Pytania o historię w Noc Muzeów. Franz Wagner (1887-1942): kłodzki rzeźbiarz czy „ein Glatzer Bildhauermeister”?

sobota, 18.5.2024 09:52 1751 0

Ckliwe aniołki, przejmująca pieta, intrygujące szopki, figury znane z naszych kościołów czy ulic... To wszystko można zobaczyć na wystawie otwartej w piątek, 17 maja, w Muzeum Ziemi Kłodzkiej. Ich autorem jest Niemiec, Franz Joseph Wagner, który tworzył w Kłodzku, a właściwie w Glatz. Czy to jest to samo, choć w różnych językach?

W kłodzką Noc Muzeów byliśmy świadkami wielkiego wydarzenia. Gdy dyrektor Krzysztof Miszkiewicz witał wieczorem gości na dziedzińcu Muzeum Ziemi Kłodzkiej, zwrócił uwagę na młodych artystów z Wrocławia, którzy choć na chwilę odmienili nobliwe wnętrza swoimi pracami. Sztuka współczesna nie jest łatwa, spojrzenie młodych na świat zaskakuje, ale... ileż jest w nich życia! Tej nocy przegrali jednak z klasykiem.

Nie będziemy Państwa przekonywać, że wystawę „Franz Wagner 1887-1942 kłodzki rzeźbiarz/ein Glatzer Bildhauermeister” trzeba odwiedzić. I to chyba nie raz. Jeśli jest się mieszkańcem ziemi kłodzkiej albo chce się o niej dowiedzieć czegoś więcej, nie ma wyjścia. Nie trzeba przy tym nic wiedzieć o sztuce, a całkiem niewiele o skomplikowanej historii. Autorka koncepcji wystawy, Joanna Jakubowicz, poprowadzi nas za rękę.

Już raz to zrobiła, gdy w 2022 roku szły za nią po mieście tłumy kłodzczan i turystów podczas „Nocnego zwiedzania Kłodzka z dreszczykiem”. Akcja plenerowego widowiska prowadziła szlakiem wyznaczonym dziełami rzeźbiarza. Kłodzko jest ich pełne! Projekt ten został wyróżniony w prestiżowym konkursie na Wydarzenie Muzealne Roku Sybilla 2022. Teraz mamy formułę bardziej kameralną, ale wręcz cudowną.

Czy możecie sobie wyobrazić, że w jednym miejscu można zobaczyć oryginalne dzieła mistrza na tę okoliczność sprowadzone choćby z kościołów w Domaszkowie czy Żelaźnie? Bo Franz Wagner to nie był tylko rzeźbiarz kłodzki, ale całej ziemi kłodzkiej. Jego dzieła podziwiamy do dziś, do dziś nam też towarzyszą, choć nawet nie wiemy, kto jest ich autorem. To pierwsze, co nas łączy z Niemcem Wagnerem.

Dla nas na wernisażu wydarzyła się jednak rzecz zupełnie niezwykła. To była rozmowa wnuczek dwóch niemieckich artystów, którzy tworzyli na ziemi kłodzkiej i ze sobą współpracowali. Jedna, Stephanie Scheithauer, mieszka w Niemczech, druga w Polsce. Ewa Ciężkowska to wnuczka Leo Richtera (1888-1958), który urodził się w Landeck i. Schl., a zmarł w Lądku-Zdroju. I to kolejny znak naszej wspólnej, dobrej historii.

Na co wskazuje pani Ewa na zdjęciu powyżej? Na płaskorzeźbę Madonny z Dzieciątkiem, którą na domu jej dziadka w Landeck [przy ulicy Klonowej 17 w Lądku-Zdroju] wykonał Franz Wagner właśnie. Widoczna na fotografii paleta malarska i podpis, że tam jest pracownia Leo Richtera, dziś została zastąpiona przez antenę satelitarną. To też znak czasu i kawał opowieści, jak radzimy sobie z lokalnym dziedzictwem.

O pani Ewie Ciężkowskiej trzeba przy okazji napisać kilka zdań. Jej przodkowie od przeszło 400 lat mieszkali w dzisiejszych Lutyni, Wrzosówce, Wójtówce, Karpnie, Stójkowie, Kątach Bystrzyckich... To wszystko teraz parafia w Lądku-Zdroju! Jej mama była rodowitą lądczanką, ale ojciec Ślązakiem. Takim, którego z kolei ojciec brał udział w powstaniach śląskich. I jak tu zamiast historii uprawiać politykę historyczną?

Czy zatem Franz Wagner był Niemcem? Był! I ubogacił naszą ziemię kłodzką w stopniu, który pozwala nam go nie tylko wielbić, ale i z podziwem oglądać na wystawie w Muzeum Ziemi Kłodzkiej jego oryginalne dzieła, dokumenty, projekty, przedwojenne oraz współczesne fotografie z jego realizacjami. Wystawa czynna będzie do 10 października, ale nie warto zwlekać. Gdybyż jeszcze powstał jej katalog... [kot]

Dodaj komentarz

Komentarze (0)