„Strzyżenie owiec” to nie jest tytuł nowego thrillera. W Karłowie pokazali nam, skąd się bierze wełna [FOTO]

niedziela, 25.9.2022 23:53 573 0

Pomysł ryzykowny, ale okazał się strzałem w dziesiątkę. Burmistrz Radkowa, Jan Bednarczyk, załamuje ręce, gdy słyszy, jak dzieci mówią: – Ze sklepu! Tak odpowiadają na na pytania, skąd się bierze [...i tutaj można wstawić dowolny produkt]. Niedzielna impreza w przepięknym Karłowie  nieopodal Szczelińca Wielkiego, miała poprzez zabawę, nauczyć nasze pociechy choć kawałka prawdziwego życia.

Na jej pomysł wpadł Michał Peszek, rolnik z Ratna Górnego, który razem z ojcem ma stado owiec. Chciał pokazać, że to ciężka praca, ale też jak mocno jest związana z tradycją tych ziem. Stąd nie tylko mogliśmy oglądać strzyżenie owiec, ale też zobaczyć, jak owcza wełna trafia potem na  kołowrotek do jej przędzenia. Tu zachwycili rekonstruktorzy, którzy wprowadzili uczestników imprezy w świat średniowiecznej wioski. Nawet senatora Aleksandra Szweda przyjęli w swoje szeregi... Walki na gołe miecze to była tego dnia jednak domena dzieci.

Impreza odbywała się na terenie centrum edukacyjnego Parku Narodowego Gór Stołowych i to także był strzał w dziesiątkę. Pracownicy parku mają niesłychany dar do opowiadania o naturze. Wiecie państwo na przykład, że nasza rodzima marchew nie musi być wcale pomarańczowa? Albo, że niemal wszędzie rośnie u nas roślina, która ma smak anyżu? I wcale nie musimy kupować ziemniaków, bo mamy rośliny o podobnych właściwościach? Do tego były kwizy z nagrodami i kupa śmiechu.

No i te psy... „Kultura owczarska” nierozerwalnie związana jest z psami pasterskimi, które nie tylko są towarzyszami życia człowieka, ale po prostu jego niezastąpionymi pracownikami. A to że dzieci mogą się z nimi bawić, a rodzice nie czuć  przy tym lęku? To już zasługa ich hodowców, którzy eliminują cechy agresywne, a wzmacniają te, które pomagają w szkoleniu, jak zaganiać mają owce. I czuć odpowiedzialność za stado. A człowiek dla psa to taki sam członek stada jak owca, nawet ta czarna. Pies czuje się za niego odpowiedzialny.

Burmistrz Bednarczyk chciałby, żeby w nasze góry wróciły owce, których pól wieku temu były tu tysiące. To przecież element zapewniający równowagę w ekosystemie. Może też baranina czy jagnięcina wróciłyby na nasze stoły, bo teraz łatwiej i taniej dostać tę z Nowej Zelandii. Wełny od hodowców też nie ma kto skupować. Ciepłe swetry z naturalnej wełny wyparły polary. Patrząc jednak na zainteresowanie i dzieci, i dorosłych imprezą w Karłowie, może stada owiec wrócą choć jako atrakcja turystyczna?

Nauce i zabawie towarzyszyły występy zespołów Hejszowina z Kudowy-Zdroju i kapeli Harnaś z Radkowa. O owcach autor tego artykułu nie usłyszał jednak żadnej przyśpiewki. [kot]

Dodaj komentarz

Komentarze (0)