Książka Miesiąca: Na rozdrożu

sobota, 30.4.2022 12:56 371 0

Według danych Biblioteki Narodowej co roku na polskim rynku wydawniczym pojawia się kilka tysięcy książek literatury faktu i literatury pięknej.  Jak wśród mnogości tytułów wybrać te, które naprawdę zasługują na uwagę? Ząbkowickie bibliotekarki w cyklicznej rubryce "Książka Miesiąca" polecają rozszerzające horyzonty, ważne, poruszające i po prostu dobre książki. W  miesiącu kwietniu  swoją rekomendację przedstawia Elżbieta M. Horowska.

Jonathan Franzen, Na rozdrożu, Katowice 2021 Sonia Draga

Książek uznanych pisarzy w zasadzie polecać nie trzeba; wystarczy zasygnalizować, że X wydał/-a nowy tytuł. Jednak, żeby długo oczekiwana powieść Franzena nie zginęła w zalewie nowości…

Niegdyś w portalu doba.pl rekomendowałam inną jego powieść, „Korekty”: https://doba.pl/wroclaw/artykul/zaczytani-jonathan-franzen-korekty-/8657/17

Franzen całkowicie zasługuje na sławę, jaką się cieszy. Pisze powieści z gatunku tzw. obyczajowych, pozornie najpopularniejszego rodzaju beletrystyki. Robi to, w odróżnieniu od licznych autorów/autorek uprawiających podobną twórczość, mistrzowsko.

Podobnie „Na rozdrożu”. To – pozornie - prosta opowieść o rodzinie pastora Hildebrandta. Russ pełni rolę tzw. pastora pomocniczego; w kościele katolickim kimś takim jest wikary. Ponieważ Russ jest już dojrzałym, w średnim wieku mężczyzną, ma dorastające dzieci, czuje się pomijany w awansach w kościelnej hierarchii. Tym bardziej, że uwikłał się w konflikt z innym pastorem, młodszym a jakby bardziej cenionym w środowisku Rickiem Ambrosem. Małżeństwo Hildebrandtów ma czwórkę dzieci: Clema (student), Becky (licealistka), Perry’ego (młodszy licealista) i 10-letniego Judsona. Ulubieńcem matki, Marion, jest średni syn, którego uważa wręcz za geniusza, ale przede wszystkim wrażliwca. Franzen konsekwentnie, rozdział za rozdziałem wszystkim członkom rodziny poświęca uwagę. Staje się jasne skąd, a przede wszystkim dlaczego są w tym miejscu i tak właśnie żyją. Moja początkowa niechęć do Russa powoli znajduje odpowiedzi. I usprawiedliwienie, a chociaż zrozumienie. Postać Marion od razu przykuwa uwagę. Franzen w ogólności kreśli mocne, wyraźne i budzące sympatię postaci kobiet i dziewczyn. Nie daje aż takiej szansy drugiej płci.

Wokół pastorskiej rodziny żyją inni członkowie miasteczka. Fabuła się zagęszcza i zapętla. Autor zapuszcza się we wcześniejszą historię zarówno Marion jak i Russa. Rozbudowuje wątki, mnoży bohaterów. Robi się z tego saga rodzinna. Nieco ponad 800 stron powieści i tak nie wyczerpało fabuły. Franzen założył już wcześniej, że  „Na rozdrożu” będzie pierwszym tomem trylogii. Już żałuję, że na następne tomy przyjdzie czekać, tak  mnie wciągnęła pierwsza część.

„Na rozdrożu” uwypukla, że nic nie jest proste, oczywiste, dane raz na zawsze. Ludzie podejmują ważne decyzje z marszu, bez refleksji, na przekór innym. Proces dorastania, dojrzewania do samodzielności jest długi i bolesny, czasem bardzo bolesny. Za złe kroki, niewłaściwe znajomości, lekceważenie troski bliskich płaci się przez całe życie. Właśnie o tym wszystkim wybornie  napisał J. Franzen w ostatniej powieści. Któż z nas nie był choćby raz w sytuacji na rozdrożu. Zdecydowanie polecam lekturę.

Elżbieta M. Horowska

 

Książkę wypożycza Biblioteka Pedagogiczna w Ząbkowicach Śląskich

%MCEPASTEBIN%

Dodaj komentarz

Komentarze (0)