[AKTUALIZACJA] Spędził noc z dziećmi na świdnickim SOR-ze. Mamy odpowiedź szpitala

czwartek, 1.1.1970 01:00 34854 29

Na niewłaściwą opiekę, brak jakichkolwiek informacji i brak zainteresowania stanem zdrowia dzieci skarżą się mieszkańcy powiatu świdnickiego, którzy w sobotę 22 stycznia szukali pomocy w szpitalu "Latawiec". Rodzice złożyli skargę, szpital ma ją rozpatrzyć.

 Przypomnijmy - W sobotę 22 stycznia moje dzieci źle się czuły, odmawiały jedzenia i picia, zaczęły wymiotować, miały biegunkę. Nie pomagało zastosowanie żadnych sposobów, które znaliśmy, by opanować sytuację w warunkach domowych. Musieliśmy szybko reagować. Mąż pojechał z dziećmi do świdnickiego szpitala "Latawiec”. W niedzielę około godziny 01:30 trafili najpierw na pogotowie - nocną opiekę medyczną. Tam, po powierzchownym obejrzeniu dzieci, lekarka stwierdziła, że to nic poważnego i powiedziała, że mogą wracać do domu. Mąż zażądał, aby pani doktor wydała swoją diagnozę na piśmie, ale nie zgodziła się. Wydała skierowanie do szpitala. Dzieci trafiły na SOR. Lekarka dyżurująca na pediatrii zeszła z oddziału, ale również nie widziała potrzeby, by je przyjąć na oddział. Wymioty i biegunka nasilały się, dzieci były słabe. Po badaniu chłopców mąż poprosił i tę lekarkę o pismo z jej decyzją, ale stwierdziła, że jednak przyjmie dzieci na oddział. Następnie pani doktor stwierdziła, że jest jakiś problem z systemem informatycznym i mąż z dziećmi muszą poczekać co najmniej godzinę. Mąż czekał kilka godzin. Przez ten czas wykonywał niejednokrotnie telefon do dyżurki pani doktor. Jeśli już odebrała to mówiła, że dalej system komputerowy nie działa, miała ospały głos. Czy to od sprawnego komputera ma zależeć zdrowie małych pacjentów ?- pyta pani Anna Szymańska – mama chłopców.

-Dzieci dostały decyzję o przyjęciu na oddział - 2-letni Ignaś oraz 3-letni Dominik byli brudni od wymiocin i kału. Nie mieli dostępu do prysznica, do łóżka ani do kroplówki przez 3 godziny. Nie mogli sami ustać na nogach, nie mieli siły, spali na korytarzu w niemowlęcych gondolach. Dopiero kiedy mąż stwierdził, że opisze sprawę w mediach, to po trzech godzinach po godzinie 05.00 lekarz się nimi zainteresował. Jak można tak nieludzko traktować małe dzieci. Moje dzieci zostały zostawione same sobie w wymiocinach i kale - brudne i odwodnione.  Dodam, że według relacji pani doktor po 05.00 rano ich system również nie działał – ale dzieci nagle mogły zostać przyjęte. Dodajemy, że NIE mamy zastrzeżeń do personelu pielęgniarskiego oraz do pracy pana portiera. Mamy poważne zastrzeżenie do pracy pani doktor, która była na dyżurze. Obecnie mąż relacjonuje, że opieka nad dziećmi przez nowego lekarza i pozostały personel jest należyta. Zobaczymy, co będzie się działo dalej. Na śniadanie dzieci dostały chleb pszenny z masłem, mimo informacji od męża, że są na diecie bez glutenu i mleka - dodaje pani Anna Szymańska.

