komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
PKS
LOTTO

piątek, 19 października 2018

Ziemowita, Jana

Klub Seniora z Kamieńca w Sandomierzu i Kazimierzu

środa, 8.8.2018 12:25 , komentarze: 0 , odsłony: 612
kategorie artykułu:

 Kolejnym miastem, na trasie 55. wyprawy Kamienieckiego Klubu Seniora, pod przewodnictwem niestrudzonej popularyzatorki atrakcji turystyczno-historycznych miejsc, p.  Marii Kacik, były znane i cenione: Sandomierz i Kazimierz Dolny. Profesjonalnie zorganizowana wycieczka tradycyjnie cieszyła się ogromnym zainteresowaniem uczestników wiedzących, że bezpiecznie i pod profesjonalną opieką, mile spędzą czas.  

         Tradycją kamienieckich ekspedycji jest opracowanie programu przez przewodnika Andrzeja Jurasza. Dzięki opowieściom p. Andrzeja uczestnicy zmierzając do celu, mieli okazję i przyjemność poznawania mijanych miejsc, a opowieści były okraszane anegdotami i dykteryjkami.  Oczywiście, zgodnie z zasadami panującymi w miastach o szczególnych walorach tylko lokalni przewodnicy oprowadzają po „swoich włościach”. 
 
         Od ubiegłego roku, przynajmniej jedna ekskursja jest dwudniowa i właśnie ta do tych dwóch perełek turystycznych, do takiej się zaliczała. Z jeszcze jednego powodu była to niecodzienna wycieczka, bo afrykańskie upały dały się wszystkim we znaki.    
******************************
         
W pierwszym dniu, po przyjeździe do Sandomierza, którego nazwę łączono kiedyś między innymi z tym, że niedaleko od Sandomierza San "domierza" do Wisły. Sandomierz nazywany był "Małym Rzymem". To podobieństwo podkreślają zwłaszcza starsi jego mieszkańcy. Rzym - jak również Sandomierz - na siedmiu wzgórzach leży. Poza tym pod miastami ciągną się podziemne labirynty: w Rzymie - katakumby, natomiast w Sandomierzu - dawne piwnice kupieckie i legendarne lochy. I na koniec miasta mogą poszczycić się równie burzliwą i piękną historią.  W archiwum Kapituły Katedralnej zachował się oryginalny dokument lokacyjny miasta Sandomierza z 1286 roku. Obecnie jest on wyeksponowany w Muzeum Diecezjalnym, mieszczącym się w Domu Długosza w Sandomierzu.  Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Katedry, będącej przykładem kościoła ekspiacyjnego budowanego, jako zadośćuczynienie za grzechy przez króla Kazimierza Wielkiego (jest to grupa tzw. kościołów baryczkowych). 
Więcej na stronie będącej źródłem tekstu:
www.katedra.sandomierz.org
         Wszystkich atrakcji Sandomierza nie można zobaczyć w jeden dzień ale w celu zachęty kilka słów o różnych ciekawych miejscach. Jednym z nich jest położona niedaleko rynku - zbrojownia rycerska Chorągwi Ziemi Sandomierskiej. Można w niej nie tylko obejrzeć, ale także przymierzyć zbroje rycerskie i suknie księżniczek, o które zbrojni walczyli. Można również wziąć do ręki miecz lub kuszę i zrobić dużo niezapomnianych zdjęć. 
Więcej na temat Chorągwi Rycerstwa Ziemi Sandomierskiej na stronie:
www.rycerstwo.sandomierskie.pl
         Innego rodzaju ciekawostką są wiekowe Lipy św. Jacka rosnące przy kościele św. Jakuba. Tradycja mówi, że zasadził je fundator klasztoru dominikanów św. Jacek Odrowąż i są posadzone korzeniami do góry. Poprzez ten cud święty chciał przekonać skąpego właściciela imieniem Konrad do sprzedaży placu pod budowę kościoła.
         Sandomierz cieszył się szczególnymi względami Kazimierza Wielkiego w okresie jego panowania. Na dowód tego często udzielał mieszkańcom szczególnych przywilejów, jak chociażby ten: "Chociaż żadnym kupcom, z jakiemi bądź towarami, udającymi się ku stronie węgierskiej, nie wolno było przechodzić przez Żmigrod, to jednakże na prośbę mieszkańców sandomierskich ten zakaz dla nich usunął. W roku 1366 polecił, ażeby sól z kopalni Wieliczki i Bochni, oraz śledzie skądkolwiek by takowe były sprowadzone, to zawsze skład tego wszystkiego ma być w Sandomierzu. Podobnych składów zabronił robić w Opatowie, pod karą utraty majątku i łaski królewskiej".
- źródło - Ks. M. Buliński "Monografia"
 
