Śpiewać każdy może! Mistrzowski koncert klasy śpiewu Agaty Bilińskiej i jego prawdziwie gwiazdorski line-up [FOTO]

środa, 20.3.2024 19:46 985 0

 „Line-up”, czyli po prostu lista albo kolejność wykonawców, w której występują. Dlaczego używamy profesjonalnego zwrotu w odniesieniu do koncertu klasy śpiewu Open Vocal Art School Agaty Bilińskiej? Bo te wszystkie anglojęzyczne słowa w związku z imprezą w kłodzkiej kawiarni „Pan Kawka” są jak najbardziej na miejscu. Było profesjonalnie, wręcz światowo. A przy tym – po domowemu sympatycznie.

Taki koncert wydarzył się już ósmy raz. Agata Bilińska chwali się na wiosnę efektem pracy swoich uczennic. A dlaczego uczennic? Bo – jak nam powiedziała – tylko dziewczyny zgłaszają się na jej lekcje. Nie możemy się temu nadziwić... Pani Agata przygotowała do startu w telewizyjnym show „The Voice Kids” Milenę Gajek, ale... To nie ona była największą gwiazdą wieczoru. Były nią wszystkie śpiewające razem dziewczyny.

Milena obdarzona jest iskrą bożą i wszyscy o tym wiemy, odkąd usłyszeliśmy i zobaczyliśmy ją na ekranach telewizorów. Pozostałych siedem było dla nas anonimowych, a tu... Zaczęły od arcytrudnego utworu z repertuaru Andrzeja Zauchy (1959-91). Kto to jeszcze pamięta, kto to zna?! Agata Bilińska, absolwentka słynnego Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Cóż to były za harmonie...

I jaka radość śpiewających... Takie rzeczy nie przychodzą łatwo, wymagać musiały nieprawdopodobnej pracy, z pewnością wielu wyrzeczeń, a nie „tylko” talentu. Także umiejętności nauczycielki. Usłyszeliśmy, że pani Agata od 24 lat kształci głosy, ale to chyba niemożliwe. W „Panu Kawce” 14 marca zapowiedziała repertuar gwiazdorski. I taki był. A jak debiutantka, Wiktoria Sadowska, poradziła sobie z piosenką Norah Joanes?

Agata Bilińska prosiła o wyrozumiałość, a tu – po chwilowej tremie – usłyszeliśmy potężny głos i zobaczyliśmy wielką radość młodziutkiej wokalistki. Ależ będziemy czekać na jej kolejne występy! Podobnie jak na Maję Bogdał. Na scenę po nich wyszła właśnie Milena Gajek. Jej interpretacja piosenki „Piece of My Heart” znanej z repertuaru Janis Joplin (1943-70) to już skończone dzieło. Padliśmy na kolana.

Laura Wodejko, Katarzyna Wożnicka, Amelia Wróblewska wypadły co najmniej obiecująco, choć my zwróciliśmy uwagę na dwie inne młodziutkie artystki. Natalia Chłanda i Amelia Pinkiewicz tym razem nie miały solowych występów, ale towarzyszyły swoim koleżankom w chórkach. Ale za to jak! Z takim wsparciem nawet my byśmy mogli udawać gwiazdy. I to jest wielka zasługa pani Agaty: dziewczyny się lubią.

Lubią je też ich troszkę starsze koleżanki, które najpierw kibicowały im jako publiczność, a potem same pokazały, co potrafią. Zespół Soul Mama tworzą panie, które nie będą już [chyba] gościć na listach przebojów, ale nie tylko widać, ale i słychać, jaką radość sprawia im wspólne śpiewanie. A jeśli do tego ruszają się w rytm „Sledgehammer”, oryginał Petera Gabriela zdaje się być kołysanką. A potem? Dziękują pani Agacie, a ona im.

Dla zespołu Soul Mama śpiew to pasja. Dla młodziutkich uczennic Agaty Bilińskiej to może przyszłość. – Wiemy, ile to was, rodziców, kosztuje żeby móc realizować marzenia dzieci – zwróciła się do pełnej sali pani Agata. Tego wieczoru nikt tam tego chyba nie żałował. Dumni byli burmistrz Michał Piszko i dyrektor KOK, Tomasz Lasek, którzy dziękowali za to kwiatami. Jakże to był ważny koncert i dla nas. [kot]

PS Nie wszystko nam się jednak podobało! Uważamy, że zaśpiewany na finał przez Milenę Gajek utwór „Creep” z repertuaru grupy Radiohead, wypadł  nawet nie średnio. Ale może zbyt jesteśmy przywiązani do oryginału, choć to plagiat? W tym akurat momencie nie przekonał nas Roho Konar na gitarze, choć dzięki niemu rock'n'roll może u nas nie zginie... Pani Agato, dziewczyny mają temperament, niech czasem rykną!

Dodaj komentarz

Komentarze (0)