Spór trwa. Red Baron: wstyd czy powód do dumy?

piątek, 12.2.2016 09:27 14871 21

Manfred von Richthofen, Czerwony Baron, najlepszy lotnik I wojny światowej, znany na całym świecie ma szansę stać się produktem turystycznym Świdnicy, którzy będzie przeciągał jak magnes turystów. Jak to zwykle bywa stał się jednak źródłem sporu.

Rozmowa o tym, aby Red Baron, bodaj najsłynniejszy mieszkaniec Świdnicy stał się produktem promocyjnym miasta trwa od kilkunastu lat. Na nowo rozgorzała tydzień temu, podczas prac komisji weryfikacyjnej dot. budżetu obywatelskiego. Pomysł Fundacji Symbioza o stworzeniu ławeczki Czerwonego Barona nie zawierał błędów merytorycznych, ani formalnych. Spotkał się jednak z nieprzychylnością zarówno niektórych urzędników jak i radnych. Stąd pomysł o zorganizowaniu debaty.

W zaplanowanym na kwiecień spotkaniu Sylwia Osojca-Kozłowska zachęca do wzięcia udziału  zarówno zwolenników jak i przeciwników Red Barona.

- Przestańmy się spierać po kątach. Spotkajmy się na otwartej debacie poświęconej tej postaci! Zapraszam na nią już dziś wszystkich zwolenników i przeciwników promowania miasta poprzez legendę Czerwonego Barona. Czas usiąść do wspólnego stołu i zastanowić się - ile Świdnica jako miasto może zyskać na wykorzystaniu tej postaci w swoich działaniach marketingowych, a ile stracić.
Porozmawiajmy o tym wspólnie i przestańmy udawać, że nie ma probemu. Odkładanie go na kolejne lata i jest bez sensu. Każdy głos w tej dyskusji jest ważny. Pod warunkiem, że jest merytoryczny i popraty sensownym argumentem. Pospierajmy się na argumenty. Przekonajmy jedni drugich do swoich racji. Świdnica i jej okolice już dzisiaj – mimo braku wyraźnych działań ze strony władz samorządowych - kojarzone są w świecie z miejscem zamieszkania „Czerwonego Barona” najsłynniejszego lotnika I wojny światowej. Potwierdziły to badania, które przez ostatnie lata wykonywałam osobiście oraz w ramach grantu, jaki otrzymała Fundacja Symbioza - napisała w wydarzeniu (kliknij tutaj).

Wśród przeciwników promowania Świdnicy lotnikiem jest m.in. Dariusz Sienko, który niegdyś był prezesem stowarzyszenia "Richtofen" i orędownikiem wykorzystania wizerunku Red Barona do promocji miasta.

- Pani Sylwia Osojca-Kozłowska zaprasza zainteresowanych do udziału w debacie dotyczącej promocji Świdnicy poprzez niejakiego "zwyrodnialca" Manfreda von Richthofena. Człowiek, któremu do rycerskich zasług było odlegle daleko cytat.„Mój obserwator strzelał z karabinu maszynowego do żołnierzy rosyjskich, a my mieliśmy z tego dziki ubaw”. Piloci myśliwców niemieckich wystawiali Manfredowi ofiarę, aby ten mógł zdobyć następny punkt na liście zestrzelonych samolotów. "Czerwony Diabeł", "Czerwony Baron" nie jest godzien być rozpatrywanym w charakterze promocji Świdnicy- napisał na facebooku były prezes Stowarzyszenia "Richthofen", Dariusz Sienko.

W 2013 roku powstał projekt Konrada Tondery pt. :Park Asów Lotnictwa, który dotyczył zagospodarowania parku przy ulicy Sikorskiego. Rozwiązania zaproponowane przez Tonderę zaakceptowały ówczesne władze miasta, która zapowiadały wtedy otwarcie inwestycji w 100 rocznicę zakończenia I wojny światowej w 2018 roku. Projekt zakładał m.in. stworzenie w parku czegoś na kształt muzeum na świeżym powietrzu. Byłoby poświęcone lotnikom poległym podczas I wojny światowej. Pomysł jednak został odłożony na półkę.

