Wróciliśmy w Beskidy - kolejne wyzwanie Klubu Miłośników Gór

czwartek, 7.10.2021 09:30 734 0

Klub Miłośników Gór podjął kolejne wyzwanie - koleją wyprawę w Beskidy.

Poznaliśmy już dosyć dobrze Sudety z uwagi na ich bliskość, ale nie zapominamy również o Beskidach. Z uwagi na znaczne odległości zaplanowaliśmy kolejną, kilkudniową wycieczkę w południowo-wschodnie rejony naszego kraju. Naszym miejscem wypadowym było Międzybrodzie Bialskie, a celem: dwa szczyty należące do Korony Gór Polski, tj. Czupel w Beskidzie Małym i Skrzyczne w Beskidzie Śląskim. Aby tam dotrzeć nasza liczna grupa wyrusza bardzo wczesnym rankiem z ząbkowickiego rynku. Zanim jednak wyruszymy w góry, odwiedzamy Muzeum Juliana Fałata w Bystrej zwane Fałatówką, w którym artysta żył i tworzył. Julian Fałat był jednym z najwybitniejszych polskich malarzy - akwarelistów, rysownik. Wśród jego dzieł bardzo ważne miejsce zajmowały pejzaże zwłaszcza zimowe oraz polowania na zwierzynę.

Dzień 1:

Z Bystrej jedziemy na Przełęcz Przegibek, skąd niebieski szlak prowadzi nas na Magurkę (szczyt wysokości 868m npm.). Po drodze mijamy skały, które ukazują nam warstwową budowę Beskidu. Jesienna pora sprawia, że przyroda powolutku zmienia swoje oblicze. Choć drzewa jeszcze są zielone, pod nimi podziwiamy rodziny muchomorów, dumnie prezentujące swoje piękne, czerwone kapelusze. A skoro są muchomory, w pobliżu muszą być również grzyby jadalne, czego dowodem są pełne kosze olbrzymich grzybów grzybiarzy, których mijamy. To sprawia, że członkowie wyprawy rozbiegają się po lesie w ich poszukiwaniu. Pierwsze efekty widać już niebawem. Zafascynowani grzybobraniem niespodziewanie docieramy do szczytu Magurki. Pomimo nieprzyjaznych prognoz pogoda nam sprzyja, więc odpoczywamy przy pięknym schronisku PTTK Na Magurce i ogrzewamy się promieniami jesiennego słońca. Po krótkim odpoczynku czas dla paparazzich i dalej w drogę. Niebieski szlak prowadzi nas na Czupel. Między szczytami Magurki Wilkowickiej i Czupel na ogrodzonym terenie mijamy pozostałości schroniska „Widok na Tatry”. Lokalny przewodnik Jurek opowiada nam burzliwą historię tego miejsca. Szkoda, że nie przetrwało do współczesnych czasów, może spoglądalibyśmy dzisiaj na Tatry relaksując się przy zimnym orzeźwiającym napoju :) Docieramy do najwyższego miejsca w Beskidzie Małym – Czupel – 933m npm. Ostatnie pomiary wykazały jednak, że góra została „zadeptana przez turystów” i jego wysokość zmalała do 930m. Może dlatego na szczycie wybudowano kamienne kopce? Przy okazji dowiadujemy się skąd pochodzi nazwa tego pasma górskiego: chodzi o zajmowaną niewielką powierzchnię o długości 35 i szerokości ok. 15km. Graniczy z Bramą Wilkowicką, Beskidem Makowskim, Kotliną Żywiecką, Pogórzem Wielickim i Pogórzem Śląskim. Dzisiejszy plan został wykonany, zdobyliśmy Czupel. Schodzimy więc powolutku do Międzybrodzia, niezbyt stromą, ale bardzo kamienistą drogą, która wymęczyła niejednego wędrowca z naszej grupy.

 

Dzień 2:

Drugi dzień naszej wyprawy wita nas pochmurną pogodą, ale dopóki nie pada, wszyscy mają dobre nastroje. W drodze do Szczyrku wszystko się zmienia. W kroplach deszczu idziemy do Sanktuarium na Górce pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski. Jest to miejsce cudownego objawienia. Wybudowana pierwotnie drewniana kapliczka została zastąpiona murowaną kaplicą ze względu na potrzeby licznych pielgrzymek przybywających każdego roku w to miejsce. Poniżej kaplicy w grocie znajduje się cudowne źródełko, którego woda ma ponoć odmładzające właściwości. Nie zaszkodzi spróbować.

