Wielka atrakcja ziemi kłodzkiej znowu przyjmuje gości. Zamek Międzylesie, czyli spotkanie historii z pasją nowych właścicieli

czwartek, 29.2.2024 09:33 5507

Widok z zamkowej wieży w Międzylesiu zapiera dech! Ręka w górę, kto widział już skarby i poznał tajemnice Zamku Międzylesie? Kto spotkał już niejednego przecież zasiedziałego tam od lat ducha, a potem doznał rozkoszy ciała smakując tamtejszej kuchni? Wielka atrakcja ziemi kłodzkiej znowu przyjmuje gości. To miejsce, które może być bazą dla zwiedzania przepięknych okolic, ale warte jest też, by wpaść tam na weekend, a nawet parę godzin.

Zamek położony tuż przy dzisiejszej granicy z Czechami jest jednak na wyciągnięcie ręki. Podróż autem dobrze utrzymaną DK33 od strony Kłodzka zajmuje około 40 minut i nie trzeba się ścigać z rzeką ciężarówek, które po złej sławy DK8 zmierzają w stronę Kudowy-Zdroju. Do Międzylesia można też dojechać pociągiem, z Wrocławia to niewiele ponad 2 godziny. Obiekt ma nowych gospodarzy, którzy chcą przywrócić mu świetność.

Co zastaniemy na miejscu? Przeszło 700-letnia historia zamczyska odcisnęła na nim swoje piętno. Widać tam wieki chwały, ale i lata upadku. Pierwsi spalili zamek husyci, ostatni wielki pożar strawił go 50 lat temu. Obiekt, który od połowy XVII wieku do 1945 roku należał do rodu von Althann, a potem służył jako ośrodek wczasowy i kolonijny, nawet teraz wzbudza podziw. Wystarczy już wejść na jego dziedziniec, by poczuć dreszczyk emocji...

„Czeka na Was mroczna przygoda w najbardziej nawiedzanym zamku w Polsce” – tak zachęcają gospodarze do zwiedzania przepastnych wnętrz. Duchów naliczono tam siedem. My spotkaliśmy Agnes, białą damę, która niegdyś spłonęła w wieży, a zamknął ją tam mąż – brutalny Wolfhrad von Glaubitz. Wyraźnie nas do siebie przywoływała, ale nie ulegliśmy! Wszystko dzięki przewodnikom, którzy wyprowadzili nas na taras wieży. A stamtąd... Pisaliśmy: widok zapiera dech!

Już to jest powód, by na nią wejść. To prawdopodobnie zachowana część jeszcze średniowiecznego zamku. Po drodze na Czarną Wieżę, bo tak się nazywa, widzimy wypalone belki. A potem? Otwiera się przed nami panorama miasta, widok na kościół Bożego Ciała, który jest częścią kompleksu, choć przejście do niego z zamku zostało zamurowane. I te góry... Masyw Śnieżnika mamy jak na dłoni! Zwłaszcza podczas nocnego zwiedzania – tu potrzebna jest rezerwacja – widoki są wręcz magiczne.

„Odkrywajcie tajemnice zamku, wsłuchujcie się w opowieści minionych czasów i czerpcie radość z magicznych chwil” – tak właśnie zapraszają gospodarze. Te chwile z przewodnikami trwają 1,5 godziny. Trasa pokonywana w towarzystwie doskonale przygotowanych przewodników, z latarniami w dłoniach, robi wrażenie może zwłaszcza na dzieciach. Choć nie wszystkim rodzicom byśmy rekomendowali wizytę z nimi w sali tortur. To może się okazać nazbyt kuszące...

Koniecznie musimy opowiedzieć, co nas skusiło. To restauracja, która w barokowych wnętrzach dawnych stajni, rzeczywiście rozpieszcza zmysły gości. Nie serwują już tam pizzy, ale zupełnie wyjątkowe przysmaki łączące tradycyjne receptury ze współczesnymi wariacjami na ich temat. Już czytając ich nazwy, ślinka cieknie. Tatar z sarny, bogracz, czebureki z sosem śliwkowym... Wszystko w autorskim wydaniu szefa kuchni z wykorzystaniem śliwek, gruszek i jabłek, owoców książąt kłodzkich.

To od nazwiska jednego z Althannów, Michaela Josepha (1798–1861), pochodzi nazwa starej odmiany śliwy, czyli Renkloda hr. Althanna [niem. Graf Althanns Reneklode]. Tak tu na każdym kroku tradycja miesza się z nowoczesnością. Są bowiem także dania wegańskie i wegetariańskie, jest też specjalna propozycja dla dzieci. A ukłonem w stronę dzisiejszych czasów są burgery, choć z autorskimi sosami szefa kuchni, ale przede wszystkim z dziczyzną! Ceny? Z pewnością zaskakują. Na plus.

Mamy więc na Zamku Międzylesie trzy w jednym. Wieżę widokową, przygodę podczas zwiedzania wnętrz i kulinarną ucztę w przystępnej cenie. Tego nie znajdziemy w innych zakątkach pięknej ziemi kłodzkiej. A jeszcze do tego mamy hotel czy sale konferencyjne. To doskonałe miejsce na rodzinny wypad, romantyczną przygodę, firmową imprezę integracyjną czy choćby przystanek po drodze do Czech, nawet dla wycieczki autobusowej. A do tego ten blichtr...

Na renesansowym portalu, który widzimy na dziedzińcu, zachowały się herby rodów szlacheckich: od von Tschirnhaus, przez von Saltza, po von Reibnitz. Sami Althannowie zaliczali się do jednej z najważniejszych rodzin w całej monarchii austriackiej. Że to nie nasza tradycja? Także nasza! Jakże często dowołujemy się przecież do Hrabstwa Kłodzkiego... Zamek Międzylesie przetrwał II wojnę światową bez zniszczeń. Dobrze, że nowi gospodarze chcą mu przywrócić świetność.

Szczegóły dotyczące zwiedzania, rezerwacji miejsc w hotelu czy restauracji znajdziecie na stronie: zamekmiedzylesie.pl i tel. 665 000 055.