- Dyskusja o tym czy Świdnica powinna wykorzystać do promocji Czerwonego barona trwa juz w naszym mieście od wielu lat. Debatują nad tym zagadnieniem wszyscy- urzędnicy, radni, historycy itd. niestety nie sami swidniczanie. Jako ze w kwietniu bedziemy po raz trzeci głosować nad projektami do budzetu obywatelskiego, mieszkańcy mogliby sami zdecydować, czy chcą chwalić sie czerwonym baronem, czy tez nie. Niestety na chwile obecna projekt zgłoszony przez świdniczan dotyczący wykonania ławeczki upamiętniajacej lotnika zostal wycofany przez Zespół Weryfikacyjny, choć posiadał pozytywne opinie z rożnych wydziałów UM. Mam nadzieje ze projekt ten jednak znajdzie się na liście do głosowania i mieszkańcy zdecydują czy chcą wykorzystać ta postać do promocji, czy nie - mówi radny Marcin Paluszek.

Czy Red Baron ma szansę stać się magnesem przyciągającym turystów z całego świata? O tym dowiemy się wkrótce.

***

Za wikipedią:

Manfred Albrecht Freiherr von Richthofen (ur. 2 maja 1892 w Borku, obecnie części Wrocławia, mieszkaniec Świdnicy, zm. 21 kwietnia 1918 w Morlancourt) – niemiecki lotnik, największy as myśliwski okresu I wojny światowej, nazywany Czerwonym Baronem. Odniósł 80 zwycięstw powietrznych oficjalnie uznanych. W wieku 9 lat przeprowadził się z rodzicami do Świdnicy. Uczęszczał do szkół wojskowych, a następnie w 1911 roku rozpoczął karierę wojskową, wstępując do kawalerii i służąc w 1. pułku ułanów Kaiser Alexander III.

Akt zgonu Manfreda von Richthofena znajduje się w USC w Ostrowie Wielkopolskim; ówczesne przepisy wojskowe nakazywały rejestrację zgonów poległych na wojnie w ostatnim miejscu stacjonowania.

Silnik rozbitego samolotu von Richthofena jest eksponatem Imperial War Museum w Londynie. Z wynikiem 80 oficjalnie zaliczonych zwycięstw, był on najlepszym asem myśliwskim I wojny światowej. Po śmierci Manfreda von Richthofena pułkiem dowodził do swej śmierci w lipcu 1918 Wilhelm Reinhard, a po nim Hermann Göring.

W uznaniu dla Manfreda von Richthofena jako lotnika, został on pochowany w Bertangles pod Amiens następnego dnia po śmierci z pełnymi honorami wojskowymi przez 3. dywizjon australijskich sił powietrznych. Trzy lata później Francuzi przenieśli zwłoki na cmentarz wojskowy we Fricourt, następnie 20 listopada 1925 uroczyście przeniesiono je na berliński cmentarz Invalidenfriedhof, a w 1975 do rodzinnego grobu na cmentarzu w Wiesbaden.

W Parku Sikorskiego zostało zbudowane mauzoleum pamięci Richotefna, które niestety częściowo popadło w ruinę. Przy domu rodzinnym lotnika, w którym dziś mieszkają świdniczanie, znajduje się miejsce jego pamięci, powstałe z inicjatywy świdnickiego dziennikarza Jerzego Gaszyńskiego, założyciela fundacji im. Czerwonego Barona.

Przeczytaj komentarze (21)

Komentarze (21)

