Hala Stulecia areną Igrzysk śmierci, czyli operacja specjalna Motyl

piątek, 17.11.2023 11:13 393 0

Wrocław ma swoją prawdziwą gwiazdę filmową! Hala Stulecia wystąpiła w „Igrzyskach śmierci: Ballada ptaków i węży” Francisa Lawrence’a, i nie była to rola epizodyczna, a w filmie została na dodatek wysadzona w powietrze. Dzisiaj oficjalna polska premiera nowych Igrzysk śmierci i również od dzisiaj kopuła Hali Stulecia bryluje w kinach na całym świecie. Hala Stulecia była miejscem kręcenia wielu filmów i seriali, ale nigdy nie wzięła udziału w aż tak dużej produkcji i w żadnej nie dostała aż tak dużej roli. Zdjęcia nakręcone w Hali Stulecia stanowią prawie jedną trzecią całości filmu i to ona jest areną Dziesiątych Głodowych Igrzysk. 

Miłość od pierwszego wejrzenia 

Do zaprojektowanej przez Maksa Berga Hali Stulecia regularnie zjeżdżają miłośnicy i znawcy architektury z całego świata. To jedyny we Wrocławiu i jeden z siedemnastu w Polsce obiekt wpisany na prestiżową Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zarówno architektonicznie, jak i estetycznie to jedna z najciekawszych budowli tego typu na świecie, do tego z własną, fascynującą, ponad 110-letnią historią pełną ważnych, nie tylko na poziomie lokalnym, wydarzeń. Zainteresowanie wynajmem obiektu ze strony producentów Igrzysk śmierci było dla załogi Hali Stulecia miłym zaskoczeniem, ale nie można tu mówić o szoku. Sam wpis UNESCO daje temu miejscu nieustający międzynarodowy rozgłos. 

A jak to się stało, że ta superprodukcja zawitała akurat do Wrocławia?  – Wstępne zainteresowanie Halą Stulecia ze strony producenta pojawiło się na prawie 1,5 roku przed rozpoczęciem zdjęć. O zostanie areną Igrzysk rywalizowaliśmy z wieloma innymi obiektami z kilku różnych krajów na trzech kontynentach, ale już przy pierwszej wizji lokalnej reżyser Igrzysk śmierci Francis Lawrence po prostu zakochał się w naszej kopule. Nie bez znaczenia była też wielofunkcyjność naszego obiektu oraz całe nowoczesne zaplecze, które posiadamy. Hala Stulecia to dobrze chroniony zabytek, ale bardzo otwarty na wszystkie ciekawe i nietypowe przedsięwzięcia. Same przygotowania i szczegółowe ustalenia zajęły nam prawie rok, musieliśmy dograć naprawdę wiele szczegółów, od typowo technicznych, również takich dotyczących bezpieczeństwa obiektu, po szczegóły dotyczące cateringu. A wszystko oczywiście w największej tajemnicy, projekt miał klauzulę najwyższej poufności, a cała operacja swój kryptonim: Motyl – mówi Jakub Grudniewski, prezes Hali Stulecia.

Jak zburzono kopułę 

Nie będzie spoilerem informacja, że kopuła Hali Stulecia w najnowszych Igrzyskach śmierci zostaje… wysadzona w powietrze. – Igrzyska śmierci to postapokaliptyczne sci-fi, nie mogło obyć się bez rozbudowanej scenografii. Podczas zdjęć pod kopułą wykorzystano kilkanaście ton gruzu, zarówno takiego prawdziwego, jak i takiego scenograficznego. Największe styropianowe elementy zostały zrobione tak realistycznie, że osoby wchodzące na plan myślały, że to prawdziwe elementy oderwane od kopuły – mówi Paula Matuszak, kierowniczka Zespołu ds. produkcji wydarzeń Hali Stulecia. 

