"Jak to mówią ludzie prości, 25 lat niewinności". Sprawa Pyłki jak sprawa Komendy?

piątek, 5.2.2021 09:26 10513 9

Wracamy do sprawy Wojciecha Pyłki osadzonego przed 13 laty w świdnickim Areszcie Śledczym za zamordowanie swojego najlepszego przyjaciela. Mężczyzna od początku utrzymywał, że jest niewinny czemu nie dał wiary sąd. Gdy sprawą zajął się emerytowany, wałbrzyski policjant Janusz Bortkiewicz pojawiło się światełko w tunelu. Czy Pyłka został niesłusznie skazany podobnie jak Tomasz Komenda?

- Nie ma nic gorszego niż poczucie niesprawiedliwości. Tego, że nikt mnie nie słucha i tego, jak czuję się bezsilny - mówił Wojciech Pyłka.

Do zbrodni miało dojść w nocy z 23 na 24 stycznia 2008 roku w Wałbrzychu. Choć policja razem z prokuraturą na początku uznała, że Janusz L. sam targnął się na własne życie, to później zgromadzone dowody przeczyły początkowej tezie. Według zeznań siostry pokrzywdzonego był osobą pełną życia, z planami na przyszłość. Wkrótce miał przeprowadzić się do swojej partnerki do Namysłowa. Jak policja powiązała śmierć L. z Wojciechem Pyłką i jego domniemanym wspólnikiem Romanem Koniecznym? W mieszkaniu przypadkowej osoby, znajomy zmarłego dostrzegł wieżę stereofoniczną, należącą właśnie do L. Po nitce do kłębka udało się ustalić, że sprzedał ją Konieczny. 

Janusz był niczym ojciec

Znaliśmy się wiele lat. Świętej pamięci Janusz traktował mnie jak syna, był moim najlepszym przyjacielem. Czasami razem piliśmy, bo przecież nie będę ukrywał, że nie byłem święty. Miałem nawet problemy z prawem - zostałem skazany za rozbój. Z tamtego okresu niewiele pamiętam. Bardzo dużo wówczas piłem. Wszystko po tragicznej śmierci brata. Kilka razy lądowałem na "wytrzeźwiałce" komisariatu policji. Janusza niby zabiłem, wieszając go. To jakaś kompletna bzdura. Jak mogłem zabić kogoś z kim byłem tak blisko. Wszyscy nasi znajomi myśleli, że jesteśmy ojcem i synem - opowiadał Wojciech Pyłka, podczas naszego spotkania w 2017 roku.

Cygan ocyganił wymiar (nie)sprawiedliwości

Zanim Konieczny wskazał na mnie jako swojego wspólnika, po kolei wsypywał kilkanaście osób. Niektóre z nich od wielu lat np. nie żyły, lub nie miały z nim nic wspólnego. Później policjanci doszli do wniosku, że on cały czas konfabuluje. Przyparli go do muru, i wtedy wskazał na mnie. Ja im przypasowałem idealnie. Sąd przyjął za jedną z wersji, po zeznaniach Romana Koniecznego, że Janusz został najpierw upity, potem pobity, okradziony i celem upozorowania samobójstwa powieszony. W czasie kiedy doszło do zabójstwa znajdowałem się na izbie wytrzeźwień. Niestety nie ma na to żadnych dowodów. Sąd Apelacyjny przychylił się co prawda do wniosku o sprawdzenie alibi. Informacja jednak została zasięgnięta w Izbie Dziecka, a nie Izbie Wytrzeźwień. Moim zdaniem Konieczny przyłapał swoją ówczesną konkubinę w dwuznacznej sytuacji z Januszem. Zemścił się, wieszając go – opowiadał Pyłka.

Sąd jednak nie miał wątpliwości. Zebrany materiał dowodowy i zeznania świadków świadczyły na niekorzyść oskarżonego Wojciecha Pyłki. W tym miejscu warto wspomnieć, że analizie poddano m.in. linę, na której został powieszony L. Nie znaleziono na niej śladów naskórka Wojciecha Pyłki. Sekcja zwłok nie wykazała, by do śmierci denata mogły przyczynić się osoby trzecie.

Skład sędziowski nie dał wiary też wyjaśnieniom matki oskarżonego Pyłki, Zofii, która twierdziła, że Janusz L. zwierzał się jej z kłopotów finansowych. Ustalono, że denat radził sobie nieźle, a na jego koncie odłożone były pieniądze. Kobieta stała się tym samym świadkiem niewiarygodnym. 

Z przeprowadzonych na obydwu oskarżonych badań poligraficznych mających na celu ustalenie czy w systemie nerwowym sprawców są lub nie są zarejestrowane i utrwalone ślady pamięciowe wskazujące na jakikolwiek udział w zabójstwie Janusza L. ustalono, że zarejestrowane reakcje Romana Koniecznego nie wskazują, aby uczestniczył on w zabójstwie. Natomiast dwukrotne badanie Wojciecha Pyłki potwierdza z dużym prawdopodobieństwem, że mógł on dokonać zabójstwa i był jego inicjatorem. Według badania może on także posiadać ukrywaną wiedzę na temat niektórych szczegółów.