- W odpowiedzi na Państwa zapytanie informujemy, że prowadzimy obecnie postępowanie w celu wyjaśnienia okoliczności opisanego zdarzenia. W związku z faktem, iż zawiadomienie o zdarzeniu wpłynęło do SPZOZ w Świdnicy bezpośrednio od rodziców dzieci, sprawa rozpatrywana jest w trybie skargi. O wynikach postępowania poinformujemy wszystkie zainteresowane strony niezwłocznie, z zachowaniem ustawowego terminu na rozpatrzenie skargi - informuje Łukasz Czajkowski, kierownik Działu Funduszy Zewnętrznych, Projektów Rozwojowych i Marketingu z Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Świdnicy.

Dzisiaj szpital przesłał odpowiedź na zadane przez redakcję doba.pl pytania:

- Odpowiadając na Państwa zapytanie dot. skargi złożonej przez rodziców dwójki dzieci w wieku 2,5 oraz 3,5 lat, związanej ze świadczeniami medycznymi udzielonymi dzieciom w dniu 23 stycznia 2022r., informujemy, że celem wyjaśnienia zgłoszonych nieprawidłowości Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Świdnicy przeprowadził stosowne postępowanie skargowe.

W ramach procedury skargowej szczegółowej analizie poddano zapisy dokumentacji medycznej sporządzonej w związku ze świadczeniem udzielonym 23 stycznia 2022 r. w gabinecie Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej oraz w okresie 23-26 stycznia br. w Oddziale Dziecięcym z Pododdziałem Intensywnej Terapii Dziecięcej. Do złożenia wyjaśnień zobowiązano lekarza pełniącego dyżur w oddziale pediatrycznym. Swoje stanowisko w sprawie przedstawił również lekarz kierujący oddziałem dziecięcym.

Na podstawie przeprowadzonego postępowania ustalono, co następuje:

23 stycznia br. około godziny 1.40 ojciec dzieci zgłosił się wraz z dziećmi do gabinetu Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej w związku z wymiotami i biegunką, jakie u nich wystąpiły. W wyniku przeprowadzonego badania lekarz nie stwierdził, aby stan chłopców kwalifikował się do leczenia szpitalnego - żadne z dzieci nie miało objawów odwodnienia. Lekarz wystawił skierowanie do szpitala zaznaczając jednak, że wydaje je na żądanie rodziców.

Następnie, o godzinie 2.30 ojciec dzieci zgłosił się do Izby Przyjęć SOR, gdzie pełniący dyżur lekarz pediatra niezwłocznie i z należytą starannością zbadał obu chłopców oraz zebrał wywiad od ojca. Opiekunowi udzielono informacji o ustalonym rozpoznaniu oraz poinformowano, że dzieci są w dobrym stanie, nie mają cech odwodnienia i zaleca się kontynuację ich leczenia w domu. Ojciec dzieci przyznał, że tożsame rozpoznanie i zalecenia wydał lekarz w gabinecie NiŚOZ. Po konsultacji telefonicznej z żoną, ojciec dzieci oświadczył, że jako rodzice dzieci, mają oni obawy przed leczeniem dzieci w domu, gdyż odmawiają one przyjmowania płynów doustnie, a próby ich pojenia wywołują wymioty. W związku z tą informacją, biorąc pod uwagę wiek dzieci oraz rozumiejąc troskę i obawy rodziców związane z możliwym pogorszeniem się ich stanu zdrowia, lekarz dyżurujący podjął decyzję o przyjęciu dzieci na oddział pediatryczny.

W związku z zaplanowaną, trwającą i mającą się w krótkim czasie zakończyć aktualizacją systemu informatycznego elektronicznej dokumentacji medycznej, lekarz poinformował opiekuna dzieci, że ich przyjęcie na oddział nastąpi po jej zakończeniu. Ostatecznie, przyjęcie na pediatrię nastąpiło po godzinie 5.