Plan zdjęciowy zmienił funkcjonowanie kompleksu Hali Stulecia na dwa miesiące. Sama hala była niedostępna dla zwiedzających, nie odbywały się w niej inne wydarzenia, ale wyłączona na potrzeby planu była również spora część terenów zewnętrznych kompleksu. Zadbano jednak, aby tak uwielbiane latem Pergola z Fontanną Multimedialną były dostępne, a całość miała miejsce właśnie latem, bo w lipcu i sierpniu 2022 roku. - Pod kopułą Hali Stulecia ostatecznie zrealizowano aż 21 dni zdjęciowych, choć całe przedsięwzięcie trwało sporo dłużej, bo aż 2 miesiące. Obiekt do zdjęć należało wcześniej przygotować, ze Studia Babelsberg do naszego kompleksu zjechały dziesiątki tirów z elementami scenografii, sama podłoga ułożona pod kopułą na potrzeby filmu ważyła aż 56 ton. A musimy pamiętać, że Hala Stulecia jako obiekt UNESCO podlega najwyższej możliwej ochronie konserwatorskiej. Najważniejszym naszym zadaniem było, aby obiekt w żaden sposób nie ucierpiał na tej realizacji. I to się udało, choć efekty specjalne w Igrzyskach śmierci są tak dobre, że wielu osobom nadal ciężko w to nadal uwierzyć – mówi Marianna Rowińskaproducentka liniowa filmu, a Jakub Grudniewski dodaje: - Już po premierze pierwszego trailera zgłaszali się do nas zatroskani o los kopuły miłośnicy Hali Stulecia. 

Za imponujące i wyjątkowo realistyczne efekty specjalne do nowych Igrzysk śmierci: odpowiadali jedni z najlepszych specjalistów na świecie – Studio Outpost, które zrealizowało m.in. takie produkcje jak „James Bond – no time to die”, „The Rings of Power”, „House of the Dragon”, „Fast X”, „Thor”, „Jurrasic World” czy„Jason Bourne”. Film został nagrany w systemie IMAX, na kamerach Arri Alexa Mini LF IMAX, z użyciem Arri Signature Prime Lenses i będzie wyświetlany w kinach również w systemie IMAX.

Przez żołądek do Hollywood 

- Zdajemy sobie doskonale sprawę, jak ważnym elementem odbioru wydarzeń i składową wizerunku każdego miejsca jest jedzenie. Dlatego staramy się poprzez kuchnię kreować wizerunek Wrocławia. Spokojnie możemy zapewnić, że całej ekipie Igrzysk śmierci Wrocław kojarzy się teraz z naprawdę dobrym jedzeniem – wyjaśnia Jakub Grudniewski prezes Hali Stulecia.

Hala Stulecia nie tylko wynajmowała swoje powierzchnie, była również odpowiedzialna za catering i wyżywienie całej ekipy filmowej, a ta liczyła aż 600 osób, w tym 400 osób ekipy zagranicznej, głównie z USA i Niemiec. - Co prawda pod kopułą Hali Stulecia zdarzają nam się znacznie większe realizacje, ale zazwyczaj jednorazowe. Zdjęcia rozpoczynały się czasem nawet o 4 rano i często trwały do późnego wieczora, a odpowiadaliśmy za pełne wyżywienie przez prawie dwa miesiące, było to naprawdę spore wyzwanie. Wiele wariantów diet, ludzie z całego świata z własnymi preferencjami, a przecież od dobrego jedzenia zależy atmosfera całego planu i dobry humor jego uczestników. A przy tak złożonych i jednocześnie drogich przedsięwzięciach ta odpowiedzialność jest szczególnie duża. Cieszymy się, że udało się sprostać wszystkim oczekiwaniom - mówi Jarosław Bugajski, szef kuchni cateringowej Hali Stulecia. 
A co jedzono na planie filmowym? Ekipie zagraniczna uwielbiała polskie pierogi i wszelkiego rodzaju roladki z mięsa. - Choć największym powodzeniem cieszyły się sałatki - wszyscy chwalili jakość polskich warzyw i owoców. Całość miała miejsce w środku bardzo gorącego lata, dlatego ważny był też naprawdę solidny zapas lodów – dodaje Jarosław Bugajski.

 

Pracownicy Hali Stulecia wraz innymi mieszkańcami Wrocławia mieli okazję zobaczyć Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży na świecie jeszcze przed oficjalną premierą – 13 listopada w Kinie Nowe Horyzonty odbyła się wrocławska prepremiera. Do kin zarówno w Polsce, jak i na całym świecie film chodzi dzisiaj (17 listopada).

Dodaj komentarz

Komentarze (0)