         Niezwykła atrakcją Sandomierza jest przeuroczy rynek. Zdaniem autora tekstu, kto go, Rynek, raz  zobaczy (a mnie było to dane w roku 1980) ten już na zawsze zakocha się w tym magicznym miejscu.
         Zwiedziliśmy również zamek, zbudowany na miejscu dawnego grodu usytuowanego na wysokim wzgórzu oblanym wodami Wisły, które zapewniało skuteczną obronę przed nieprzyjacielem. Drewniany zamek miał charakter siedziby warownej. Obecnie mieści się w nim Muzeum Okręgowe.
 
Więcej na stronie:
http://www.zamek-sandomierz.pl
 
         Nieznanym powszechnie jest fakt związany z Sandomierzem i zakonnikami klasztoru i szpitala jezuitów, ufundowanego przez Hieronima Gostomskiego, którzy w 1604 roku szkolili się w zakresie niesienia pomocy ofiarom Wisły. To za ich sprawą zrodziło się w Polsce ratownictwo wodne. 
 
         Nie omieszkaliśmy zwiedzić cennego zabytku przyrodniczego Sandomierza, lessowego Wąwozu Królowej Jadwigi, który ma długość ok. 500 m. Jego strome zbocza - miejscami osiągające nawet 10 m wysokości - porośnięte są bujną roślinnością. Wąwóz jest objęty ochroną, znajduje się tu 12 pomników przyrody ożywionej. Ten zabytek powstał ze skały lessowej w wyniku erozji wodnej, która trwa do dnia dzisiejszego. Woda wypłukuje wąwóz, powodując ciągłe jego pogłębianie. Konary drzew, które łączą się ze sobą dają wrażenie zamkniętego tunelu. Wszystko to nadaje wąwozowi tajemniczy i niezwykły urok.
         
Od kilkunastu lat Sandomierz oraz uroki Ziemi Świętokrzyskiej sławi telewizyjny serial „Ojciec Mateusz”, a od kilku lat  czynne jest w Muzeum Ojca Mateusza. Zwiedziliśmy kościół, który dotychczas znany jedynie z telewizyjnego ekranu. Odwiedziliśmy pokój biskupa, plebanię, posterunek policji, a nawet celę. Niecodzienną atrakcja są naturalnych rozmiarów postaci woskowe aktorów. Podejrzeliśmy przy pracy księdza Mateusza Żmigrodzkiego, gospodynię Natalię Borowik oraz policjantów – Oresta Możejkę i Mieczysława Nocula. Wszystkie pomieszczenia zostały zaaranżowane na wzór pomieszczeń serialowych w użyciem oryginalnych elementów scenografii.
Więcej na stronie internetowej:
http://swiatojcamateusza.pl/
         Po tak bogatym w atrakcje zwiedzaniu udaliśmy się do naszego miejsca noclegowego, Domu Pielgrzyma w Wąwolnicy. To miejsce szczególne z uwagi na miejscowe Sanktuarium Matki Boskiej Kębelskiej, gdzie uczestniczyliśmy w niecodziennym wydarzeniu. 
W każdą 4. sobotę miesiąca odbywa się w Sanktuarium Nabożeństwo o uzdrowienie duszy i ciała prowadzone przez egzorcystę diecezjalnego księdza Jana Pęzioła. W sanktuarium odnotowywane są potwierdzone przypadki uzdrowień. 
          Na zakończenie dnia, podczas wspólnego ogniska była okazja, nie tylko do konsumpcji ale również do wymiany wrażeń. 
 
