Tomasz Duszyński potwierdził w Kłodzku, że nie będzie już pisał o Glatz. Nie zrywa jednak z miastem, w którym jest tak uwielbiany [FOTO]

czwartek, 16.3.2023 11:36 3218 5

Jest chlubą naszego miasta, choć dawno już tu nawet nie mieszka. Na spotkaniach z Tomaszem Duszyńskim zawsze jest komplet, ale zanim przejdziemy do relacji z tego, które 15 marca odbyło się w saloniku prasowym Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kłodzku, WAŻNY KOMUNIKAT: jest już znany termin, kiedy autor znowu będzie nas oprowadzał śladami swoich bohaterów po przedwojennym Glatz – to sobota, 27 maja, o godz. 12:00. Wszystko w ramach Dni Kłodzka. Warto zarezerwować sobie ten termin i śledzić nasze informacje, bo będą zapisy na to niewątpliwe wydarzenie!

Już nie sprawy prowadzone w Glatz przez śledczego Kleina czy wachmistrza Koschellę, ale kryminalne zagadki rozwiązywane przez komisarza Wróbla zajmują teraz czytelników Tomasza Duszyńskiego. W Kłodzku promował on drugą część cyklu „warszawskiego” zatytułowaną „Człowiek z celuloidu". Oczywiście nie będziemy zdradzać szczegółów akcji tego kryminału, która rozgrywa się w latach 30. XX wieku w warszawskim światku filmowym. Na spotkaniu w kłodzkiej bibliotece poczuliśmy się jednak jak „W starym kinie”...

Starsi czytelnicy pamiętają z pewnością ten cykl w telewizji, który prowadził Stanisław Janicki. Z wielką swadą i wiedzą wprowadzał on nas za kulisy przedwojennych planów filmowych. Opowiadał o bohaterach, którzy rozpalali wtedy naszą wyobraźnię. Jakże oni byli eleganccy, zupełnie nie jak z tamtego powojennego, socrealistycznego świata. Teraz rolę Janickiego doskonale przejął Duszyński. Dzięki niemu mamy zapewnioną nie tylko inteligentną rozrywkę, ale i uczymy się o zakamarkach przeszłości. Jakże dobrze jest słuchać tego autora, a nie tylko czytać!

A dlaczego Tomasz Duszyński porzucił świat Glatz? Bo o Warszawie mu łatwiej pisać. To oczywiście żart, ale coś w tym jest... Pisarz mówił, że oczy mu odpoczęły podczas zbierania materiałów, bo miał do czynienia z aktami pisanymi po polsku, a nie przez niemieckich policmajstrów. Do tego w stolicy każdy stary kamień jest opisany przez setki i tysiące varsavianistów, nie tak, jak w Kłodzku. Z drugiej strony, jest znacznie więcej osób, które mogą skrytykować sposób, w jaki autor przedstawia przedwojenne realia. A on stara się to robić bardzo pieczołowicie.

Duszyński zachęca nas, byśmy sięgnęli choćby do recenzji filmów autorstwa Antoniego Słonimskiego, który także jest bohaterem jego „Człowieka z celuloidu". A język był wtedy ostry... O jednym z aktorów krytyk pisał np.: „ten doskonały zresztą aktor sceniczny jest martwy i nudny w kinematografie”, a o aktorce „obdarzona jest ujmującą urodą, ale to jeszcze nie wystarcza artystce”. O pewnym filmie zaś: „zły, nędzny, potwornie głupi – ale film” [cytaty za artykułem w dzienniku „Rzeczpospolita”]. Trzeba być Słonimskim, żeby pozwolić sobie na taki styl...

Warto zatem czytać i Słonimskiego, i Duszyńskiego. Trzecia część jego nowego cyklu, która ukaże się niebawem, zaczyna się od śledztwa komisarza Wróbla z sierpnia 1939 roku, by potem przenieść się 5 lat później. Jesteśmy niezwykle ciekawi, jak autor poradzi sobie z umieszczeniem intrygi kryminalnej w tak dramatycznych czasach. Duszyński zapowiedział też cykl dla młodzieży, który także umieścił w Warszawie. A wkrótce kryminał współczesny, którego akcja toczy się w okolicach jego Strzelina.

Właśnie Strzelin, gdzie autor żyje na co dzień, jest jego rodzinnym miastem. Z Kłodzkiem łączą go dziadkowie, którzy przybyli tu po wojnie, ojciec, który przyjechał stąd właśnie do Strzelina i tam poznał jego matkę. I cztery pierwsze lata życia, które spędził na ulicy Bohaterów Getta. Stamtąd, jak wspominał na spotkaniu w bibliotece, wyniósł pewną traumę. Mianowicie, nie lubi wysokich sufitów! Dla nas najważniejsze jest, że pewnej nocy przyśnił mu się most św. Jana i pewien dżentelmen w długim ciemnym płaszczu. Jak twierdzi autor, stąd pomysł na cykl o Glatz.

„Retrokryminały” dziejące się w przedwojennym Kłodzku, zostały już przetłumaczone na język czeski. Pierwszy z nich nieźle sobie tam radzi na rynku, a drugi czeka na druk. Duszyńskiego chcą też wydawać Niemcy. Autor prowadzi właśnie rozmowy z wydawnictwem w Berlinie. Trzymajmy kciuki za efekt! Wkrótce, może jeszcze przed wakacjami, my za to możemy się doczekać jeszcze czegoś innego: zbioru opowiadań, które powstały po podróży pisarza do USA. Dużo tego, ale... Autor jest tak płodny, bo nie tylko ma talent, ale jest po prostu pracowity.

„Nie mogę czekać na wenę, bo gdybym czekał, to bym nic nie napisał” – powiedział w Kłodzku. Pisze zatem codziennie, ale – jak zadeklarował – gdyby go to męczyło, nie robiłby tego. A znajduje jeszcze przy tym czas, by pomagać córce w chemii, choć sam jest humanistą z wykształcenia i przedmiot ten nie jest jego mocną stroną. My jednak wiemy: jeśli ktoś tak jak on potrafi zrobić research do swoich książek, nawet z chemią sobie poradzi. Choć o Kłodzku pisać jakoś mu już nie po drodze...

Spotkanie, które otworzyła dyrektor biblioteki, Marta Zilbert, a doskonale prowadziła – co jest regułą! – Klaudia Lutosławska-Nowak, mogłoby się nigdy nie skończyć. Publiczność wykorzystała chwile, gdy zbierała autografy autora na dziesiątkach jego książek, by pytać o czasem niesłychanie szczegółowe sprawy. Po prostu nagadać się z tak cierpliwym gościem spotkania. On ani przez chwilę nie pokazał po sobie, że to nie jest dla niego ważne. Cóż, Tomasz Duszyński promuje siebie lepiej, niż mogłaby to zrobić najlepsza agencja PR-owska. [kot]

Przeczytaj komentarze (5)

Komentarze (5)

Bogobojowy sobota, 18.03.2023 07:22
Ale nudny jest ten spermiarz zwolennik PiSu Stanisław, czy jak...
Stanisław z Kłodzka (PÌS) poniedziałek, 20.03.2023 08:53
Jestem durnowatym czopkiem pisowskim. Przepraszam.
Pis już skisł piątek, 17.03.2023 14:28
Rabusie+ cela+ na was czeka. Nieodwołalnie .
Zbyszek czwartek, 16.03.2023 23:04
Przeczytałem książki autorstwa pana Tomasza Duszyńskiego z obszaru tematyki...
Bogobojowy czwartek, 16.03.2023 12:09
[-] kolejny co nic nie robi tylko wspomina co było...