Odnosząc się do zarzutów i opisanych przez rodziców dzieci okoliczności związanych z pobytem w Izbie przyjęć i oczekiwaniem na przyjęcie do oddziału dziecięcego pragniemy wskazać, że poczekalnia do której został skierowany ojciec wraz z dziećmi, posiada łazienkę, w której jest dostęp do wody, toaleta, środki czystości oraz przewijak. Twierdzenie, że dzieci przebywały w niehumanitarnych warunkach jest więc nieprawdziwe. Ponadto, nie zostały one pozostawione same, ojciec wyraził wolę pozostania z nimi w szpitalu. W bliskim położeniu poczekalni, znajdują się gabinety konsultacyjne SOR-u oraz stanowisko triażowe z personelem, który w każdej chwili natychmiast udzieliłby pomocy medycznej, czy w razie zgłoszenia przez Rodzica takiej potrzeby, również pomocy pielęgnacyjnej.

Stanowisko lekarza kierującego oddziałem, który w związku ze złożoną skargą analizował przedmiotową sprawę również potwierdza, iż infekcja przebiegała w sposób niezagrażający zdrowiu dzieci i niekoniecznie wymagała leczenia w oddziale. Niemniej, opisana sytuacja mogła być mało komfortowa dla dzieci i rodziców, dlatego z lekarzem dyżurującym przeprowadzona została stosowna rozmowa. Należy jednak podkreślić, że opóźnienie w przyjęciu do oddziału docelowego i wdrożeniu leczenia w żaden sposób nie stanowiło zagrożenia dla zdrowia dzieci - informuje 

Łukasz Czajkowski, Kierownik Działu Funduszy Zewnętrznych, Projektów Rozwojowych i Marketingu ze świdnickiego szpitala "Latawiec".

Rodzice skierowali skargi do dyrektora szpitala, do Rzecznika Praw Pacjenta oraz do Rzecznika Praw Dziecka, w trakcie przygotowywania jest również skargę do NFZ.

-Szpital wprowadza ludzi w błąd. Pisze nieprawdę. Mamy na to potwierdzenie w dokumentacji medycznej, która została potwierdzona z oryginałem przez sam szpital. Mamy też billingi z połączeń męża wykonywanych do dyżurki pani doktor. Mąż przez kilka godzin domagał się o przyjęcie swoich synów na oddział pediatryczny świdnickiego latawca. Pomimo zakwalifikowania ma oddział pediatryczny przez pediatrę, która zeszła do nich na SOR dzieci spędziły w poczekalni blisko 4 godziny. Szpital w swoich wypowiedziach podaje błędnie godziny! 1.49 przyjęcie lekarza pediatry na SORze, 06.05 zlecenie pierwszego badania! Dzieci w poczekalni nie miały dostępu do prysznica. Jak mój mąż miał umyć dziecko, które było w pachy w kale i wymiocinach w umywalce?! Korytarze były puste. Brak innych pacjentów oraz brak pomocy ze strony szpitala. Szpital tłumaczy się zaplanowaną modernizacja systemu? Tym gorzej dla nich! Ponieważ jeśli co było zaplanowane to był czas aby się na to przygotować. I szpital był przygotowany ponieważ. Lekarka miała gotowy druk na wypadek takich sytuacji! Mamy ten druk! Zatem dlaczego pomimo zakwalifikowania do przyjęcia na oddział nie wpuściła ich za drzwi pediatrii? Nie wpuściła do pokoju by ojciec dzieci mógł je wykapać? Dlaczego musieli czekać tyle godzin? Według szpitala siedzenie w kale po pachy nie jest niebezpieczne dla zdrowia ? Otóż jest!Zainfekowanie cewki moczowej bakteriami kałowymi jest zagrożeniem dla zdrowia dziecka! Ponadto skoro dzieci nie wymagały przyjęcia do szpitala dlaczego lekarz z pogotowia ani lekarz z SORu nie wydali swojej diagnozy na piśmie ? Skoro to nie wydali to się bali że stan dzieci się nagle pogorszy. Jak się okazało stan dzieci był spowodowany rotawirusem. Zatem sprawa nie była blacha - mówi mama dzieci.