****************************
         Po niedzielnym, porannym nabożeństwie wyruszyliśmy do Kazimierza zwanego Dolnym, przecudnej urody miasta, będące Mekką artystów już od końca XVIII wieku. Miasto jest doskonałym przykładem symbiozy dwóch narodów polskiego i żydowskiego
. Na miejscu opowiadał nam o miejscowych atrakcjach lokalny  przewodnik. 
         Odbyliśmy spacer po starówce, Rynku, podziwiając urocze renesansowe kamienice oraz dodające kolorytu miejscu zabytkowe studnie.
Więcej na stronie internetowej:

http://www.kazimierz-dolny.pl/turystyka/zabytki_2

 
         Kraków ma swoje bajgle, Poznań rogale Św. Marcina, Paczków drożdżówkę kawka, a w Kazimierzu są wszechobecne kazimierskie koguty – wypiekany z ciasta kogut jest symbolem miasta. Z ciastkiem tym związana jest legenda: 
„Dawno, dawno temu nad Kazimierzem Dolnym 
przelatywał diabeł. Zielone tereny Lubelszczyzny tak bardzo mu się spodobały, że postanowił osiedlić się w wąwozie pod miastem. Zły duch szybko rozsmakował się w lokalnym drobiu.
Wkrótce w Kazimierzu Dolnym został tylko jeden kogut, bardzo stary i mądry. Ptak schował się przed diabłem w pobliskiej jaskini. Gdy czart ruszył na poszukiwania, zakonnicy pokropili jego kryjówkę wodą święconą. Nie mogąc znieść jej zapachu, diabeł uciekł z miasta.

Ocalony kogut wyszedł ze swojej kryjówki i zaczął dumnie spacerować po kazimierskim rynku. Od tamtej pory zaczęto wypiekać jego podobizny z ciasta drożdżowego.”

 
Więcej na stronie internetowej:

http://podroze.se.pl/polska/lubelskie/kogut-kazimierski-jak-kogut-stal-sie-symbolem-kazimierza-dolnego/5733/

 
         Zarówno Sandomierz jak Kazimierz leżą w Krainie Lessowych Wąwozów. Jeden z nich jest również wizytówką najbliższych okolic Kazimierza – to najbardziej znany, (oddalony od centrum 3 km) Wąwóz Korzeniowy Dół, do którego wybraliśmy się meleksami. Wąwóz Korzeniowy Dół” zachwyca podwójnie. Jego niezwykłe ściany, wysokie na kilka metrów, strome i pionowe niejako oprawione zostały przez Matkę Naturę korzeniami i pniami drzew przybierającymi tu niepowtarzalne formy smoków, węży czy maszkaronów. 
Korzeniowy Dół nie jest wąwozem we właściwym tego słowa znaczeniu, ale głębocznicą. Głębocznica swą formą przypomina wąwóz naturalny, ale jej powstanie zawdzięcza działalności człowieka, poprowadzeniu dróg po nachylonych zboczach dolin i stokach wierzchowin. To z kolei doprowadziło do koncentracji spływu wód opadowych i roztopowych, które porozcinały pokrywę lessową. Głębocznice charakteryzują się pionowymi ścianami pozbawionymi roślinności, ich dno wykorzystywane jest jako droga, są o wiele mniej głębokie niż wąwozy.
Więcej na stronie internetowej:

