Żyję, aby się wspinać — wspinam się, by żyć

piątek, 2.7.2021 13:52 1370 0

„Żyję, aby się wspinać — wspinam się, by żyć. Wspinaczka daje mi tyle radości, że innym wydaje się to nie w porządku…”

Historia spektakularnego sukcesu najpopularniejszego wspinacza na świecie. „Adam Ondra. Ciało i dusza wspinacza” książka ukazała się 30 czerwca nakładem Wydawnictwa Agora.

W 2016 roku wspinaczkowy świat zelektryzowała wiadomość, że Czech Adam Ondra wspiął się w niesamowitym stylu na uznawaną za najtrudniejszą na świecie w swojej klasie drogę Dawn Wall w parku narodowym Yosemite. Zrobił to, mając już na koncie całą masę sukcesów i dziesiątki medali. To on jako pierwszy poprowadził drogę wspinaczkową wycenianą na 9c –Silence  (Flatanger, Norwegia). Jest też autorem trzech pierwszych przejść jednymi z najtrudniejszych dróg sportowych na świecie: La Dura Dura (9b+), Change (9b+) oraz Vasil Vasil (9b+). Nic dziwnego, że Ondra to zdecydowany faworyt w swojej dyscyplinie na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Jak zaczęła się jego przygoda ze wspinaczką? Co uważa za swój największy sukces?  

„Prawdopodobnie najwięcej osób dowiedziało się o moim istnieniu, kiedy wspiąłem się na drogę Dawn Wall w amerykańskim parku narodowym w dolinie Yosemite. Uważa się to wydarzenie za zasadniczy przełom w mojej karierze. Mógłbym więc rozpocząć opowieść właśnie od tej pomyślnej wyprawy do jednego z najważniejszych dla wspinaczki skalnej miejsc, do rajskiej doliny wszystkich zapalonych entuzjastek i entuzjastów wspinania… tyle, że byłby to zbyt gwałtowny i nieczytelny skok w sam środek historii. Ponadto, choć jestem dumny z mojego ogromnego sukcesu i wspominam go z przyjemnością, przeżyłem w swojej karierze wspinaczkowej wiele innych momentów, które cenię sobie jeszcze bardziej. Dlatego też cofnę się nieco dalej i opowiem wszystko po kolei” – pisze we wstępie do książki Adam Ondra. 

W „Ciele i duszy wspinacza” Adam Ondra opisuje swoją drogę na szczyty ścian wspinaczkowych i rankingów sportowych oraz pasję, która od lat prowadzi go na podium. Lektura tej książki jest jak wejście do unikalnego świata, dostępnego dotąd tylko dla osób zajmujących się wspinaczką.    

Adam Ondra - czeski wspinacz sportowy wyspecjalizowany w boulderingu, prowadzeniu oraz we wspinacze łącznej i klasycznej. Jest multimedalistą – czterokrotnym mistrzem świata we wspinaczce sportowej (trzykrotnie w prowadzeniu oraz w boulderingu), mistrzem Europy w prowadzeniu z 2019 roku z Edynburga (łącznie 17 medali, w tym 5 złotych, 10 srebrnych oraz 2 brązowe).

Jako pierwszy poprowadził drogę wspinaczkową wycenianą na 9c – Silence (Flatanger, Norwegia), jest też autorem trzech pierwszych przejść jednych z najtrudniejszych dróg sportowych na świecie: La Dura Dura (9b+), Change (9b+) oraz Vasil Vasil (9b+).

