W Lądku-Zdroju nie zaśpiewa Weekend, choć ona może dla was zatańczyć [FOTO]

czwartek, 11.8.2022 16:37 2822 1

Recital Phillipa Brackena, pieśniarza, rodem z australijskiego Sidney, rozpoczął 8. Festiwal Muzyka u Źródeł w Lądku-Zdroju. Czy impreza ta ma szansę konkurować z koncertami gwiazd polskiej estrady, które w ten weekend wystąpią w innych kłodzkich kurortach?

Karolina Sierakowska, dyrektor Centrum Kultury i Rekreacji w Lądku-Zdroju mówi, że to świadomy wybór. Pyta: – Czy chodzi o to, żeby zjechało do nas pół Dolnego Śląska na jeden koncert, czy żebyśmy gościli pół Polski na dziesiątkach imprez, które naprawdę są na wysokim poziomie i żeby imprezy te były nie tylko dla naszych gości, ale również dla lądczan?

Pani dyrektor wylicza, że choćby na koncert jednej ze swoich ulubionych wykonawczyń, Kasi Sochackiej, musiałaby wydać nawet 100 tys. zł. Występy gwiazd, które od lat goszczą na estradach, kosztują jeszcze więcej. – A my, poza Festiwalem Tańca, robimy imprezy za bardzo niewielkie środki, ale za to całym serduchem. Gdyby wybrała gwiazdy, wszystkie pieniądze, którymi dysponuje CKiR, skończyłyby się po jednym koncercie. 

Od maja festiwale w Lądku-Zdroju odbywały się co dwa tygodnie, potem co tydzień, a teraz jedna impreza nakłada się na kolejną. I przybędzie nowa: 18 sierpnia rozpocznie się 7. Letnie Zderzenie Teatrów, impreza, która dotąd odbywała się w Kłodzku. Na pytanie, jak udało się zabrać to wydarzenie miastu bądź co bądź powiatowemu, pani Karolina uśmiecha się tylko: – My nic nie musimy nikomu zabierać, dobre rzeczy do nas same lgną.

A dokładnie było to tak. – Podczas Festiwalu Tańca podszedł do mnie Marek Mazurkiewicz. Było to 4 lipca w okolicach 22:30 – śmieje się pani Karolina. Marek Mazurkiewicz do niedawna kierował Kłodzkim Ośrodkiem Kultury i tam reaktywował festiwal Zderzenie Teatralne. – Dla mnie zawsze ta impreza kojarzyła się z osobą organizatora, a nie miejscem – dodaje Sierakowska. Komunikat Mazurkiewicza był prosty: – Chciałbym przenieść Zderzenie do Lądka. Odpowiedź pani Karoliny była niewiele dłuższa: – Witam cię z otwartymi ramionami. Nie mam pieniędzy, ale ci pomożemy

„My”, bo w sprawę zaangażował się tzw. czynnik społeczny, czyli niezawodne w takich razach animatorki kultury Paulina Bagińska z Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Lądeckiej i Anastazja Sosnowska ze Stowarzyszenia Działań Kreatywnych ArteWeda. Po wspólnej naradzie co i jak, Marek Mazurkiewicz poszedł  do burmistrza Lądka-Zdroju Romana Kaczmarczyka, a ten „załatwił kasę”. W sam raz taką, by przy ogromnym zaangażowaniu kilku osób, w kilka tygodni zrobić duży festiwal. 

Co istotne, impreza wychodzi w miasto. Nie dość, że większość jej wydarzeń będzie miała miejsce w i wokół rynku, to jeszcze będzie okazja, by zaprezentowali się miejscowi artyści.  – A mamy kim się pochwalić – zapewnia Karolina Sierakowska. W tym niewielkim mieście są trzy teatry! I mnóstwo zaangażowanych w ich działania osób. My odkryliśmy, że w jednym ze spektakli zagra sama pani dyrektor. – Nie biorę za to honorarium. Nie dlatego, że nie wypada, ale  uwielbiam to... Tak mnie to relaksuje, że to ja chyba powinnam dopłacać! – mówi.

Czy pani dyrektor dla nas zatańczy? Kto wie...  Ale Letnie Zderzenie Teatrów dopiero za tydzień. W Lądku-Zdroju trwa tymczasem festiwal Muzyka u Źródeł. W środę na Kulturalnym Skwerku CKIR (warto zobaczyć to odzyskane dla mieszkańców miejsce spotkań!) wystąpił przed przeszło stuosobową publicznością songwriter z Australii, a w tym czasie swoją gorącą jeszcze książkę „Podróże z Izą” podpisywał miejscowy writer Tomasz Pawlęga. Zrobiło się jakby światowo, choć i tak w Lądku słychać powtarzaną od lat opinię: Tu nic się nie dzieje. Uff... Czas iść na kolejną imprezę! [kot]

 

Przeczytaj komentarze (1)

Komentarze (1)

Opętany wtorek, 16.08.2022 22:35
Nie wyszło w Polanicy, nie wyszło w Kłodzku. To może...