Anna c.d. środa, 16.02.2022 15:31
Macie w mieście piękny hotel, kiedyś zarezerwowałam pobyt, ale potem poczytałam o tym całym baronie i anulowałam rezerwację. Czy właściciel jest Niemcem, że tak szczyci się tym człowiekiem? Może jako pilot RB osiągnął sukces, ale działał po stronie naszego wroga. Nazwać tak hotel w Polsce to jakby dać wszystkim Polakom w twarz. Jestem oburzona.
Anna środa, 16.02.2022 15:23
Jeśli dla miasta liczą się wyłącznie pieniądze to niech się promuje człowiekiem, który zabijał naszych, ale jeśli liczy się honor to nigdy. Postawcie na rynku pomnik Hitlerowi, bo ile on naszych unicestwił różnymi sposobami.
Bezglutenowy Szum Włosów Oczu Cy niedziela, 27.01.2019 12:55
Postawcie tez pomnik Hitlrerowi bo kiedys jadac do Ksiaza zatrzymal sie na Gruzweisstrasse i sie odlał wiec nalezy mu sie pomnik :), Stalinowi tez postawcie chocby laweczke w rynku a w teatrze grajcie spektakl ku jego pamieci zatytuowany "STALINECZKA" ;) :P..Przeciez byla wojna a na wojnie sie zabija?.. Co za jeb....ludzie....Dla marketingu i pieniedzy zrobicie wszystko a o Polskich Bohaterach i Polskich Żołnierzach prawde zamiatacie pod dywan. Byle by niemcu wejsc w dupe... Piszecie ze Polski wtedy nie bylo...Na mapach jej nie bylo ale Polacy byli zyli w podziemiach,lasach i innych ukryciach przez 123lata i walczyli jak mogli by znow odzyskac swoj kraj i swoja narodowosc.... Red Baron nie walczyl za Polske walczyl dla Niemcow....A Polacy dla dobra marketingu chca mu pomnik stawiac :D :) hahaha... Żal mi was Pieniądzolubne fleje....i z gory na was leje
niedziela, 14.02.2016 12:52
Nie dla Barona bo. On walczyl przeciwko Polsce byl niemcem. Po drugie jaki on jest sławny ? Gdzies sie przewija ale nik sie tym niee interesuje. Nikt nie przyjedzie do Świdnicy z powodu Barona niemca. Jest tyle wazniejszych ludzi na swiecie i nikt przeznich nie przyjezdza. Ta baba ma kompleksy mysli zbawi tym Świdnice.
Grey niedziela, 14.02.2016 12:19
W tych turystów raczej wątpię....
fgbdfgbdfg sobota, 13.02.2016 18:52
Parafrazując tytuł tego artykułu: Auschwitz - wstyd czy powód do dumy? Tak mogliby napisać mieszkańcy Oświęcimia.

Ani jedno, ani drugie! To jest historia, można ją różnie oceniać, ale zapomnieć o niej nie wolno. Na całym świecie miasta przyciągają turystów. Mam znajomych w Rumunii, którzy dumni są z tego, że u nich był Dracula.

Nikt nie każe piać z zachwytu na Czerwonym Baronem. Pokażmy go jako postać historyczną z niewątpliwymi osiągnięciami, podkreślając jednocześnie że walczył przeciw nam.

Jeśli zaczniemy eliminować z pamięci niewygodne postaci historyczne, to niedługo okaże się, że mało kto został.
Nobody sobota, 13.02.2016 21:24
No i znów się przyda trochę historii. Baron nie walczył przeciw "NAM". Nas wtedy nie było. To, ani nasz bohater, ani nasz wróg tak naprawdę :) Porównanie Auschwitz do lotnika to trochę nie sposób na dyskusję.....

