Karty wędkarskie powinny być zachowane

poniedziałek, 23.1.2023 14:32 148 0

Każda osoba wędkująca na polskich wodach śródlądowych, z wyjątkiem młodzieży poniżej 14 lat i cudzoziemców czasowo przebywających w Polsce, ma ustawowy obowiązek posiadania Karty wędkarskiej. Jest to dokument wydawanym jednorazowo, dożywotnio, przez Starostwo Powiatowe właściwe dla miejsca zamieszkania wędkarza, po zdaniu odpowiedniego egzaminu ze znajomości przepisów dotyczących dozwolonych metod połowu i ochrony ryb. Przedstawiciele Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie rozpowszechniają w mediach informacje o zniesieniu Kart wędkarskich. Czy słusznie?

Kto wydaje karty wędkarskie?

Kartę wędkarską wydaje starosta powiatowy, po przedstawieniu zaświadczenia o zdanym egzaminie. Wydanie karty kosztuje obecnie 10 zł. Egzamin jest przeprowadzany przez uprawnioną organizację społeczną, która liczy co najmniej 200 pełnoletnich członków. Organizowaniem i przeprowadzaniem egzaminów na kartę wędkarska zajmują się głównie Koła Polskiego Związku Wędkarskiego (PZW).
W Polskim Związku Wędkarskim wysokość opłaty za egzamin ustalają właściwe zarządy okręgów PZW, natomiast dla młodzieży szkolnej egzaminy są nieodpłatne.

Na egzaminie sprawdzana jest podstawowa wiedza kandydata na wędkarza, dotycząca gatunków ryb bytujących w polskich wodach śródlądowych, wymiarów i okresów ochronnych ryb, metod, technik i sprzętu do połowu ryb na wędkę oraz aktów prawnych służących ochronie ryb, do których każdy wędkarz musi się stosować. Nie stosowanie się do obowiązujących przepisów może zostać ukarane przez sąd odebraniem uprawnień.

 „Egzamin na Kartę wędkarską wymaga od każdego kandydata na wędkarza zapoznania się z elementarną wiedzą dotyczącą obchodzenia się z rybami i ich ochrony, dozwolonych metod łowienia i sprzętu, rodzajów łowisk oraz związanych z tym przepisów prawa. Bez tej wiedzy wędkarz może nieświadomie poczynić szkody w środowisku i łatwo wejść w kolizję z prawem. Dlatego lansowany przez PGW Wody Polskie pomysł zniesienia kart wędkarskich jest całkowicie chybiony.” – powiedziała Beata Olejarz, Prezes Zarządu Głównego Polskiego Związku Wędkarskiego.

Wody Polskie i jedna opłata

PGW Wody Polskie zainicjowały w 2022 projekt „Nasze Łowiska”. Jego sztandarowym hasłem jest wprowadzenie jednego zezwolenia na wędkowanie na łowiskach usytuowanych na obwodach rybackich, których użytkownikiem są Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej PGW WP. Od 1 stycznia 2023 roku cena zezwolenia umożliwiająca wędkowanie również ze środków pływających wynosi
300 zł, natomiast ulgowa 175 zł + (dla młodzieży do 18. roku życia). 

„Zainicjowany przez PGW Wody Polskie program „Nasze Łowiska” obejmuje obecnie 94 obwody rybackie, na których Wody Polskie nie wyłoniły użytkownika rybackiego w drodze konkursu ofert (przez co nie spełniły swego ustawowego obowiązku). Natomiast Polski Związek Wędkarski jest obecnie gospodarzem na ok. 1100 obwodach (z puli wszystkich ok. 2200 ustanowionych w Polsce), gdzie ceny zezwoleń na wędkowanie ustalane są na podstawie ponoszonych kosztów na ich utrzymanie i uwzgledniających specyfikę tych akwenów. PGW Wody Polskie próbują przejmować obwody rybackie od PZW oraz innych użytkowników rybackich, uchylając się od ustawowego obowiązku wystawiania ich na konkursy ofert, co jest ewidentnym naruszeniem ustawy o rybactwie śródlądowym. Od połowy 2022 roku Wody Polskie żądają też od każdego użytkownika rybackiego, aby przystąpił do programu „Opłata krajowa”, a tym, którzy odmawiają udziału w tym programie, uniemożliwiają zawarcie umów użytkowania akwenów. To kuriozalne ultimatum jest kolejnym naruszeniem prawa, ponieważ w rażący sposób ogranicza wolność gospodarczą zagwarantowaną Konstytucją RP, jak również ewidentnie narusza Ustawę o rybactwo śródlądowym– powiedziała Beata Olejarz.

Dotychczasowi użytkownicy rybaccy wód publicznych w Polsce, w tym PZW, w ramach użytkowania akwenów (prowadzenia racjonalnej gospodarki) zajmują się m.in. zarybianiem i odłowami ryb, organizowaniem i nadzorowaniem amatorskiego połowu ryb, monitorują stan wód i alarmują w wypadku ich zanieczyszczeń, czego ewidentnym przykładem były działania PZW w wypadku katastrofy ekologicznej na Odrze.  

„Natomiast program „Nasze łowiska” nie przedstawia żadnych konkretnych planów gospodarowania wodami publicznymi, więc wygląda na to, że polega jedynie na przekierowaniu pieniędzy z kieszeni wędkarzy bezpośrednio do PGW WP, bez żadnych gwarancji ich przeznaczania w ochronę i zagospodarowanie polskich wód. - podsumowała Beata Olejarz.

Dodaj komentarz

Komentarze (0)