[WYWIAD] Józef Kogut: straż to moje życie, pasja i miłość

środa, 5.5.2021 09:16 1658 0

Od pięćdziesięciu lat staje ramię w ramię z innymi, by nieść pomoc tam, gdzie jest ona potrzebna. Nigdy się nie zastanawiał, czy chce być strażakiem, czy nie. Było to oczywiste, wiedział, że pójdzie w ślady ojca i dziadka. Minęło pół wieku, a Józef Kogut wciąż z dumą nosi mundur strażacki. – To pasja, miłość i chyba już przyzwyczajenie. Odejdę na emeryturę, ale gdy syrena zawyje, pobiegnę na pomoc – mówi.

4 maja obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Strażaka. Nie ma chyba drugiej takiej służby publicznej, która uczestniczyłaby w tak wielu różnych od siebie interwencjach. Józef Kogut, prezes Miejsko-Gminnego OSP w Jaworzynie Śląskiej, prezes OSP Nowice, zapisał wiele ważnych kart w historii gminnego pożarnictwa. Jest reprezentantem pokolenia, które ze skromnością i pokorą podchodzi do swoich obowiązków. Pomaga, nie oczekując nagród i pochwał.

* Pamięta Pan, jak zaczęła się Pana przygoda z OSP?
- Można powiedzieć, że bycie strażakiem to taka trochę tradycja w mojej rodzinie. Dziadek był jednym z założycieli OSP Nowice, potem służbę w jednostce pełnił mój tato. Było oczywiste, ze ja też zostanę strażakiem. Z drugiej strony, to były inne czasy, inna mentalność. Przynależność do drużyny OSP była wówczas tak samo naturalna jak gra w drużynie piłkarskiej. Graliśmy, a potem pomagaliśmy gasić pożary. Praktycznie w co drugim domu we wsi mieszkał strażak ochotnik. Miałem 14 lat, byłem w szkole, gdy w jednej ze stodół wybuchł pożar. Razem z Józkiem Ziobro, Staszkiem Czochem i Kazikiem Czochem uciekliśmy z lekcji i pobiegliśmy pomóc. I tak już od tego momentu w straży zostaliśmy. Wiadomo, że nie wszystko jako dzieci mogliśmy zrobić, ale pomagaliśmy jak tylko się dało. Byłem wówczas członkiem drużyny młodzieżowej, a w wieku 18 lat, w 1974 r. wstąpiłem w szeregi OSP Nowice.

* I minęło pół wieku… Kilkadziesiąt lat, w czasie których straż niewyobrażalnie się zmieniła.
- O tak. Mój tato jeździł jeszcze bryczką, wozem, ciągniętym przez konie. Gdy ja wstąpiłem do straży, jeździliśmy już ciągnikami. Był traktor z przyczepką, ale zdarzało się też, że pompy czy węże nosiliśmy pieszo. Wiadomo, bywało różnie, część jechała, część szła. Nie było we wsi hydrantu, za źródło wody służyły dwa stawy. Przez te wszystkie lata straż zmieniła się nie do poznania. Można powiedzieć, że ewoluowała od strażaków w ciągnikach, do wyszkolonych ludzi w samochodzie wysokiej klasy. Po ciągnikach dostaliśmy na wyposażenie Żuka, potem za zaangażowanie w prace społeczne przy budowie Domu Strażaka – Stara. W latach kolejnych, dzięki zaangażowaniu burmistrza Jaworzyny Śląskiej Grzegorza Grzegorzewicza i pracownika Urzędu Miejskiego Marka Werneckiego, udało się kupić używane Volvo. Od dwóch lat natomiast mamy nowego, w pełni wyposażonego Mana. Ten zakup także był możliwy dzięki wsparciu gminy i komendanta powiatowego straży.

* Wspomniał Pan o budowie remizy dla OSP Nowice, co było niewątpliwie ważnym wydarzeniem dla jednostki.
- Budowa Domu Strażaka to był jeden z ważniejszych kroków w rozwoju jednostki. Prace zaczęliśmy w 1984 r., skończyliśmy w 1989 r. Można powiedzieć, że było troje inwestorów – Gmina Jaworzyna Śląska, Gminna Spółdzielnia i OSP Nowice. Naszym wkładem była przede wszystkim praca społeczna. Czasy były trudne, łatwo nie było. Swoimi ciągnikami jeździliśmy po materiały, ładowaliśmy, przywoziliśmy do Nowic, rozładowaliśmy, zwoziliśmy materiały, ładowaliśmy, rozładowywaliśmy. Pracy było bardzo dużo, ale szczęśliwie udało się.

* Czy któraś z akcji, która miała miejsce w ciągu tych 50 lat, utkwiła Panu szczególnie w pamięci?
- Były trzy takie sytuacje. Pierwsza w 1990 r, kiedy wybuchł pożar w domu moich rodziców. Zawsze to my gasiliśmy pożary u innych, a wtedy to nam trzeba było pomóc. To mnie wówczas poruszyło. Nigdy nie zapomnę powodzi stulecia w 1997 r. Działaliśmy nawet na terenie Kłodzka i Barda, ratując ludzki dobytek. Trzecim takim wydarzeniem, które utkwiło mi w pamięci, był pierwszy śmiertelny wypadek na betonówce, w którym uczestniczyliśmy. To są obrazy, które ruszają człowieka do głębi i o których pamięta się do końca życia.

