[FOTO] Tomasz Organek w Ziębicach o książce, Męskim Graniu i projektach muzycznych

czwartek, 9.6.2022 14:25 1329 2

W Ziębickim Centrum Kultury w maju odbyło się spotkanie z Tomaszem Organkiem, muzykiem,  wokalistą, kompozytorem, liderem zespołu Organek, a ostatnio także pisarzem. Ten kulturalny wieczór zakończył się minirecitalem artysty.

Przyczynkiem do spotkania była powieść Tomasza Organka „Teoria opanowywania trwogi” z 2019 roku. Skąd ten intrygujący tytuł?

- Lubię wymyślać tytuły i jest to dla mnie oddzielna sztuka, bo tytuł musi być bardzo skondensowany w formie i właściwie w jednym wyrazie lub jak w tym wypadku w trzech zawrzeć treść, jakieś zamierzenie, emocję. Jest to o tyle trudne, co ciekawe, bo czasami tytuł potrafi zaintrygować, co jest ważne z punktu widzenia również marketingu, ale potrafi też zepsuć odbiór całości. Tytuł tej książki też nie jest przypadkowy, gdyż rzeczywiście istnieje coś takiego jak teoria opanowywania trwogi, czyli jedna z teorii psychologii mówiąca o tym, że głównym źródłem motywacji człowieka jest świadomość nieuchronnej śmierci, przed którą nie można uciec i o opanowywaniu tego lęku egzystencjalnego, lęku przed śmiercią, który każdy z nas nosi w sobie – tłumaczył Tomasz Organek.

Jak się okazuje, akcja powieści kiełkowała w nim od dawna, a wszystko zaczęło się jeszcze na studiach.

- Zacząłem pisać gdzieś w okolicach początków studiów. Nudziłem się na lektoracie z języka francuskiego, bo przez splot wydarzeń znalazłem się na poziomie podstawowym, choć dobrze znałem francuski, więc dla zabicia czasu zacząłem coś tam bazgrać w zeszycie. Najpierw były to jakieś bajki, które potem przerodziły się w opowiadania. To przejście było oczywiście bardzo długotrwałym procesem. W pewnym momencie, gdy przepisywałem te opowiadania, zacząłem jedno z nich rozbudowywać, w głowie powstawała mi historia, więc postanowiłem, że nie poprzestanę na takiej krótkiej formie, ale zawrę to w czymś obszerniejszym i napisałem książkę. Moim zdaniem jest ona nierówna, bo pierwsza część jest takim punktem wyjścia, czyli tym przepisanym kilkukrotnie opowiadaniem, a druga część książki to jest jakby mój stan warsztatowy i świadomościowy na rok 2019.

Rozmowa z Tomaszem Organkiem nie mogła oczywiście nie zboczyć na tematy muzyczne. Była więc mowa o pierwszej trasie zespołu po małych miejscowościach na wschodzie Polski, a także o inspirującej współpracy z Korą przy albumie „Czarna Madonna”, czy o przygodzie z „Męskim Graniem”.

- Do „Męskiego Grania dostaliśmy się dzięki ówczesnej formule „Nowe Męskie Granie”, która funkcjonowała w 2014 roku jako taki konkurs dla młodych zespołów. Pamiętam, że był to koncert na tzw. małej scenie w Sopocie, występowaliśmy jako ostatni i zagraliśmy „Ta nasza młodość”. Wygraliśmy ten konkurs i tak wszystko się zaczęło – wspominał Organek, który w kolejnych latach był dyrektorem artystycznym „Męskiego Grania”, członkiem Orkiestry Męskiego Grania, do tej pory można jego zespołu posłuchać na trasach koncertowych MG. Wyjątkowym, specjalnym wydarzeniem z tym związanym był dla niego projekt ONA, gdzie na scenie oprócz jego zespołu wystąpiły m.in. Katarzyna Nosowska i Renata Przemyk. Co ciekawe, koncert został powtórzony podczas noworudzkiego festiwalu Olgi Tokarczuk „Góry Literatury”.

Niezwykle przejmująco Tomasz Organek mówił o kolejnym niecodziennym projekcie muzycznym, czyli płycie „Ocali nas Miłość”, który powstał w 77 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Już podczas pierwszego spotkania w Muzeum Powstania Warszawskiego dyrektor przyniósł muzykom świeżo wydany album ze zdjęciami Eugeniusza Lokajskiego „BROKA” stwierdzając, że może im się do czegoś przydać. Kiedy tylko zaczęli przeglądać album stało się jasne, co znajdzie się na płycie.  

- Eugeniusz Lokajski, „Brok” był takim nieoficjalnym fotografem Powstania Warszawskiego. Bardzo barwna postać: był olimpijczykiem, rzutkim, przystojnym, świetnie ubranym warszawiakiem, powstańcem. Bił się na ulicach Warszawy i jednocześnie robił zdjęcia, które są wyjątkowe, bo wyrażają prawdę o powstaniu, prawdę ponadhistoryczną. Pokazują miasto podczas wojny, powstania, podobnie jak obecnie widzimy takie obrazy z Mariupola, Chersonia i kiedy gramy dzisiaj te piosenki, to mamy przed oczami już nie Warszawę, która pięknieje z roku na rok, ale ukraińskie miasta i to jest jakiś niewyobrażalne, bo teksty tyczące spraw sprzed prawie 80 lat, dzisiaj są identycznie aktualne – mówił Organek - Na tych zdjęcia Broka oprócz wojny jest też miłość, szeroko pojęta jako dobra, piękna energia oraz życie pośród śmierci i pożogi. Małe przebłyski zwykłego życia, jak w migawce aparatu, które trwały tylko chwilę – ludzie śmieją się, podają sobie zupę, młoda dziewczyna przeglądająca się zalotnie w lusterku. Zdjęcia były taką wielką inspiracją, że teksty do albumu pisały się łatwo, czasami powstawały dwa dziennie.

Na zakończenie spotkania Tomasz Organek dał mini koncert, a następnie podpisywał płyty.

Przeczytaj komentarze (2)

Komentarze (2)

mieszkanka poniedziałek, 13.06.2022 10:54
to był fajny wieczór. I tyle fajnych wydarzeń kulturalnych w...
Coco piątek, 10.06.2022 09:11
To było świetne spotkanie. Geroń na powiatowego dyrektora do spraw...