https://www.kazimierzdolny.pl/news/najpiekniejszy_z_wawozow/7912.html

 
         Wytrawni i najwytrwalsi uczestnicy wycieczki odważyli się wejść na Górę Trzech Krzyży. Po dniach pełnych wrażeń, było to swoiste wyzwanie.
         Góra Trzech Krzyży to jedna z najważniejszych atrakcji turystycznych i obowiązkowy punkt zwiedzania Kazimierza Dolnego. Roztacza się stąd najwspanialszy widok na zabytkowe miasteczko, jego malownicze okolice i Małopolski Przełom Wisły. W 1708 roku mieszkańcy parafii ustawili na tym wzniesieniu trzy drewniane krzyże, upamiętniające liczne ofiary epidemii cholery, która spustoszyła miasteczko w czasie wojny północnej. Krzyże stanowiły “zadośćuczynienie Bogu za grzechy mieszkańców”, które rzekomo przywiodły zarazę, a jednocześnie strzegły – i ponoć strzegą do dziś – Kazimierz Dolny przed podobną klęską. Znajdujące się obecnie na górze krzyże pochodzą z 1852 r., a większość napisów z 1930 r. Pojawienie się symbolu, nawiązującego do Golgoty, było niejako kontynuacją wcześniejszej tradycji, bowiem nazwa Góra Krzyżowa pojawiła się w księgach miejskich już w XVI wieku. Dosyć stroma droga na szczyt wzgórza (wysokość 90 m) prowadzi po wydrążonych w ziemi, kamienistych stopniach. W trakcie wspinaczki, poprzez gałęzie drzew można dostrzec wieżę kościoła farnego i ruiny kazimierskiego Zamku. Zbocza i szczyt Góry Trzech Krzyży porastają, będące pod ochroną, wisienki karłowatej, omany i ostnice. Na stoku wzniesienia rosną także graby, wiązy i leszczyna. Ze szczytu Góry Trzech Krzyży roztacza się imponująca panorama. Widać stąd również drugi brzeg Wisły i majestatyczne ruiny zamku w Janowcu. Zachwycający widok z Góry Trzech Krzyży od wielu lat był i jest inspiracją dla artystów i malarzy. 
Więcej na stronie internetowej:

https://kazimierzdolny24.pl/warto-zobaczyc/punkty-widokowe/gora-trzech-krzyzy/

 
         Nasz pobyt w Kazimierzu zbiegł się z organizowanym tutaj corocznie Festiwalem Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi”. 
Od początku istnienia Festiwalu Filmu i Sztuki Dwa Brzegi zwraca uwagę na jego niestandardowe podejście do sztuki filmowej. Założeniem wydarzenia jest łączenie twórcy z odbiorcą oraz filmu, literatury, muzyki i sztuk wizualnych, czyli wszystkich dyscyplin, z których czerpie X Muza. Jest to projekt artystyczny odwracający się na masowego kina, przeznaczony dla koneserów kina i innych sztuk. Siłą festiwalu jest możliwość codziennego spotkania z artystami, mistrzami i debiutantami.
         Dwa Brzegi to interdyscyplinarne wydarzenie kulturalne prezentujące cenne filmy polskie i zagraniczne: premiery, ważne filmy roku minionego i obrazy, które miały kluczowe znaczenie dla rozwoju światowej kinematografii, jak również spektakle teatralne, wystawy, koncerty i wydarzenia innych dziedzin. Dotychczasowe edycje festiwalu spotkały się z dużym zainteresowanie publiczności i mediów, zebrały niejednokrotnie entuzjastyczne recenzje. 
Więcej na stronie internetowej:
https://www.dwabrzegi.pl/o-festiwalu/
 
****************************
         Przygotowania do kolejnej 56. wyprawy idą pełna parą.  
Foto: 
 Andrzej Jurasz  

Tekst: Krzysztof Woliński

 

Wasze komentarze

Szkoła Językowa
Szkoła Językowa
Spółdzielnia Usługowa ODRA
Spółdzielnia Usługowa ODRA
Szpital LATAWIEC
Szpital LATAWIEC
Wymarzone wesele
Wymarzone wesele
Salon Drzwi i Podłóg
Salon Drzwi i Podłóg
ZGK Ząbkowice Śl.
ZGK Ząbkowice Śl.
Praca na GoWork
Praca na GoWork
Pomoc drogowa
Pomoc drogowa