Foto: archiwum rodzinne. Na zdjęciu założyciele OSP Nowice: Jan Bodurko, Władysław Mytnik, Tadeusz Ruciński, Jan Brzegowy, Józef Ziobro, Andrzej Zięć, Stanisław Ziobro, Jan Szpil, Władysław Herod, Piotr Nabielec, Jan Brzegowy, Franciszek Ciupek

* Co dla Pana oznacza bycie strażakiem?
- Jest to honor, satysfakcja, że można komuś pomóc, ratować jego mienie i dobytek. Składałem przysięgę i jestem jej wierny.

* A jakie cechy powinien mieć dobry strażak?
- Powinien być zorganizowany, odważny, zdyscyplinowany, zaangażowany w to, co robi.

* Czym różni się OSP od Państwowej Straży Pożarnej?
- Przede wszystkim tym, że OSP, jak sama nazwa wskazuje, jest jednostka ochotniczą. Mamy pracę, a obowiązki strażaka wykonujemy dodatkowo. Strażak w Państwowej Straży Pożarnej pełni służbę „na etacie”, to jest jego praca. OSP Nowice ma to szczęście, że większość z nas jest rolnikami. Nie pracujemy od do, co często wyklucza z udziału w akcji. Jak coś się dzieje, wyje syrena, zjeżdżam traktorem do domu, albo zostawiam go na polu i biegnę z pomocą. Jest wiele sytuacji, kiedy w jednej chwili zostawiamy np. świąteczny stół i rodzinę, bo wzywają nas na akcję. Nawet pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia spędziliśmy na interwencji w Czechach. Straż to miłość, pasja, po tylu latach także nawyk i przyzwyczajenie – jest potrzeba, należy pomóc. Jeśli zaś chodzi o różnice w wyposażeniu OSP i Państwowej Straży Pożarnej, to coraz częściej się one zacierają. Jesteśmy dobrze wyposażeni, mamy podobny sprzęt, bierzemy udział w szkoleniach. Dzięki temu uzupełniamy się wzajemnie i współdziałamy w akcjach.

* Dużo jest takich interwencji, do których jesteście wzywani?
- Rocznie jest to 50-60 wyjazdów, głównie do wypadków. W 2020 r. doszło do sześciu wypadków śmiertelnych. Poza tym straż to taka służba, która jest wzywana do mnóstwa, zupełnie różnych zdarzeń. Pomagamy gasić pożary, zabezpieczamy domy przed powodzią, ratujemy ofiary wypadków. Wyciągamy ludzi z rozbitych pojazdów, żeby ratownicy mogli udzielić im pomocy medycznej. Zabezpieczamy miejsca wypadków, neutralizujemy plamy olejów, zdarza się, że nawet koty z drzew pomagamy ściągać. Zakres naszych działań jest ogromny.

* OSP Nowice jest jedną z prężniej działających i rozwijających się jednostek. Ilu członków liczy obecnie?
- 21 osób należy do OSP Nowice, w tym jedna druhna – Agnieszka Dawid. Mamy dwie drużyny młodzieżowe – chłopięcą w wieku 12-15 lat i dziewczęcą w tym samym przedziale wiekowym. Wyszkoleniem młodzieży zajmuje się właśnie druhna Agnieszka. Aby dołączyć do struktur OSP, należy ukończyć 18 lat, przejść kurs strażaka podstawowego organizowany przez Komendę Państwowej Powiatowej Straży Pożarnej, przejść badania lekarskie. Po spełnieniu tych warunków wpisujemy kandydata na listę pełnoprawnych członków drużyny.

* Strażacy ochotnicy poza tym, że pracują zawodowo na roli bądź etacie, biorą udział w akcjach, to jeszcze angażują się w życie społeczne wsi. Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli powiem, że OSP to jedna z tych jednostek, na którą zawsze można liczyć.
- Pomagamy sobie nawzajem i tak chyba powinno to wyglądać w sołectwach. Jesteśmy współorganizatorami Wyścigu Mytnika, który odbywa się regularnie w Nowicach. Zabezpieczamy drogi, trasy. Poza tym przy organizacji różnych wydarzeń pomagamy Radzie Sołeckiej i Kołu Gospodyń Wiejskich. Kiedy z kolei to my organizujemy zawody strażackie, też zawsze możemy liczyć na pomoc Rady i pań z Koła Gospodyń Wiejskich. Wspieramy się w działaniach.   

* Kiedy odejdzie Pan na emeryturę strażacką, nie będzie Pana ciągnąć dalej do tego nawyku i pasji, do straży?
- Ten czas nieuchronnie się zbliża. Niemniej zawsze pomogę, gdy będzie potrzeba, a gdy zawyje syrena, na pewno pobiegnę z pomocą.

***
Józef Kogut był wielokrotnie doceniany za swoje zasługi. Odznaczony brązowym medalem „za zasługi dla pożarnictwa”, srebrnym medalem „za zasługi pożarnictwa” (1993 r.), złotym medalem „za zasługi dla pożarnictwa” (2001 r.). W 2013 r. otrzymał Medal Honorowy im. Bolesława Chomicza. 22 września 2015 r. otrzymał tytuł „Zasłużonego dla Gminy Jaworzyna Śląska”.

 

Dodaj komentarz

Komentarze (0)