągami to swojego rodzaju manifest programowy Micoled: przy zaledwie 1 kg masy podstawowego modelu i jego 65 watach mocy, emituje aż 11,3 tys. lumenów. To wydajność na poziomie światowym. – Klienci potrzebują dużej skuteczności świetlnej przy jak najniższym poborze energii. To fundamentalny parametr. Jednocześnie musimy pamiętać, do kogo kierujemy ofertę. Na przykład sufity w obiektach wielkopowierzchniowych często mają ograniczoną nośność – zauważa Robert Woźniak, prezes Micoled. Jeśli zastępujemy tradycyjne oprawy lampami LED i mówimy o naprawdę dużych halach, gdzie tych opraw jest kilkaset, w grę wchodzi odciążenie konstrukcji nawet o tony, które można przeznaczyć na inne instalacje.

Dzieło polskich inżynierów

Wśród klientów wrocławskiej firmy są między innymi: producent aluminium wyciskanego Hydro Extrusion Poland (około 1000 lamp), drukarnia Bauer Print w Wykrotach (także około 1000 lamp), Port Gdański (ponad 500). Micoled kieruje swoją ofertę również do samorządów (oświetlenie ulic i obiektów użyteczności publicznej), do placówek medycznych i oświatowych, czy do wielkopowierzchniowego handlu, ale w tej chwili to branża przemysłowa jest dla Micoled główną grupą docelową.

Micoled od samego początku istnienia rozwija swoją ofertę w oparciu o komponenty, które są projektowane i wykonywane w kraju. Poza diodami LED produkcji Samsunga, stawia na autorskie rozwiązania konstrukcyjne. To ważny element strategii biznesowej przedsiębiorstwa.

Wrocławska firma, w odróżnieniu od rynkowych gigantów, nie jest dzięki temu uzależniona od łańcucha dostaw, zaczynającego się zwykle w Chinach. Przykłada również ogromną wagę do niezawodności swoich produktów i sprawności ich ewentualnego serwisowania. – Chcemy pokazać, że również w XXI wieku jest miejsce na myślenie, że naprawdę wartościowy produkt to ten, który służy dłużej, niż przez dekadę. Produkujemy tak, żeby nigdy się nie zepsuło. Nawet jeśli to się zdarzy, naprawimy, a nie wymienimy cały podzespół. To także nasz wkład w ekologię. Ograniczamy produkcję elektrośmieci – dodaje prezes Woźniak. Jak sam zaznacza, w dającej się przewidywać przyszłości nie planuje zmiany tej strategii. Zarządza firmą razem ze wspólnikiem Andrzejem Dziagaczem. Obaj stawiają na rozwój w oparciu o własny kapitał i chcą, żeby tak zostało. Ich zdaniem, pozwala to elastycznie dostosowywać się do oferty rynkowej i szybko wdrażać własne pomysły.
– W biznesie nigdy nie mówi się „nigdy”, ale obecny model zarządzania i struktura właścicielska w pełni nas zadowalają – zapewnia Robert Woźniak. 

Nieoczywiste zlecenie? Wyzwanie przyjęte

W gabinecie szefów Micoled charakterystycznym elementem jest regał z czasopismami na temat elektroniki, które współwłaściciel firmy Andrzej Dziagacz z dumą zbiera od dzieciństwa. Najstarszy egzemplarz pochodzi z 1975 roku, kiedy miał 12 lat. Pierwsze sprawne urządzenia elektrotechniczne budował jako nastolatek. Jako szef działu badawczo-rozwojowego Micoled jest technicznym „mózgiem” całego wrocławskiego projektu. To miłośnik strzelectwa i akwarystyki, który z jednakową swadą, jak o zasilaczach, potrafi opowiadać o prawidłowym oświetleniu zbiornika na wiele tysięcy litrów i o wydobyciu pełnej palety barw jego mieszkańców. Albo o doświetleniu sportowej strzelnicy w sposób zapewniający zauważalną poprawę wyników. Z tego typu nieoczywistymi projektami Micoled niejednokrotnie zresztą się mierzył i mierzy.

Lampy Micoled trafiły nad zbiorniki ze zwierzętami morskimi we wrocławskim ZOO i na strzelnicę sportową w Warszawie. Na zewnątrz oświetlają zarówno „zwykłe” ulice, place i parki, jak i hale sportowe oraz stadiony piłkarskie, gdzie wyzwaniem jest zaplanowanie oświetlenia, które nie oślepi i równomiernie oświetli całe pole gry, niezależnie od odległości od źródeł światła. Micoled pracuje nad lampami agro, które będą zmieniały widmo elektromagnetyczne w zależności od etapu rozwoju rośliny (kiełkowanie, kwitnienie, owocowanie) i dzięki temu nie tylko zmniejszą pobór mocy w szklarniach, ale też zwiększą plony. – Naszą siłą jest innowacyjność. Nie zależy nam na kopiowaniu, tylko na tym, żeby być o krok przed innymi. W naszej branży nie jest to łatwe, ale możliwe – uważa Andrzej Dziagacz.

Zrozumieć, po co jest smart

Szefowie wrocławskiej firmy zwracają uwagę na znaczenie, jakie dla rozwoju branży będzie miało stosowanie rozwiązań smart. Są one coraz powszechniejsze w systemach oświetleniowych. Zmiany temperatury barwowej światła stymulujące pracowników w biurach to przyszłość, która już się dzieje. – Już mamy przygotowany wyrób, wpisujący się w takie potrzeby i jesteśmy gotowi wdrożyć go do produkcji. Podobnie jak opcjonalnie oferujemy możliwość zdalnego sterowania oprawami za pomocą systemów DALI – komentuje prezes Micoled Robert Woźniak. Zarówno on, jak i wspólnik podkreślają jednak, że nowoczesne technologie powinny być wprowadzane w rozsądny i zrównoważony sposób – tam, gdzie są naprawdę przydatne. Nie tam, gdzie przede wszystkim zwiększają koszty i prawdopodobieństwo awarii niemożliwej do samodzielnego usunięcia.

Pojektując swoje systemy oświetleniowe, inżynierowie Micoled szukają przede wszystkim rozwiązań „tradycyjnych” problemów elektrotechnicznych, o których klienci często niewiele wiedzą, a płacą za ich istnienie, choć wcale by nie musieli. Lampy Micoled nie generują kosztownej dla odbiorcy tzw. biernej mocy pojemnościowej, która potrafi zwiększyć rachunki za energię nawet o 30%. Ponadto wrocławianie stawiają na układy zasilające oparte o pierwszą klasę ochronności, a nie – jak  lansują wielcy producenci – drugą, która w przypadku zastosowań przemysłowych nie ma uzasadnienia, za to zmniejsza sprawność układu. – Grupa odbiorców świadomych swoich potrzeb jest stosunkowo wąska. Niejednokrotnie spotykamy się z sytuacjami, że wręcz trzeba ograniczać zakusy klienta i zaproponować mu coś bardziej dostosowanego do jego realiów. Chcemy dostarczać rozwiązania techniczne wysokiej klasy, ale także świadomośc i wiedzę – podsumowuje Robert Woźniak.

 

Wasze komentarze

wczoraj, 19 godz temu
poniedziałek, 30.11.2020 09:51
poniedziałek, 30.11.2020 07:10
poniedziałek, 30.11.2020 06:31
piątek, 27.11.2020 21:28
piątek, 27.11.2020 14:57
Wymarzone wesele
Wymarzone wesele
Muzeum Techniki
Muzeum Techniki