ZACZYTANI... Martin Sixsmith "Tajemnica Filomeny"

sobota, 20.12.2014 11:44 2257 1

Badania wskazują, że 56% Polaków nie czyta książek. Bądź kimś wyjątkowym, dołącz do tych, którzy czytają! Sięgnij po książkę rekomendowaną przez ząbkowickie koło Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Dzisiaj lekturę poleca Katarzyna Dominikowska.

Historie pisane przez życie należą do tych najciekawszych i najdłużej zapadających w pamięć.   Tak było również w przypadku książki Martina Sixsmitha „Tajemnica Filomeny”.  

Martin Sixsmith to brytyjski dziennikarz, w latach 80. pracujący dla BBC, później korespondent w Moskwie, Waszyngtonie, Brukseli oraz Warszawie (relacjonował m.in. zdarzenia związane ze strajkami „Solidarności” w Polsce), przez kilka lat pełnił funkcję dyrektora  Biura Komunikacji w rządzie Tony’ego Blaira. W książce, poznajemy go podczas zabawy sylwestrowej 2004 roku, kiedy spotyka córkę tytułowej Filomeny i na jej prośbę rozpoczyna dziennikarskie śledztwo mające wyjaśnić rodzinną tajemnicę. Autorowi trafia się niezwykle interesujący, bulwersujący temat, który zapoczątkował pięcioletnie poszukiwania obejmujące Londyn, Irlandię i Stany Zjednoczone.    Ale zacznę od początku.

Irlandia, lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku, silne wpływy kościoła katolickiego i związany z tym ostracyzm społeczny wobec kobiet, rodzących dzieci z pozamałżeńskich związków. Kobiety trafiają do klasztorów, gdzie rodzą dzieci, z dala od rodziny i wścibskich oczu sąsiadów. Pozbawione wszelkich praw, odrzucone przez purytańskie rodziny, bez perspektyw na przyszłość. W takiej sytuacji znalazła się też Filomena Lee, wychowywana przez zakonnice i cnotliwą ciotkę, popełniła błąd ulegając urokowi mężczyzny i zaszła w ciążę. Oburzony ojciec wysyła ją do klasztoru w Roscrea,  pod „opiekę” sióstr zakonnych, gdzie Filomena rodzi syna Anthonego Lee.

Opis pobytu Filomeny w domu samotnej matki przynależącym do klasztoru, budzi grozę i współczucie. Trudno uwierzyć, że mogło dochodzić do takich nadużyć, tak całkiem niedawno, w poprzednim stuleciu. Kobietom golono głowy, przebierano w drelichowe bluzy maskujące ciążowe brzuchy, zamiast butów dawano drewniane trepy. Zabraniano rozmów między sobą, podawania prawdziwych imion i miejsc pochodzenia. Ich życie stawało się odtąd pełne sekretów, wstydu i samotności. Dzień wypełniony był katorżniczą pracą w pralni, kuchni, bądź opieką nad dziećmi, które przygotowywane były do adopcji, często zagranicznych, przynoszących ogromne zyski Kościołowi.

Anthony kończąc trzy lata, zostaje odebrany matce, która pod przymusem zrzeka się praw rodzicielskich. Trafia do amerykańskiej, zamożnej rodziny. Michael – jak nazwali go przybrani rodzice – Hess wyrasta na jednego z najlepszych waszyngtońskich prawników. Zajmuje wysokie stanowisko w strukturach Partii Republikańskiej za czasów administracji George’a Busha Seniora. Jednocześnie całe swoje życie boryka się z problemem odrzucenia, niezrozumienia i poczuciem winy z powodu własnych, tłumionych pragnień. Bo syn Filomeny był gejem, a Waszyngton w latach osiemdziesiątych nie należał do miejsc, gdzie można było otwarcie mówić o swojej odmiennej orientacji seksualnej. Wiedząc, że zostało mu niewiele czasu (zachorował na AIDS), powrócił do Irlandii, by prosić zakonnice o pomoc w odnalezieniu matki, którą pragnął zobaczyć przed śmiercią. Odmówiły.

W książce, na tle społecznego klimatu Irlandii połowy minionego stulecia, nastrojów politycznych i stosunku do homoseksualistów w Stanach Zjednoczonych lat 80. XX wieku, poruszono wiele trudnych i ważnych tematów.  Sama książka nie ma wydźwięku antyreligijnego, sama Filomena pomimo wyrządzonych krzywd, pozostaje osobą wierzącą, winą obarcza się Kościół jako instytucję. Bezduszność sióstr i niechęć w udzielaniu informacji osobom, które próbowały się odnaleźć po latach, oburza. Brak refleksji i chęci odkupienia winy, w momencie kiedy Michael, pięćdziesiąt lat później prosi o zgodę na pogrzebanie na terenie klasztoru (bo tylko tu odnajdzie go matka), zgodę uzależnia się od wysokości datku.

„Tajemnica Filomeny” to powieść, która skłania do refleksji, intryguje, szarpie emocjami, w fascynujący sposób opisuje miłość i stratę. To historia o przebaczeniu.

 

Katarzyna Dominikowska

 

Książka jest dostępna w Bibliotece Publicznej w Ząbkowicach Śl.

 Rekomendacji następnej książki szukajcie na Doba.pl za dwa tygodnie!

Przeczytaj komentarze (1)

Komentarze (1)

Allora sobota, 20.12.2014 13:17
Książka rzeczywiście jest ciekawa, ale podaliście praktycznie całą jej treść...