Otchłań t.2 - recenzja

środa, 9.5.2018 12:44 1499 0

Gdybym wiedziała, że tak łatwo wykończyć demony (a zwłaszcza, gdyby wiedzieli to Arlen i Jardir!)... cóż, zapewne nie byłoby całej zabawy. Cykl Demoniczny dał mi sporo przyjemności a ostatni jego tom to po prostu cud, miód, orzeszki. Wciąga i nie pozwala się oderwać, dopóki z ciężkim westchnieniem nie odwrócimy ostatniej strony.

Prett z dużą swobodą operuje kilkoma wątkami równolegle często przeskakując z jednego do drugiego, co nie pozwala się nudzić - akcja płynie wartko jak prądy Otchłani. 
Arlen i Jardir ze swoim demonim "przewodnikiem" schodzą pod ziemię, by zabić Królową, czasu mają mało, bo rozpoczął się czas Roju i Królowa składa jaja. Czy uda im się odkryć naturę Magii? Jak wpłynie ona na dziecko, które nosi w sobie Renna? Do jakich poświęceń będą zmuszeni, by wypełnić swoją misję i ocalić ludzkość?
Tymczasem na powierzchni demony są coraz silniejsze i lepiej zorganizowane a walka z nimi coraz trudniejsza. Padają kolejne ludzkie osiedla. Inevera i Leesha próbują stawić czoło zagrożeniu i ocalić jak najwięcej ludzi zawierając jednocześnie dość kontrowersyjne sojusze. Nie bez znaczenia są również działania Ragena i Elissy. Magia okazuje się być sprzymierzeńcem, ale jej użycie ma swoją cenę. 

Drugi tom Otchłani to znakomite zakończenie sagi - akcja po spowolnieniu w poprzednich tomach dość mocno przyspiesza, wszystkie wątki znajdują swoje rozwiązanie, czasem mniej, czasem bardziej zgrabne - czegóż chcieć więcej? To kawał porządnej lektury i świetna przygoda w fantastycznie wykreowanym świecie.

Dodaj komentarz

Komentarze (0)