Jest wręcz niesmaczne. Bohater Cesarskich Niemiec - dla Nas obiekt, który może przyciągnąć turystów tak jak np Kościół Pokoju - którego też nie "MY" budowaliśmy....
krychu piątek, 12.02.2016 13:19
Bezrozumni jesteście.Przeczytajcie sobie co jego młodszy brat porabiał 01.09.1939r.
I pomyślcie co Manfred by robił w tym dniu gdyby żył.
Nobody piątek, 12.02.2016 13:55
A kto sobie poczyta? Powiem tak: większość osób kojarzy nazwisko tylko i wyłącznie z "Czerwonym Baronem". Nie zastanawiają się co by robił lub co robił jego brat. Jest to wielka postać historyczna, która ma ogromny potencjał turystyczny. Trzeba tylko umiejętnie to wykorzystać. Zostawmy historyczne i narodowościowe niesnaski i skorzystajmy z tej mozliwości.
Jacek i Placek piątek, 12.02.2016 22:27
Sam jesteś bezrozumny. Myśląc tak jak ty co by było gdyby lepiej pomyśl, co by byłło gdyby nie zaszła ewolucja. Byłbyś małpą, która nigdy nie zeszła z drzewa. Jak ci się to podoba? Fakty są proste i nie ma co nimi manipulować. Czerwony Baron zginąl podczas I wojny światowej. Koniec i kropka. Nie ma co by było gdyby! Rozmawiamy o Manfredzie a nie jego bracie. A swoją drogą o którym bracie mowisz? Lothar zginął w wypadku Lotniczym w 1922 roku prowadząc cywilny samolot, a Bolko? Chyba nie mylisz go z jego imiennikiem - profesorem, archeologiem nazistą - bardzo dalekim kuzynem? Taka mała dedukcja dla Ciebie. Rodzina Richthofenow to bogata rodzina szlachecka - dość duża (sporo ich jak Kowalskich w Polsce) - miała posiadłości na calym Dolnym Śląsku, część z niej wierzyła w nacjonalizm część opowiedziala sie przeciwko faszyzmowi. Byli w niej różni ludzie - podobnie jak w mojej rodzinie i w twojej. Założę się że u ciebie nie wszyscy głosowali na PiS, część oddała głłos na nowoczesną, cześć na SLD część na Kukuza. Tak jest skonstruowany świat - rodzina Czerwonego Barona też była różna jak twoja. A jeśli dalej chcesz gdybać, to wróć na drzewo.
Dariusz Sienko piątek, 12.02.2016 14:33
Zapraszam zwolenników Mafreda von Richthofena do przeczytania biografii, pióra niemieckiego historyka Joachima Castana. Podczas wojny czerwony diabeł (tak nazywano Manfreda von Richthofena) odczuwał taką samą satysfakcję jak w kniei, tyle że w powietrzu polował na ludzi. Pilotaż nie miał dla niego znaczenia. Według relacji towarzysza z eskadry, Erwina Böhmego, nigdy nie zrobił pętli tak sobie, dla sportu, unikał efektownych manewrów, podkomendnym też zakazał surowo wszelkich akrobatycznych sztuczek. Dla młodego oficera liczyło się tylko i wyłącznie unicestwienie przeciwnika. Taktyka Richthofena w powietrzu była prosta, skuteczna i brutalna. Starał się zaatakować przeciwnika od tyłu, najlepiej od strony słońca. Relacjonował: „Nigdy nie strzelam do samolotu, staram się najpierw zastrzelić pilota. Kiedy maszyna nieprzyjaciela jest dwumiejscowa, naturalnie najpierw biorę na cel obserwatora, aby nie ostrzelał mnie z karabinu maszynowego”. Jeśli nie udało się zabić pilota, czerwony baron, celował w silnik i zbiornik paliwa, aby zapalić samolot wroga. Pożar w powietrzu oznaczał śmierć lotnika. Często piloci wyskakiwali z płonących maszyn na dużej wysokości (bez spadochronów), aby przynajmniej uniknąć bolesnej agonii w ogniu. Richthofen tak opisał swoje zwycięstwo nad brytyjskim myśliwcem typu SPAD z 19. dywizjonu: „Rozstrzelałem mu silnik na kawałki… Nie miałem już litości i z tego powodu zaatakowałem go po raz drugi, przy czym w strumieniach moich pocisków samolot rozpadł się. Oba skrzydła odpadły jak kawałki papieru, a kadłub hucząc, runął w dół niczym ognisty kamień. Spadł w bagno. Nie można go było potem wykopać. Nigdy się nie dowiedziałem, z kim walczyłem. Reszta ogona samolotu po prostu się spaliła i wskazywała miejsce, w którym wykopał sobie grób”. „Czerwony baron” był niezadowolony, miał bowiem zwyczaj przesyłać do rodzinnego domu w Świdnicy swoiste trofea łowieckie – fragmenty poszycia z numerami seryjnymi i niekiedy karabiny maszynowe zestrzelonych samolotów. I co na to zwolennicy bohaterskich czynów "zwyrodnialca"...Nadal upieracie się Państwo przy tym, że Manfred von Richthofen to produkt nadający się na reklamę Świdnicy?
Jacek i Placek piątek, 12.02.2016 22:08