„Adam Ondra należy do tej samej wąskiej grupy ludzi co Muhammad Ali, Diego Maradona czy Michael Jordan - elity, która była i jest synonimem rozwoju i ewolucji dyscypliny. W dzisiejszych czasach, gdy wspinanie sportowe z precyzją lasera realizuje swoje założenia z dala od klasycznego alpinizmu, bohater tej książki zachwyca i inspiruje swoją perfekcją nie tylko większość przedstawicieli szeroko pojętego środowiska, ale też każdego, kto zobaczy go w akcji”Kacper Tekieli, alpinista  

„Adam Ondra jest nie tylko świetnym wspinaczem skalnym, ale też jednym z najlepszych zawodników sportowych na świecie, dlatego jego historia dla mnie osobiście jest tak ciekawa. Polecam tę książkę wszystkim, którzy chcą się dowiedzieć, co stoi za największymi sukcesami Ondry”Aleksandra Mirosław, mistrzyni świata we wspinaczce sportowej na czas 

„Adam Ondra to bez wątpienia najlepszy i najwszechstronniejszy wspinacz wszechczasów. Najbardziej rozpoznawalna postać świata wspinaczkowego.  Jeśli poszukujesz dużej dawki inspiracji i motywacji do działania, a także chcesz poznać wspinanie z każdej możliwej strony ta książka jest właśnie dla Ciebie!” -  Małgorzata Rudzińska, Mistrzyni Polski Seniorów we wspinaczce na czas

 

PRZEDMOWA DO POLSKIEGO WYDANIA

„Witajcie polscy entuzjaści i polskie entuzjastki skał. Myślę, że wspinacze w Polsce i w Czechach mają wiele wspólnego. Choć brak w naszych krajach wysokich gór (z wyjątkiem Tatr) i choć matka natura nie obdarzyła nas tyloma skałami, ilu byśmy pragnęli, to alpinizm ma na naszych terenach bogatą tradycję, a wspinaczka sportowa wciąż zyskuje na popularności. Od zawsze miałem wrażenie, że o ile macie w Polsce jeszcze mniej skał niż my, o tyle jest w was jeszcze więcej chęci, odwagi i motywacji do wspinania. A także ochoty na to, żeby wybierać się po wspinanie w dużo dalsze podróże. Niezmiennie fascynują mnie zastępy polskich tablic rejestracyjnych, które napotykam w różnych zakątkach Europy; tym bardziej, kiedy uświadomię sobie, że aby dotrzeć do niektórych miejsc, trzeba było przejechać ponad trzy tysiące kilometrów! Jeździć tak daleko, żeby się powspinać – to właśnie nazywam motywacją.

Zawsze mi się wydawało, że Polacy i Polki w skałach walczą. Słowo „wystarczy” dla nich nie istnieje. Walczą o każdy kolejny chwyt bez względu na pogodę i okoliczności. Myślę, że stoi za tym jakaś zbiorowa wspinacza świadomość sięgająca złotej ery polskiego alpinizmu. Znam wiele osób z Polski, które naprawdę żyją wspinaczką. Ich radość z wchodzenia na skały jest autentyczna i czysta – i, w dobrym sensie tego słowa, „zaraźliwa”.

Jak dotąd dwa razy wybrałem się w skały do Polski. Raz wspinałem się w Jaskini Mamutowej w iście arktycznych warunkach. Było wtedy jakieś osiem stopni na minusie, no ale cóż, po prelekcji na festiwalu w Krakowie musiałem odwiedzić wasze skałki. Muszę oczywiście przyznać, że widziałem już piękniejsze miejsca, ale niech będzie – mróz zrobił swoje i zapewnił niesamowite przeżycia. Przy okazji – publiczność na festiwalach w Krakowie i Lądku-Zdroju była jedną z najwspanialszych, z jakimi się spotkałem. Podczas drugiej wizyty w polskich skałach zawędrowałem na Wielką Cimę w Podzamczu, gdzie, wręcz przeciwnie, bardzo mi się podobało. Piękne linie wzniesień, pewna skała i bardzo specyficzny rodzaj wspinania, który sprawił mi wielką frajdę. A do tego pozostało mi piękne wspomnienie o mojej setnej drodze 9a – Made in Poland wytyczonej przez Łukasza Dudka.

Tak więc do zobaczenia w skałach – albo w Polsce, albo w Czechach, albo gdziekolwiek indziej na świecie. Świat jest bowiem mały i tylko jeden. I to dobrze.”

Dodaj komentarz

Komentarze (0)

Nowy wątek