Czy twoje dziecko chce się zabić? Są specjaliści, którzy ci pomogą, a ty uratujesz dziecko. Ważna rozmowa w Kłodzku

piątek, 1.3.2024 10:53 1987 1

Mamy coraz większe problemy ze zdrowiem psychicznym dzieci i młodzieży? To nie jest takie oczywiste, choć dane są zatrważające. Im więcej jednak o tym wiemy, tym łatwiej [choć wcale nie łatwo!] będziemy mogli im pomóc. My, czyli rodzice, nauczyciele, specjaliści. Tak odczytaliśmy cel konferencji „Dzieci, młodzież a zdrowie psychiczne”, zorganizowanej  w czwartek, 29 lutego, przez Powiatowe Centrum Psychologiczno-Pedagogiczne w Kłodzku. Ten tekst dedykujemy zwłaszcza ojcom.

Witając gości w Auli Arnoszta w I Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku, Magdalena Zaremba, dyrektor PCPP, specjalnie nas nie straszyła. Niemal co dziesiąte dziecko usiłowało popełnić samobójstwo? Prawie co drugie odczuwa przede wszystkim smutek? Statystyka już chyba na nikim nie robi wrażenia. Pani dyrektor zaznaczyła, że młodzież i dzieci nie są teraz słabsi. O takich problemach kiedyś się po prostu nie mówiło. Dla nas optymistyczne jest, że coraz więcej z nich i ich rodziców szuka pomocy u specjalistów. I w PCPP ją znajduje.

W konferencji wzięło udział około 130 dyrektorów szkół, psychologów, pedagogów, terapeutów oraz nauczycieli i rodziców z powiatu kłodzkiego. Co na niej usłyszeli? Fascynujące rzeczy! My zaczniemy od wykładu Piotra Wieczorkowskiego, psychoterapeuty i psychologa klinicznego. Zrobił na nas wrażenie nie tylko zaskakującym tytułem: „Jak wspierać kosmitów? Czyli o dorosłych, młodzieży i technologii”, ale odwołania się do jego doświadczeń jako ojca. No i ta teza... Oczywista, a jednak stale nas zaskakująca: nie nadążamy za swoimi dziećmi, jak za kosmitami.

Piotr Wieczorkowski potrafi tłumaczyć trudne kwestie. Nie dzieciom, ale nam, dorosłym. I to niemal dosłownie, „jak krowie na rowie”. Zaczął od zdjęcia dojonej krowy i pytania: – Kto to potrafi? Zgłosiło się kilka osób. A przecież jeszcze nie tak dawno, kilkadziesiąt lat temu, potrafił to każdy. A internet, smartfony, media społecznościowe? Zmiany następują bardzo szybko. Słyszymy, że zwłaszcza internet jest straszny... Prelegent widzi to inaczej. To szansa i dla dzieci, i dla dorosłych, by wejść w ich świat. – Kijem rzeki nie zawrócisz, lepiej się w niej zanurzyć – mówił.

Jak twierdzi psychoterapeuta, wtedy łatwiej stawiać granice. Czasem potrzebne jest nawet wyrażenie podziwu dla ancymona, który godzinami może siedzieć przy komputerze i grać z rówieśnikami. Lepiej spytać: „Co ty tam CIEKAWEGO robisz?”, zaciekawić się, a nie ganić. Piotr Wieczorkowski przypomniał, że już Sokrates 2500 lat temu narzekał na współczesną mu, „dzisiejszą” młodzież. Starsi boją się o młodzież? Często o swój autorytet. Teraz starsi zaczynają się uczyć od młodszych. – Ładnie brzmi, ale nie jest to takie proste! – zaznaczył terapeuta.

Pytany był o zgubny wpływ technologii na młodzież, cytowano mu badania... – Ile badań poświecono temu, że jest gorzej, a ile temu, że jest lepiej? – Piotra Wieczorkowskiego to nie przekonało. Podkreślił, że trzeba minimalizować szkody, których nie da się uniknąć, ale maksymalizować szanse. A te są! Nie tylko przed esportowcami, którzy rozwijają umiejętność analizy. Zwrócił, że Wolfgang Amadeusz Mozart skomponował swoją pierwszą operę, gdy miał 11 lat. – Jak zostać Mozartem technologii? Każdy ma takiego rodzica, który może się zastanowić – mówił.

O przyczynach, skutkach i leczeniu „fobii szkolnej” mówiła z kolei dr Anna Królicka-Deręgowska, specjalista psychiatrii dzieci. Wiele dzieci odmawia chodzenia do szkoły i to nie są wagary. To lęk! Rodzice o tym wiedzą i je tłumaczą, a to błąd. Dlaczego dzieci nie chcą chodzić do szkoły? By unikać nieprzyjemnych sytuacji. Na co zwrócić uwagę, by „wyłapać” problem? Już codzienne narzekanie na szkołę powinno nas zaniepokoić. Jakie są bowiem skutki tej fobii. Choćby pogarszające się relacje z rówieśnikami i pogłębienie stanów lękowych.

