Czy warto jeszcze chodzić do teatru? W żadnym razie, ale w Bystrzycy Kłodzkiej i tak tam ludzie bywają. To dla nich terapia

czwartek, 14.9.2023 12:23 1681 4

Częstochowski Teatr Nowy wystawił na bystrzyckiej scenie wzruszające przedstawienie... Naprawdę? Nie, nas ono nie wzruszyło! Nie „rozwaliło emocjonalnie”, jak można było przeczytać w komentarzach widzów. Spektakl „Cebula” to swego rodzaju psychodrama, która nas nie wciągnęła. Opowiemy zatem, co my widzieliśmy w środę, 13 września, na scenie Miejsko Gminnego Ośrodka Kultury w Bystrzycy Kłodzkiej.

Na początek drobna uwaga. Od lat nie czytamy zapowiedzi przedstawień. Nie chcemy wiedzieć, co zobaczymy. Wolimy wiedzieć, co widzieliśmy. Wystarczył tytuł „Cebula” i informacja, że zagra teatr z Częstochowy, na scenie pojawią się aktorzy z różnych miast, a wśród nich „nasza” Paulina Kajdanowicz. My do Bystrzycy Kłodzkiej jeździmy „na Kajdanowicz”! Wiemy, czego możemy się spodziewać. Czy to dobrze?

Pani Paulina z Teatrem RAZY DWA proponuje nam przeżywanie tego, co dobrze znamy, ale chcemy, by ktoś inny to nazwał, opowiedział, uwznioślił. Wtedy nabiera to znaczenia. Bo co tam tak wzrusza publiczność? Normalność? A może zwyczajne dobro? Bo na bystrzyckiej scenie nie obejrzymy wielkich dylematów, nie znajdziemy tam odcieni. Widzimy po prostu samo dobro. Ale czy to jest dobre dla samego teatru?

Tak było i tym razem. „Nad czym ja się miałam zastanawiać?” – pyta mama niepełnosprawnego chłopca. I rzuca wszystko, by z nim być. Po prostu archetyp mamy. Nie matki, ale właśnie mamy, która wie, że jest się ze sobą na dobre i na złe. A ojciec? Już jedzie... Ojciec jest dobry, ale... To mama nie ma dylematów. Historia jakich dziesiątki rozgrywają się wokół nas. Jest jeszcze brat, który „nie pęka”. I to jest ten cud, o czym za chwilę.

I pojawia się ona. Młoda, zbuntowana Paulina Kajdanowicz, która w sztuce gra rolę Ewy [czy to imię to przypadek?]. Jej brat jest tak chory, że trzeba się nim opiekować. Ona nie ma nikogo do pomocy. – Ja nie dam rady! – mówi Ewa. I co słyszy od mamy pierwszego chłopca? – Masz prawo stąd wyjść... To jest opis współczesnego świata? Nasze mamy, które poświęcały wszystko, i młodzi, którzy „mają prawo” tego nie robić?

Nie wiemy, co w tym takiego wzruszającego... My nie tyle uroniliśmy łzę, co byliśmy zdumieni. Dopiero po spektaklu dowiedzieliśmy się, że został on oparty nie na wydumanej, ale prawdziwej historii. Właśnie ją czytamy... „Wystarczy kochać. Karol zmienił nasze życie” to książka mamy, Jadwigi Bilskiej i jej syna, Pawła Bilskiego, który w sztuce wciela się w swojego brata, Karola. Już wiemy: to książka fascynująca.

Wiemy, że aktorzy nie rozejdą się niesieni aplauzem publiczności. Tak mogło być w Bystrzycy Kłodzkiej. Aktorzy zaproponują nam udział w czymś wielkim. – Ja zbuduję dla nich dom! – mówi w przedstawieniu aktor grający brata Karola. „Dla nich”, czyli takich jak Karol. I w życiu realnym Paweł Bilski to zrobił! Teraz prowadzi Fundację Oczami Brata [znajdziecie ją TUTAJ]. Książkę kończą zdania:

Uwierz w siebie i działaj! Wait a minute, zastanów się, podejmij wyzwanie, odnieś sukcesy. Nie bój się realizowania marzeń. Zmieniając siebie, dając siebie innym.

Coaching, który tyle razy wypominamy Bystrzycy Kłodzkiej i Teatrowi RAZY DWA! Ale może właśnie taki powinien być dziś teatr? Może właśnie powinien prowadzić nas za rączkę ku dobru? Za dużo w życiu widzieliśmy, by w to uwierzyć, widzimy jednak co i rusz, jak bystrzycka publiczność się temu poddaje. I uzależnia się od tego przesłania, wystarczy śledzić, ile osób przychodzi na kolejne przedstawienia.

Coś jest w tym miejscu, ale przede wszystkim w tych ludziach. Jak to jest, że już nie możemy się doczekać premiery nowej sztuki Teatru RAZY DWA? Wiemy przecież, jak nas ona wkurzy! „Do góry nogami. Rzecz o macierzyństwie” – taki jest jej tytuł. Wszystko oparte ma być o 27 rozmów z mamami. Koniecznie musicie tam być, by nas wesprzeć. Bronimy się ostatkiem sił przed tym bystrzyckim dobrem! [kot]

PS Jeśli chcielibyście posłuchać „Cebuli”, proszę bardzo. Słuchowisko różni się od sztuki, którą obejrzeliśmy w Bystrzycy Kłodzkiej. Warto poświęcić te niemal 40 minut.

Zdjęcie Pawła Bilskiego: Marcin Gomułka.

Przeczytaj komentarze (4)

Komentarze (4)

Odpowiadasz na komentarz:
Bogobojowy
czwartek, 01.01.1970 01:00
Ja musiałbym się udać na terapię po odwiedzeniu teatru i zobaczeniu w akcji tych wszystkich polskich "aktoruf", którzy grają na poziomie Googlebox.
poniedziałek, 18.09.2023 13:54
Najsłabsze artykuły na dobie kłodzkiej pisze kot. Poziom egzaltacji milion. Wartość...
Bogobojowy czwartek, 14.09.2023 20:17
Ja musiałbym się udać na terapię po odwiedzeniu teatru i zobaczeniu w akcji tych wszystkich polskich "aktoruf", którzy grają na poziomie Googlebox.
Jeżyk piątek, 15.09.2023 22:47
bez wzgledu na COkolwiek powinieneś przejść kurację i to solidną...
stary piernik czwartek, 14.09.2023 22:00
A ja chętnie chodzę na wszelkiego rodzaju wydarzenia kulturalne, koncerty...