Klub Miłośników Gór: Z wizytą u Jerzego i Woźnicy, czyli udany wypad w Jeseniki

poniedziałek, 20.6.2022 16:03 765 0

Przy Ząbkowickim Uniwersytecie Trzeciego Wieku działa Klub Miłośników Gór, który skupia amatorów górskich wędrówek. Członkowie opisują każde wyprawę, dzieląc się wrażeniami i inspirując innych do aktywnego spędzania czasu.

Zapowiada się słoneczna, gorąca sobota. A jak najlepiej wykorzystać taki dzień? Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest wyjście w góry. Pakuję się i cały czas chodzą mi po głowie słowa piosenki, którą ostatnio śpiewała mi Lenka, które doskonale odzwierciedlają moje emocje:

"Kiedy w piątek słońce świeci
Serce mi do góry wzlata
Gdyż w sobotę wezmę plecak
W podróż do mojego świata

Ref:         Bo ja mam tylko jeden świat
               Słońce góry pola wiatr
               I nic mnie więcej nie obchodzi
               Bom turystą się urodził

Dla mnie w mieście jest za ciasno
Wśród pojazdów kurzu spalin
Ja w zieloną jadę ciszę
W ścieżki pełne słodkich malin

Ref:         Bo ja mam tylko jeden świat...

Tekst: Adam Chmiel

 

 Tym razem będziemy odkrywać czeskie zakątki Sudetów - Jeseniki. Naszą przygodę rozpoczynamy w Czervonohorskymsedlo, gdzie wszystkich wędrowców przygotowanych na upały wita zimny wiatr. Czym prędzej wyruszamy w góry i pomimo łagodnego podejścia, szybko się rozgrzewamy. Przystajemy na chwilę przy kapliczce poświęconej ofiarom gór "tym, co do domu nie wrócili". Zapalamy znicz dla uczczenia pamięci naszego przyjaciela Józka, który do końca niestrudzenie przemierzał z nami górskie szlaki. Józiu spoczywaj w spokoju. Kapliczka ta jest mniejszą repliką kaplicy, która stała kiedyś przy Vresovej Studence.

Wracamy na czerwony szlak, którego łagodne podejście prowadzi nas do punktu "Bily slup". Cały czas mamy możliwość spoglądać na wieżę widokową na najwyższym szczycie Wysokiego Jesenika - Pradziadzie. W punkcie Biały Słup następuje przegrupowanie i dzielimy się na dwie grupy. Jedna - podąża dalej czerwonym szlakiem w kierunku Keprnika i Seraka, omijając szczyt Czerwonej Góry, natomiast druga wędruje żółtym szlakiem przez Czerwoną Górę (1333m npm.) podziwiając Śnieżną Kotlinę i cudowne widoki na całe Jeseniki.

Ze szczytu Czerwonej Góry kilka osób zeszło do VresovejStudenki (Wrzosowe Źródełko), źródełka mającego uzdrawiającą moc, znajdującego się na stoku góry i spotkało tam biesiadujących członków drugiej grupy i popijających cudownie zimną, źródlaną wodę. My też jej próbujemy. Może to ona sprawiła, że mamy tyle siły do dalszego marszu i ponownej wspinaczki na Czerwoną Górę? Nieopodal szczytu mijamy formację skalną - Kamienne Okno, które cieszy się dużą popularnością szczególnie wśród obecnych z nami fotoreporterów.

Z Czerwonej Góry schodzimy do przełęczy pod Vresovkou, gdzie na rozejściu szlaków zaledwie kilka minut temu przeszła druga grupa klubowiczów. My nie podążamy ich tropem, wchodzimy na zielony szlak by odwiedzić Wożnicę, szczyt o czeskiej nazwie Vozka wysokości 1377m npm. Tutaj kończą się łagodne, spacerowe ścieżki a zaczyna się prawdziwa górska wspinaczka, która przy iście letniej pogodzie trochę daje nam w kość, ale piękne widoki rekompensują wszystko i dodają energii, aby iść dalej i zobaczyć jeszcze więcej i więcej. Soczysta zieleń, słońce, cudne widoki - tak powitał nas Woźnica (Vozka) wraz z charakterystycznym skaliskiem szczytowym, z którego przy dobrych warunkach pogodowych można ujrzeć Śnieżkę, Śnieżnik a nawet Ślężę.

Z Vozki żółtym szlakiem dochodzimy do Trojmezi (Trójgranicze), miejsca gdzie spotykały się granice trzech posiadłości: posiadłości Branna, która należała do Lichtensteinów, posiadłości VelkeLosiny, której właścicielem byli Żerotinove oraz ziemie śląskie należące do biskupstwa wrocławskiego. Gdzieniegdzie na szlakach można spotkać stare kamienie graniczne rozgraniczające te posiadłości. Kolejny odcinek naszej trasy prowadził nas czerwonym szlakiem wśród górskich łąk pełnych kwiatów wełnianki wprost na Keprnik (1423m npm.). Tutaj znajduje się kolejne szczytowe skalisko, z którego widać szczyt Vozka, Serak a także Śnieżnik czy Pradziada. Widoki zapierają dech w piersiach, ale nie tylko one. Silny, zimny wiatr sprawia, że wizyta na Keprniku była dosyć krótka.

Stąd już ostatnia prosta dzieli nas od schroniska Jiřiho na Seraku. Tam bowiem czeka na nas druga grupa zniecierpliwionych wędrowców, którzy jednak witają nas z uśmiechem na ustach i zimnym piwem. Chata usytuowana jest na stoku Seraka (1351m npm.) i powstała dzięki kardynałowi Georg'owi Kopp, który podarował tereny należące do diecezji wrocławskiej pod budowę tego schroniska. Schronisko nazwano na jego cześć, tłumacząc jednak imię Georg na czeskie - Jiři. Tutaj kończy się nasza  dzisiejsza wędrówka po Jesenikach. Ostatni etap z Seraka do Ramzowej pokonujemy w tempie ekspresowym wyciągiem. Dzięki chłodnemu wiatru, który towarzyszył nam przez cały czas, nie straszna nam była ta wędrówka. Niestety, przez niego nie odczuliśmy jak zadrwiło z nas słońce. Poparzenia słoneczne jeszcze przed długi czas będą przypominały większości z nas o tej wyprawie i o tym, aby następnym razem zabrać ze sobą czapkę i krem z filtrem. A jak świetna była to wyprawa pomimo wiatru, oparzeń i zmęczenia świadczą nasze uśmiechnięte oblicza.

Trasa została opracowana i naszą grypę poprowadził nasz przewodnik sudecki Włodek Jankiewicz przy współudziale Pawła Migacza

Do zobaczenia na szlaku.

Tekst Sylwia Tomczak

Dodaj komentarz

Komentarze (0)