Nadal się upieramy panie radny. I swoją drogą, to oj nieładnie panie nauczycielu młodzieży. Czego pan jej uczy? Nienawiści? Kłamstwa? Pokazywania, że poglądy zależą od tego z jaką partią polityczną człowiekowi po drodze? Nie wiem, czy to hipokryzja czy schizofrenia, że nagle zaczyna pan jechać retoryką PISu, ale taka podpowiedź - możecie w tej PISowiskiej gromadce po chrześcijańsku rozliczyć Czerwonego Barona i pokazywać jaką ten zwyrodnialec - jak go pan nazywasz - przeszedł podczas wojny duchową przemianę i jak się nawrócił. Czemuż to panie radny wrzucasz fragmentaryczne wątki z pamiętnika żołnierza, który był na wojnie i jak każdy żołnierz spełniał na niej rozkazy, a udajesz jednocześnie, że nie ten świdniczanin nie żałował ani swoich czynów ani nie zaczął odczuwać bezsensu wojny? Wszak sam kupiłeś pan pamietniki Czerwonego Barona na giełdzie staroci i najpierw jarałeś się pan tymi samymi cytatami, które teraz wydają się panu takie obrzydliwe, a teraz udajesz że nie było w nich słów o bezsensie wojny? Oto taki chociażby cytat:
"Jestem w podłym nastroju po każdej bitwie w powietrzu. Nie ma jednak wątpliwości, że to efekt zranienia w głowę. Kiedy po walce stawiam stopę na ziemi, idę do mojej kwatery i nie chcę nikogo widzieć ani słyszeć. Myślę o tej wojnie, o tym, jaka jest naprawdę, a nie jak wyobrażają ją sobie ludzie w kraju, z »hurra« i okrzykami radości. Ona jest groźna, bardzo ponura..." Zapomniałeś pan o nim, czy udajesz że go nie było?
I dobra rada - poczytaj o marketingu człowieku, bo mieszasz wszystko wkładając do jednego wora i nie wiesz tak naprawde co piszesz. Reklama to reklama, promocja to promocja, a marketing to taki większy zbiór, w którym oprocz tych dwóch wymienionych rzeczy znajduje się jeszcze wiele innych. Poznaj je a potem sie wypowiadaj bez mieszania pojec. I zapewniam cię, że każda z nich ma inne cechy i zadania i nie znaczą tego samego. Marketing jest bardzo obszerną dziedziną, aby go pozać nie wystarczy wbić się w mundur i popierniczać z karabinkiem udając miłosiernego strzelca i zapominając że czerwony baron był ZOŁNIERZEM - niemieckim patriotom walczącym podczas I wojny światowej - nie II. Polski wtedy nie było. Nikt nigdzie nie napisał o reklamie miasta poprzez Czerwonego Barona. Używane są takie terminologie jak produkt marketingowy czy produkt turystyczny. Żeby się o czymś wypowiadać potrzebna jest w tej kwestii wiedza. Ty tej marketingowej ani turystyczne nie masz, a w dodatku nie umiesz czytać innych ze zrozumieniem. Doczytaj, doucz się i zacznij się pan wypowiadać.
PS. Zdobycie wiedzy z zakresu marketingu przyda się panu do kolejnej spektakularnej akcji z reniferem. Warto więc w nią zainwestować.
sobota, 13.02.2016 09:21
Nie wiem kim jesteś, ale komentarz w punkt. A podsumowanie o reniferze-dawno się tak nie uśmiałem
Nobody piątek, 12.02.2016 15:56
Opisujesz normalne zdarzenia wojenne. Miał zatrzymać samolot i pozwolić uciec pilotowi aby dał się zestrzelić? No ja tu czegoś nie rozumiem. Opis można ubarwić ale na wojnie jest prosta zasada, ja albo on. W walce liczy się skuteczność, a nie efekciarstwo. Ten opis ani o gram nie dyskredytuje Barona....
piątek, 12.02.2016 16:25
Zgadzam się. To była wojna, a on był żołnierzem i w swojej specjalności najlepszym. Na wojnie zabija się - niestety.
Nobody piątek, 12.02.2016 12:29
Był Niemcem i chyba to głównie ludzi denerwuje. Człowiek jak każdy inny i może przynieść Świdnicy i okolicy sporo korzyści.
Obiektywny piątek, 12.02.2016 14:21
Ale dokładnie tak. Korzyści promocyjne miasta są bezsporne. Można nawet pomyśleć w ten sposób: "po śmierci naprawi zło które czynił za życia"
Nobody piątek, 12.02.2016 15:58
Dam Lajka he he. W ten sposób trzeba myśleć, a nie tylko o przeszłości jako o źle,,,,,,
piątek, 12.02.2016 13:53
mógłby go zagrać Adam Ferency od razu mi się skojarzyło
piątek, 12.02.2016 11:47
dokładnie ząbkowice reklamują się rankensteinem i grabażami trucicielami, a wy żołnierza się boicie? W każdej wojnie ci po drugiej stronie są źli i okrutni, a ci po naszej dobrzy i waleczni.
piątek, 12.02.2016 10:29
Nie rozumiem o co tu się spierać? Oczywiście, że postać Red Barona przyciągnie do Świdnicy turystów!