W kasacji do wyroku wydanego przez Sąd Okręgowy w Świdnicy sporządzonej przez adwokata Artura Losiaka czytamy m.in. że żaden z wiarygodnych dowodów zgromadzonych w sprawie nie wskazuje na obecność Pyłki w miejscu dokonania zbrodni (nie znaleziono żadnych śladów) natomiast sam wyrok został wydany na podstawie zeznania współsprawcy. Ujawniono także, że podobnie o ten sam czyn Konieczny pomawiał wcześniej Tomasza Sz., któremu prokurator również na podstawie tych zeznań zarzucił udział w morderstwie Janusza L. Sąd nie dał jednak temu wiary i ostatecznie uniewinnił Sz. od stawianych mu zarzutów. Niestety Wojciech Pyłka, choć wskazany w identyczny sposób, nie miał tyle szczęścia.

Pyłka jak Komenda?

Z udostępnionych nam w styczniu tego roku dokumentów wynika jednak, że już na etapie ujawnienia zwłok policja popełniła szereg zaniedbań. W trakcie oględzin mundurowy nie zabezpieczył żadnych śladów, dowodów, nie sporządził dokumentacji fotograficznej samego miejsca i znajdujących się tam przedmiotów. 27 lutego mieszkanie zostało opróżnione przez Zarząd Gospodarki Nieruchomościami, więc wszystkie ślady bezpowrotnie zostały utracone.

Proces Wojciecha Pyłki miał charakter poszlakowy. Mężczyźnie pozostało tylko odwołanie się w Sądzie Najwyższym. Ten, aby zająć się sprawą musi mieć wskazane szczególne przesłanki. I te znalazł po latach emerytowany policjant, Janusz Bartkiewicz. Jak się okazuje dowody te były znane już w trakcie pierwszej rozprawy sądowej, jednak ani prokurator, ani obrońca oskarżonego nie pochylili się nad nimi, co mogło mieć kluczowe znaczenie dla całości rozstrzygnięcia.

Bartkiewicz odkrył, że po uznanej przez sąd i prokuraturę dacie śmierci Janusza L. z jego telefonu komórkowego wykonywano i odbierano połączenia a także odbierano i wysyłano wiadomości tekstowe na dwa numery (ich właścicieli wówczas nie ustalono). Może to być dowód na to, że śmierć mężczyzny nastąpiła później niż zakładano. 

- Biorąc pod uwagę niewytłumaczone fakty, należy stwierdzić, że data śmierci przyjęta przez Prokuraturę i Sąd Okręgowy na 24 stycznia po godzinie 2 w nocy nie odpowiada stanowi faktycznemu - wskazuje obrończyni mężczyzny, mecenas Magdalena Szczubiel.

Zdanie to podzieliła Prokuratura Krajowa i wniosła do Sądu Najwyższego o przeprowadzenie czynności sprawdzających polegających m.in. na ustaleniu właścicieli dwóch numerów telefonicznych, przesłuchanie ich. 

- Oczywiście nie jest wykluczone, że aparatem telefonicznym należącym do zmarłego mogła posługiwać się inna osoba, jednakże dotychczas nie podjęto próby wyjaśnienia tej okoliczności - czytamy we wniosku.

Jeżeli zgon L. nastąpiłby 30 stycznia 2008 roku istnieje duże prawdopodobieństwo, że wyrok 25 lat więzienia dla Wojciecha Pyłki był wydany nieprawidłowo.

- Usunięcie tego błędu w wysokim stopniu uprawdopodabnia, że po wznowieniu postępowania zapadnie orzeczenie zasadniczo odmienne od orzeczenia poprzedniego - napisano we wniosku.

- Nigdy nie przyznam się do czegoś czego nie zrobiłem. Runąłem jak słomiany dach i szczerze, nie radzę już sobie. Modlę się o prawdę. O to, żeby moja rodzina nie musiała nosić piętna rodziny mordercy. A walkę skoro zacząłem, muszę skończyć. To jest teraz cel mojego życia – podkreślał Pyłka.

Czy mężczyzna po 13 latach odsiadki ma szansę odzyskać wolność? Czy nowe-stare dowody pomogą mu odzyskać utracone życie? Do sprawy na pewno będziemy wracać.

Od redakcji:

Romana Koniecznego skazano na 15 lat pozbawienia wolności. Imię i nazwisko wspólnika Wojciecha Pyłki zostało zmienione.

Cytat w tytule jest fragmentem piosenki Kazika "25 lat niewinności".

Justyna Bereśniewicz, doba.pl

***

Przeczytaj komentarze (9)

Komentarze (9)

piątek, 05.02.2021 09:35
WIĘKSZOŚĆ WYROKÓW NA LEWO K.**.A NA .K,U***,E...
apostazja+ sobota, 06.03.2021 22:19
,,- Nie ma nic gorszego niż poczucie niesprawiedliwości. Tego, że...
piątek, 05.02.2021 22:29
Wiem to z autopsji zostalem pobity a sad sprawce uniewinnil.A...
Taj niedziela, 07.02.2021 16:05
Portkiewicz jak się zajął tą sprawą to na pewno będzie...
Kloda sobota, 06.02.2021 22:08
Trzymam kciuki za prawdę. Pozdrawiam
... niedziela, 07.02.2021 02:40
Nic bardziej nie zatruwa OFIARY jak poczucie krzywdy i niesprawiedliwości...
Nikt sobota, 06.02.2021 19:33
Do policji od wszech czasów szły życiowe niemoty i zakompleksione...
V. niedziela, 07.02.2021 02:46
Na sługę watykańskiej lawendowej mafii też... do polityki -...
piątek, 05.02.2021 20:05
Jak to ładnie brzmi SĄD. A może należy podać Sąd...