Książka Miesiąca: Tatiana Tibuleac "Lato, gdy mama miała zielone oczy"

wtorek, 30.11.2021 14:32 927 0

Według danych Biblioteki Narodowej co roku na polskim rynku wydawniczym pojawia się kilka tysięcy książek literatury faktu i literatury pięknej.  Jak wśród mnogości tytułów wybrać te, które naprawdę zasługują na uwagę? Ząbkowickie bibliotekarki w ostatni dzień miesiąca w cyklicznej rubryce "Książka Miesiąca" polecają rozszerzające horyzonty, ważne, poruszające i po prostu dobre książki. W  miesiącu listopadzie swoją rekomendację przedstawia  Elżbieta M. Horowska.

 Tatiana Tibuleac, Lato, gdy mama miała zielone oczy, Wrocław 2021 Książkowe Klimaty

 

Już okładka książki każe po nią sięgnąć: karminowe maki otaczające groszkowy okrąg. Oczywiście ma to swoje uzasadnienie w treści powieści. Autorka pochodzi z rodziny mołdawsko-rumuńskiej, od paru lat mieszka w Paryżu. Także to ma znaczenie dla fabuły.

Bohaterami książki są mieszkańcy Europy Środkowej, ale nie Rumuni. To emigracja z Polski. Tytułowa mama, jej mąż, jej matka przyjechali do Londynu z Polski. Dzieci pary urodziły się już londyńczykami. Powieściowe lato ma miejsce we Francji, choć nie w Paryżu.

Powieść jest bardzo krótka, tylko 150 stron. Powieść jest bardzo bogata w treści i wątki. Autorka zgrabnie na tych 150 stronach pomieściła tyle nabrzmiałych kwestii.

Pierwsze strony pisane są z otwartą zaciekłością, nienawiścią buzującego wściekłością nastolatka. Właśnie kończy szkołę. W ostatnim dniu przychodzi po niego matka. Chłopak – można się domyślać – był uczniem szkoły specjalnej, dla młodzieży z deficytami rozwojowymi. Cierpi na jakąś tajemniczą chorobę psychiczną, ma halucynacje, urojenia. W miarę dobrze funkcjonuje tylko kiedy regularnie przyjmuje leki.

On kończy szkołę, a jego matka kończy 39 lat. Chłopak widzi w niej wyłącznie wady, braki, nijakość. „Tylko jedna rzecz nie pasowała w całej tej historii – oczy. Mama miała zielone oczy, tak piękne, że marnowanie ich na tę sfermentowaną twarz wydawało się grubą pomyłką” (s. 10). Chłopak ma już swoje plany na długie wakacje, razem z dwoma kumplami wybiera się do Amsterdamu. Tam będzie w pełni żyć mając nieograniczony dostęp do narkotyków i taniego seksu. Tymczasem matka fortelem przekonuje go, żeby wakacje spędził z nią i żeby wyjechali na lato do Francji.

W miarę rozwoju opowieści czytelnik poznaje dramatyczną historię rodziny i samego chłopaka, bo to on jest narratorem książki. Pisze ją po wielu latach, za namową swojego psychiatry. Opowieść ma mu pomóc w terapii, w powrocie do życia po tragicznych wypadkach, które spotkały jego rodzinę i jego samego.

Lato, które Aleksy z matka spędzają w domu na północy Francji będzie brzemienne dla przyszłości i życia chłopaka. Z pełnego nienawiści syna przemienia się w syna pełnego czułości i niezmierzonego oddania dla matki. Proces tej przemiany jest oczywiście czymś podyktowany. Nie będę zdradzać szczegółów drogi Aleksego od całkowitej negacji do bezgranicznej miłości.

Bardzo chciałabym przekonać Państwa do sięgnięcia po powieść Tatiany Tibuleac. Będziecie poruszeni, będzie angażować wasze myśli, będzie rodzić pytania. To piękna (wbrew pozorom) i mądra książka. Jakże obiecujący ma tytuł – „Lato, gdy mama miała zielone oczy”.

 

Elżbieta M. Horowska

Książkę wypożyczają Biblioteka Pedagogiczna oraz Biblioteka Publiczna w Kamieńcu, szukaj jej także w swojej bibliotece.

          

Dodaj komentarz

Komentarze (0)