Deszcz nie przestaje padać, ale my się nie poddajemy i wyruszamy na podbój Skrzycznego. Nasi przewodnicy zaplanowali dla nas trzy opcje tej wyprawy. Pierwsza grupa na górę wjeżdża kolejką gondolową, druga grupa - kolejką linową, a pozostała część wchodzi na Skrzyczne czerwonym szlakiem z Przełęczy Salmopolskiej zwanej również Białym Krzyżem. Nazwa tego miejsca pochodzi prawdopodobnie od krzyża wykonanego z brzozy. Z przełęczy roztacza się przepiękny widok na... Beskidy z Czantorią Wielką - tak twierdzi nasz przewodnik Jurek. Jedyne co my widzimy to mlecznobiała mgła, która spowiła całą okolicę. Może to i lepiej, przynajmniej nie widać przewyższenia, które mamy do pokonania. Początkowo intensywne podejście staje się łagodniejsze z każdym metrem. Śliskie kamienie nie ułatwiają jednak wędrówki. Docieramy na Malinów (1115m npm.), a następnie po przejściu Przełęczy pod Malinowem do Malinowskiej Skały (1152m npm.), jednego z najbardziej popularniejszych symboli Beskidu Śląskiego, który od 1977r. został objęty ochroną jako pomnik przyrody nieożywionej. Jest to formacja skalna o niepowtarzalnym kształcie, z której roztaczają się wspaniałe panoramy na dużą część Beskidów, Tatry, a także Góry Opawskie z Biskupią Kopą oraz Wysoki Jesionik z Pradadem. Mgły jednak dzisiaj nie opadły. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko uruchomić naszą wyobraźnię lub przeglądarkę internetową.

Po drodze próbujemy zwiedzić również Jaskinię Malinowską, ale z uwagi na niesprzyjające warunki i śliskość obejrzenie tej atrakcji turystycznej odkładamy na nieokreśloną przyszłość. Dzisiejsza wyprawa pod hasłem spacer w chmurach trwa jednak dalej. Z Malinowskiej Skały zielony szlak prowadzi nas na Małe Skrzyczne (1211m npm.) a następnie na Skrzyczne (1257m npm.). Mgła jest tak gęsta, że zastanawiam się jak zrobić zdjęcie, aby widoczna była zarówno tabliczka jak i fotografowana osoba ;) Docieramy do schroniska PTTK Skrzyczne na ciepły posiłek i regenerację sił. Czeka nas jeszcze droga powrotna do Szczyrku. I znowu dzielimy się na grupy, część osób zjeżdża wyciągiem, a część schodzi niebieskim szlakiem do centrum Szczyrku.

 A wieczorem w ośrodku szykuje się ciekawa impreza, na której chrzest bojowy przechodzą osoby ubiegające się o członkostwo w naszym elitarnym Klubie Miłośników Gór. Aby się do niego dostać kandydaci musieli przejść między innymi trudny test wiedzy o górach, a także test sprawnościowy. Wszyscy kandydaci zdali egzamin bez najmniejszych problemów, a klub wzbogacił się o ośmiu nowych członków. 

Dzień 3:

Czas płynie nieubłaganie, to już nasz ostatni dzień w Beskidach. Mgła nadal spowija góry, sprawiając wrażenie jakby chodziło się po tajemniczym ogrodzie. A do tego tajemniczego ogrodu wchodzimy dzisiaj od strony Przełęczy Kubalonka. Czerwony szlak jest dla nas bardzo łaskawy, chociaż jest bardzo ślisko, my żwawo idziemy do celu. Niestety, po kilku kilometrach nasz szlak zamienia się w strome ok. 2 kilometrowe podejście. I tak docieramy do szczytu Kiczory (990m npm.) leżącego na granicy polsko-czeskiej. Stąd już niedaleka droga do schroniska "Na Stożku", ale to nie schronisko jest punktem zwrotnym w dzisiejszej wędrówce tylko szczyt Kiczory. Pogoda zaczyna się poprawiać, mgła stopniowo ustępuje i od czasu do czasu promienie słońca ogrzewają zmarzniętych wędrowców. Tajemniczy ogród powolutku odkrywa przed nami swoje oblicze. Po wyjściu ze schroniska naszym oczom ukazuje się wspaniały widok na Beskid Śląski, a z samego szczytu Wielkiego Stożka na Beskid Śląsko-morawski. Tych widoków wczoraj bardzo nam brakowało. Szczęśliwi, chociaż trochę zmęczeni schodzimy do Wisły zielonym szlakiem, gdzie czeka już na nas autokar, który zawiezie nas do Ustronia. Tam w Karczmie Góralskiej czeka już na nas przepyszna kwaśnica oraz kotlet schabowy. Po tym pysznym obiedzie wracamy do autobusu i do Ząbkowic.

Dziękujemy naszym organizatorom i przewodnikom za wspaniałą wyprawę i z utęsknieniem czekamy na następną.

ST./ ZUTW

 

 

Dodaj komentarz

Komentarze (0)