W Lądku-Zdroju chcą uczcić ofiary ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu. Czy to dobry czas? Tłumaczy inicjator akcji

niedziela, 21.4.2024 15:57 2421 8

„Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają Ofiary” – to napis z tablicy, która 11 lipca zostanie odsłonięta na Placu Partyzantów w Lądku-Zdroju. Czy w czasie brutalnej wojny, którą Rosja prowadzi przeciwko Ukrainie, wypada upominać się o pamięć o ofiarach ukraińskich nacjonalistów sprzed lat? Czy to nie jest „rozdrapywanie ran” ?

Spytaliśmy o to inicjatora akcji, Krystiana Takuridisa, prezesa Lądeckiego Towarzystwa Historyczno-Eksploracyjnego, który w niedawnych wyborach samorządowych został wybrany na radnego Lądka-Zdroju. Warto przeczytać jego argumenty, zanim osądzi się sprawę. Jeśli będziecie „na tak”, wesprzyjcie zbiórkę. Oto ważny tekst Krystiana Takuridisa:

„Od 2017 roku władze ukraińskie blokują jakiekolwiek prace ekshumacyjne ofiar rzezi dokonanej przez Ukraińców na Polakach, ale i na Żydach, Ormianach, Czechach w okresie II wojny światowej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Nie ma też zgody władz ukraińskich na upamiętnienie ofiar w miejscu, gdzie zostały pochowane.

Przykładem niech będą chociażby Palikrowy, wieś w obwodzie lwowskim [w okresie II RP powiat brodzki, gmina Podkamień]. 12 marca 1944 roku [w tym roku minęła 80. rocznica] zamordowano tam 365 Polaków, mieszkańców wsi. Najstarsza ofiara miała ponad 90 lat, najmłodsza, Michał Strąg, 3 miesiące… Na miejscowym cmentarzu postawiono pomnik, ale władze ukraińskie nie wyraziły zgody na umieszczenie na nim nazwisk ofiar. Na sąsiadujących z granitowym krzyżem tablicach nie pojawia się więc żadne nazwisko. Nie ma nazwisk ofiar i nie ma wskazania katów. Kamienne tablice już 12 lat czekają na zapisanie na nich nazwisk ofiar z 1944 roku.

Po wojnie żaden międzynarodowy trybunał nie osądził sprawców, a żądania upamiętnienia pomordowanych i ich godnego, chrześcijańskiego pochówku zginęły we wrzawie bieżących wydarzeń. Głos tych, którzy ocaleli, nie ma szans, żeby trafić do szeroko rozumianej opinii publicznej. Ojciec księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego powiedział: Kresowian zabito dwukrotnie, raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie. A ta druga śmierć jest gorsza od pierwszej.

Jeżeli nie możemy upamiętniać pomordowanych w miejscu ich kaźni, to musimy, a wręcz mamy obowiązek, upamiętniać na terenach współczesnej Polski. Obecne województwo dolnośląskie, a więc i ziemia kłodzka, po wojnie stało się docelowym miejscem osiedlania się Polaków, wypędzonych z ojcowizn. Tutaj zamieszkali więc członkowie rodzin pomordowanych. Dzisiaj, w dobie wojny rosyjsko-ukraińskiej, temat Wołynia i Małopolski Wschodniej jest, w imię rzekomego braterstwa polsko-ukraińskiego, rugowany z przestrzeni publicznej.

Osoby, które podejmują próby upamiętnienia pomordowanych, spotykają się z niechęcią, brakiem zrozumienia, a nawet agresją. Dowiadujemy się, że to nie czas, że trzeba poczekać. Problem w tym, że od ponad 80 lat rodziny pomordowanych dowiadują się, że to nie jest dobry okres, że należy dać czas na zaleczenie ran, że nie warto ich rozdrapywać.

Tymczasem my chcemy tylko upamiętnić pomordowanych. Stworzyć miejsce, gdzie w rocznicę krwawej niedzieli, kiedy to sotnie Ukraińskiej Armii Powstańczej zaatakowały blisko 100 wsi z ludnością polską, będzie można zapalić znicz w intencji ofiar. Chcemy upamiętnić pomordowanych nie tylko Polaków, Ormian, Żydów czy Czechów, ale i tych Ukraińców, którzy w chwili próby stanęli po właściwej stronie i udzielili schronienia mordowanym. I za tę odwagę zapłacili najwyższą cenę. Cenę życia.

Napis na tablicy będzie przecież brzmiał:
PAMIĘCI POLSKICH OBYWATELI ZAMORDOWANYCH W LATACH 1939-1947 PRZEZ UKRAIŃSKICH NACJONALISTÓW Z OUN-UPA NA TERENIE DAWNYCH WOJEWÓDZTW POŁUDNIOWO-WSCHODNICH II RZECZPOSPOLITEJ”.

My dodajmy, że tablica zostanie umieszczona w miejscu, gdzie honorowano do niedawna... Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej! Jej autorem jest rzeźbiarz z Gorzanowa, Wojciech Batko, autor obelisku, który już stoi w centralnym punkcie lądeckiego Placu Partyzantów, a poświęconego żołnierzowi AK, Wiesławowi Mikicie (1921-2003). To też był pomysł Lądeckiego Towarzystwa Historyczno-Eksploracyjnego.

Tego rodzaju inicjatywy nie miałyby szans powodzenia, gdyby nie ofiarność mieszkańców i osób, którym droga jest historia [o odsłonięciu tablicy poświęconej Wiesławowi Mikicie pisaliśmy TUTAJ]. Tak jest i tym razem. Inicjatorzy liczą na Państwa wsparcie i wpłaty za pośrednictwem  portalu zrzutka.pl – https://zrzutka.pl/ygthz5. Jeśli chcielibyście Państwo nawiązać z nimi kontakt, oto mail: przyladekhistorii@gmail.com. [kot]

Przeczytaj komentarze (8)

Komentarze (8)

Ada wtorek, 23.04.2024 22:43
Szacunek Panie Krystianie. Prawda i pamięć nie obronią się...
Antykudłaty wtorek, 23.04.2024 23:57
Taka tablica lepsza od farmy fotowoltaicznej. Brawo nowy radny!
Maschinengewehrschütze niedziela, 21.04.2024 21:29
Do planów odbudowy muzeum Szuchewycza we Lwowie,zutylizowanego przez Rosjan 1...
Ewa wtorek, 23.04.2024 19:01
DOKŁADNIE TAK.
vvv poniedziałek, 22.04.2024 14:49
Dla prawdy zawsze jest dobry czas. Brawo dla P.Krystiana
Florian Filc niedziela, 21.04.2024 18:36
To jest Kudłaty.
Wielbiciel Romana poniedziałek, 22.04.2024 10:50
Brawa dla Kudłatego !!!
arekafryka niedziela, 21.04.2024 16:55
Zawsze jest dobry czas,żeby obnażyć prawdę.