foto - nadesłane przez czytelniczkę

Przeczytaj komentarze (29)

Komentarze (29)

Hjk piątek, 04.02.2022 22:54
W końcu się natną. Trafią kogoś kto ma lepsze znajomości...
Tojatoja1984 sobota, 05.02.2022 16:11
Niestety ale SOR świdnicki to dramat. To odrębną instytucja, która...
P sobota, 05.02.2022 09:11
Latawiec i wszystko jasne. Wystarczy poczytać opinie.
Brak słów sobota, 05.02.2022 07:46
To banda zasrana, tylko wołają darmozjady, że mało, ciągle mało,...
O:) poniedziałek, 24.01.2022 14:53
Dzieci mają w nocy spać, a nie chorować. Rodzić zupełnie...
Tojatoja1984 sobota, 05.02.2022 16:13
W punkt! Nic dodać nic ująć!
Mirek poniedziałek, 24.01.2022 15:20
W rzeczy samej...Dobre!
poniedziałek, 24.01.2022 16:24
Wieki temu /szpital ul.westerplatte/święta wielkanocne musieliśmy skorzystać z pomocy lekarza...
Kozel czwartek, 27.01.2022 17:41
O, to, to. W samo sedno. Kto śmie niepokoić doktorów...
poniedziałek, 24.01.2022 17:22
W tych czasach życie ludzkie jest nic dla nich nie...
ja sobota, 05.02.2022 00:02
Jeszcze w TVP
znachor wtorek, 25.01.2022 17:38
Tatuś pewnie na wyrywki wymienia najnowsze hollywodzko-netfliksowe produkcje ale nie...
Iza piątek, 04.02.2022 23:47
Powodzenia! Wciśnij dziecku pół szklanki wody jak to odmawia picia...
siostra apostazja sobota, 29.01.2022 00:48
Tatuś mógł nie wiedzieć ! Od tego są lekarze i...
Dr. Malina czwartek, 27.01.2022 17:27
Tak, działa cuda i maskuje poważniejsze schorzenia.
Pacjent czwartek, 27.01.2022 12:27
Sam czekałem na przyjęcie na oddział od godziny 18 do...
sobota, 29.01.2022 01:10
Bo to nie nowy szpital dla pacjentów a nowe miejsce...
środa, 26.01.2022 13:16
Mamy najmniejszą liczbę lekarzy na 10 tys. mieszkańców wśród wszystkich...
Matka wtorek, 25.01.2022 21:06
2000chorych dzieci i dorosłych chorych na mukowiscydozę nie mają dostępu...
Maniek wtorek, 25.01.2022 18:03
Jelitówka, zaczęło się się od wnuczka (14miesięcy) potem 6 kolejnych...
bbc wtorek, 25.01.2022 17:46
A pis-dzielce, jak to pis-dzielce, każdy problem zasypują pieniędzmi podatnika...
Tunia poniedziałek, 24.01.2022 20:08
Lekarze są dla pacjentów, nigdy odwrotnie.
Pastuszek czwartek, 27.01.2022 17:31
Skąd taka dedukcja? Życie pokazuje, że jest odwrotnie. Przynajmniej tak...
żal poniedziałek, 24.01.2022 15:08
wyjdźmy na ulicę bić brawo za dzielną walkę dla nas...
Anna poniedziałek, 24.01.2022 15:19
To i tak macie szczęście.Dobrze,że "tylko" 3 godziny.Mąż z prawie...
wtorek, 25.01.2022 16:07
Pewnie dlatego że to dzieci
Wiesław poniedziałek, 24.01.2022 15:28
Zacznę od tego że to lekarz medycyny nie żadna doktor...
jacek poniedziałek, 24.01.2022 15:30
Kroki prawne przeciw osobom z niektórych grup zawodów w naszym...
Masakra poniedziałek, 24.01.2022 15:57
A nas wysłali z ostrym bólem brzucha do Wrocławia, nawet...