Lowelasy na lansie podbijają Wrocław i internet!

sobota, 7.3.2015 08:50 16109 4

Lubią drużynę Pathers Wrocław, kawę w Starbucksie i wizyty w Cafe Vincent, Frankie’s czy ROCK Burgerze. Na miasto najchętniej wychodzą we dwójkę i w towarzystwie swoich "matek"  - Ani i Justyny.

Franek i Emil, dwa buldogi francuskie, potocznie zwane przez swoje właścicielki "chłopakami", podbijają Wrocław.

Wrocławski pręgież - miejsce spotkań

- My się poznałyśmy w parku na psim spotkaniu i chłopaki się totalnie pokochali. Śpią w jednym miejscu, piją z jednej miski. Staramy się, aby się spotykali kilka razy w tygodniu – mówi Ania, matka Franka.

Na spotkanie z Anią i chłopakami umówiłam się oczywiście w Starbucksie. – Tu już nas dobrze znają –śmieje się Ania i dodaje, że nigdy nikt nie wyrzucił jej z żadnej restauracji lub kawiarni. A we wrocławskich lokalach gastronomicznych bywają już od 3 lat.

Franek

- Lubię wychodzić, zjeść coś dobrego, napić się dobrej kawy, więc dlaczego miałabym zostawiać mojego psa samego w domu na parę godzin? – mówi Ania i uświadamia nas, że przegrzebując internet, natrafiła na informację o tym, że z Frankiem może wejść wszędzie. – Przepisów zakazujących wprowadzania psów do lokalu gastronomicznego nie ma. Nie można wprowadzać psów jedynie do strefy kuchennej, a tak pies może na sali przebywać. No chyba że właściciel lokalu sobie tego ewidentnie nie życzy. Nie można się zasłaniać sanepidem, gdyż ten twierdzi, że psy do lokalu gastronomicznego wchodzić mogą – tłumaczy Ania. – Nigdy nie używam określenia pies. Zawsze się pytam, czy mogę wejść z chłopcami albo używam ich imion. Jak powiem: Franek i Emil, to ludzie się od razu uśmiechają.

Ania podkreśla, że nigdy żaden z gości przybywających w lokalach gastronomicznych nie zwrócił uwagi, że wchodzą z Frankiem i Emilem. – Ludzie bardzo często do nas podchodzą, pytają się, czy mogą zrobić zdjęcia. Pytają się też, jak to jest, że można wejść z psem do lokalu... Często obsługa do nas przychodzi przywitać się, bo wiadomo, że jesteśmy już zaznajomieni z większością ludzi w kawiarniach. Nawet ja sama jestem zdziwiona, że nikt nigdy nam uwagi nie zwrócił, bo wiem, że psy w Polsce nie mają najfajniej.

Emil

Ania rozwiewa moje wątpliwości dotyczące promowania się dzięki Frankowi czy Emilowi i  tłumaczy, że Franek od małego musiał być ubrany, bo często przeziębiał. – Aby chronić mojego małego kluseczka postanowiłam zakładać mu różne bluzy, chusty czy bandamy . Franek jest ubierany, bo tego wymaga. Takie zalecenia dostałam od weterynarza. To nie jest moje widzimisię – śmieje się Ania.

Franek i Emil noszą chusty z logiem wrocławskiej drużyny Panthers Wrocław. – Chłopaki chodzą z nami na mecze. Są wiernymi fanami.

Ania założyła Frankowi fanpage na Facebooku, gdyż na jej własnym były same zdjęcia "kochanego kluseczka". - Profil Franka wziął się z tego, że moja prywatna ściana na Facebooku była zasypana zdjęciami Franka. Pomysł na blogach wyszedł od naszych znajomych z Warszawy. Stwierdzili, że chłopaki mają na tyle fajne fanpage prowadzone specyficznym slangowym językiem, że trzeba to zrobić. Chociaż blog jeszcze nie wygląda tak, jakbyśmy chciały... 

ZOBACZ BLOG LOWELASY NA LANSIE!

Franek na swoim FB ma ponad trzy tysiące lubisów, a Emil ponad dwa tysiące.  – Nie wiem, skąd ci ludzie się biorą – śmieje się matka Franka.

"Matki" nie poprzestają na blogu. We współpracy z Malina Crafts stworzyły również serię gadżetów, tj. obroże i chusty dla zwierzaków. Część dochodu ze sprzedaży została przekazana na adopcję buldożków. – Mamy w planach stworzenie kolekcji ubrań, kubków i różnych gadżetów z wizerunkiem buldogów, ale takich z przymrużeniem oka.

Ania ubolewa, że buldogi stały się modne. – Zdarza się, że dziecko widzi buldoga i krzyczy: "Mamo, mamo kup mi tego pieska" i tacy ludzie rzeczywiście kupują buldoga bez wiedzy, skąd ten piesek jest. Ludzie ulegają modzie, a nie zastanawiają się nad tym, że trzeba znaleźć porządną hodowlę, żeby kupić zdrowego psa. Pseudohodowle to nabijanie kasy nieuczciwym ludziom.

Ani przestrzega również, że trzeba wiedzieć, iż buldogi są bardzo chorowite i wymagające.  – Wady serca, alergie, wady stawów czy kręgosłupa, częsty przerost podniebienia miękkiego, zbyt wąskie skrzydełka u nosa i utrudnione oddychanie. To jest problematyczna rasa – wylicza Ania i obala mit, że Franek  chrapie i chrumka, jak to się zwykło mówić o buldogach. – Ja nawet często nie zauważam, że mam w domu psa. Taki jest cichy.

Adriana Boruszewska Doba.pl

Przeczytaj komentarze (4)

Komentarze (4)

wtorek, 10.03.2015 11:17
https://www.youtube.com/watch?v=Ygvo6J_3
-SI dlaczego nikt nie mowi o...
poniedziałek, 09.03.2015 22:24
Świetne, pozdrawiamy uroczych chłopaków. No i jak to się ma...
poniedziałek, 09.03.2015 08:35
to prawda, to wymająca rasa. Chciałam kupic córkce, ale zrezygnowałam.
sobota, 07.03.2015 20:15
piękne buldożki :)