Młodzi aktywiści protestowali podczas Black Friday. Przykleili się do ścian jednego ze sklepów [Foto]

poniedziałek, 28.11.2022 14:28 487 1

26 listopada o godzinie 13.00, z okazji trwania Black Week, osoby z Extinction Rebellion Youth zaprotestowały przeciwko fast fashion i wyzyskowi pracowników przez marki modowe, przyklejając się do witryny Reserved we Wroclavi. Obok ustawiły transparenty z takimi napisami, jak "czarny piątek - czarna przyszłość" i "fast fashion - fast extinction".

"Fast fashion to pojęcie, które pojawiło się już ponad 40 lat temu, oznaczające szybkie wdrożenie do masowej produkcji nowych trendów modowych i ich sprzedaż w tanich sieciach handlowych. Cały rynek fast fashion jest wart gigantyczne pieniądze. Według różnych opracowań są to setki miliardów dolarów rocznie. Raport opublikowany pod koniec października przez Industry Research podaje, że w bieżącym roku rynek będzie wart 210 mld USD, a w 2028 roku urośnie do 260 mld USD. Od wielu lat, większość produkcji odbywa się w ubogich regionach Azji, kiedyś głównie w Chinach, teraz w takich krajach jak Bangladesz, Kambodża, czy Wietnam. Kurtki, buty, t-shirty kupuje się w bogatych krajach zachodu, wykorzystując niskie koszty ponoszone przez światowe koncerny. Odnoszą one korzyści dzięki brakom odpowiednich regulacji prawnych, wysokiemu bezrobociu i ogólnemu cichemu przyzwoleniu na łamanie praw człowieka. Stosunkowo najczęściej w światowych mediach mówi się o głodowych płacach. Przoduje w tym zakresie Bangladesz, gdzie mówi się o stawce 30 centów za godzinę, ale niewiele lepiej jest w Indonezji czy Indiach. Lokalni pracodawcy tłumaczą się tym, że rzekomo są to realne stawki, jakie płaci się w ich krajach, a podwyżki płac spowodowałyby upadek ich firm." - tłumaczy Leon, aktywista XR Youth.

Protest zebrał dużą uwagę, wielu przechodniów zatrzymywało się, by porozmawiać, niektórzy zadawali pytania: "Dlaczego? Co te firmy takiego robią konkretnie?"

"W 2016 roku wypłynęła tzw. afera turecka - okazało się, że właściciel stambulskiej fabryki szyjącej dla Zary, Next i innych, w ogóle nie zapłacił ludziom za wykonaną pracę. Chociaż te marki zobowiązały się do wypłacenia odszkodowania, zaproponowały tylko 1/4 i tak rozpaczliwie marnego wynagrodzenia. Za takie ochłapy pracownicy harują w warunkach, które mogą ich zabić. Sprawa zawalenia się Rana Plaza w Bangladeszu z 2013 roku już dawno ucichła, ale litości, zginęło tam 1135 osób, podczas gdy katastrofę można było przewidzieć. Swoje ubrania szyły tam takie firmy, jak H&M i LPP, właściciel m.in. Reserved. Nie wszystkie z nich przyłożyły rękę do wypłacenia odszkodowania rodzinom ofiar. Takich przykładów dużo można by wymieniać, a wiele afer pewnie uciszono." - odpowiada Kamila, jedna z osób uczestniczących w akcji.

"Molestowanie i wykorzystywanie seksualne w azjatyckich fabrykach są na porządku dziennym. Niestety, pracownicy-ofiary często godzą się na takie traktowanie, wiedząc, że sprzeciw wiązałby się z utratą stanowiska pracy, na które i tak, mimo ciężkich warunków, czeka kolejka chętnych. Fabryki tekstyliów, kupowanych przez nas masowo, zatrudniają w sumie miliony dzieci, które, pracując ponad swoje siły przez kilkanaście godzin dziennie, bywają często jedynymi żywicielami rodzin." - dodaje Devin, siedząca w witrynie obok Kamili.

Podczas trwania akcji na miejsce przyszedł student dziennikarstwa, aby przeprowadzić wywiad. Spytał, dlaczego akurat Reserved, dlaczego nie Zara czy H&M. "Paradoks polega na tym, że odpowiedź właściwie znajduje się w samym pytaniu. To jest tak, że te marki mają już na koncie wiele głośnych afer związanych między innymi z wyzyskiem pracowników. Są już z tym kojarzone. Reserved, czy raczej ogólnie LPP, nie jest z tego jeszcze znane, a powinno być. Niejednokrotnie produkuje swoje ubrania w tych samych fabrykach, co Zara i H&M.

I wydaje mi się, że lepiej jest wprowadzić coś nowego do świadomości ludzi, zamiast po raz kolejny organizować akcję w sieciówce firmy, o której już powszechnie wiadomo, że działa niemoralnie." - mówi Radogost z XRY Wrocław.

Kiedy przybyła zawiadomiona policja, z początku chciała oderwać osoby protestujące. Kiedy jednak przy odrywaniu od szyby zraniono rękę jednej z osób, funkcjonariusze zrezygnowali. Demonstracja trwała nieprzerwanie przez 3 godziny.

"Światowe protesty sprawiły, że największe marki świata zostały zmuszone do wprowadzenia wewnętrznych zasad, które powinny, przynajmniej w założeniu, sprzyjać społecznej odpowiedzialności i rezygnować z usług podwykonawców, którzy stosują praktyki naruszające podstawowe prawa człowieka. Działania te pozostają wciąż nieskuteczne i ruchy ekologiczne w dalszym ciągu podają liczne przykłady wykorzystywań, z których zysk czerpią zachodnie koncerny. Również popularyzowanie przez nie mody na eko-odzież nie zmienia zasadniczego problemu. Produkują za dużo, napędzają konsumpcję, wspierają wyzysk. Jednym z najskuteczniejszych sposobów na zatrzymanie tego jest bojkot. Nie kupujmy rzeczy po to, żeby wyrzucić je na koniec sezonu i kupić nowe, zasilając swoimi pieniędzmi marki, które wyzbyły się wszelkiej moralności." - podsumowuje przekaz protestu Barto, osoba biorąca udział w akcji.

Przeczytaj komentarze (1)

Komentarze (1)

autor poniedziałek, 28.11.2022 19:31
Co to znaczy...produkują za dużo? Może lepiej produkować mało jak...