Dr Królicka-Deręgowska zwracała uwagę, że trzeba szybko zdiagnozować problem, a potem we współpracy rodziców, nauczycieli i specjalistów – a bywa, że to nie jest łatwe – ułożyć wspólny plan. Jednak... – Co nagle, to po diable! – mówiła pani doktor. Warunek pracy z dzieckiem? – Musimy uznać jego uczucia – podkreśliła. Ważne jest nauczenie podnoszenia samooceny, ale i oddychania, bo nawet trzy oddechy mogą pomóc radzić sobie z lękiem! Psychiatra zwracała uwagę na pomoc szkoły dla rodziców. – Większość chce, a bez rodziców ani rusz – dodała.

Tytuł wykładu psychoterapeutki Bernadetty Lis nieco nas zmroził: „Jak czuje się dziecko z zaburzeniami sensorycznymi w szkole, przedszkolu?”. Ale o co tu chodzi?! Na sali byli jednak specjaliści, a i my zrozumieliśmy co nieco. – Jeśli dobrze odbieramy zmysłami świat, dobrze się w nim czujemy – stwierdziła pani Lis. I nie chodzi tylko o wzrok czy słuch. Niezwykle istotny jest układ proprioceptywny, o którym słyszeliśmy pierwszy raz. Odpowiada on za czucie własnego ciała i jego ułożenia w przestrzeni. Zdarzyło się Wam widzieć, jak dziecko niedelikatnie tarmosi kota?

To nie jest dowód, na okrucieństwo. Dziecko może po prostu nie wiedzieć, jakiej siły użyć do danej czynności. Może się potykać, nie wyczuwać odległości, ale to nie gapa! Jego mózg mówi, że wszystko jest OK. Albo jest jak czujnik dymu, który nie odróżnia spalonej grzanki od pożaru. A potem dziecko jest pobudzone albo wycofane i nikt nie wie dlaczego. A to stres! Pozostaje zatem „regulacja, relacja i rozwój”. I nie dajmy się zwieść. Terapeutka zwraca uwagę, że dzieci grzeczne są często zagubione bardziej, niż te hałaśliwe. Terapia: trening, jak mają sobie radzić.

Chcielibyśmy jeszcze zwrócić uwagę na istotną sprawę, którą na różne sposoby wyrażali wykładowcy. Piotr Wieczorkowski mówił, że jak ma problem z synem, to najpierw przygląda się sobie, żonie, ich małżeństwu, czy to nie jest przyczyną. Anna Królicka-Deręgowska, że lekarstwem na problemy w szkole nie jest nauczanie indywidualne w domu. – Nie jestem tego fanem – mówiła. Jak stawiać czoła problemom? – Dobrą bazą są serdeczne relacje – puentowała Bernadetta Lis. I świadomość, że „inne sposoby życia też mogą być OK” [Wieczorkowski].

Małgorzata Jędrzejewska-Skrzypczyk, Starosta Kłodzki, zapowiedziała już, że odbędzie się kolejna, trzecia konferencja, ponieważ zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży jest tematem, którym pilnie należy się zająć. Słusznie, bo specjaliści coraz więcej wiedzą, jak radzić sobie z problemami, a rodzice coraz częściej szukają u nich pomocy. Małgorzata Sandecka z Kuratorium Oświaty, szefowa Delegatury w Wałbrzychu, czym innym jednak wzbudziła entuzjazm zgromadzonych w auli nauczycieli. – Dziecko jest najważniejsze, ale... – mówiła.

Zaproponowała taki temat kolejnej konferencji: „Nauczyciele a zdrowie psychiczne”. – Musimy pomyśleć o sobie. Bo nie nadążamy za światem, nie nadążamy za dziećmi – uzasadniła. A rodzice – zdaniem pani kurator – „roszczą sobie prawa”. Jak zrozumieliśmy, nadmierne prawa do ingerencji w pracę szkoły. Jak jest w „Chrobrym”? Dyrektor kłodzkiego LO, Marcin Klimaszewski, tylko się uśmiechnął. A my zawsze w tej szkole czujemy się jak u siebie. Czy to znaczy, że młodzież nie ma tam problemów psychicznych? Tak dobrze to nie jest. Te teraz mają wszyscy. [kot]

Przeczytaj komentarze (1)

Komentarze (1)

realne spojrzenie piątek, 01.03.2024 12:02
Problem rozpoczął się z chwilą wprowadzenia bezstresowego wychowania. Zaczęto wtedy dzieci już od samego urodzenia "izolować" przed stresem który (jak świat światem) zawsze towarzyszył ludziom hartując ich i pomagając przetrwać w trudnych sytuacjach życiowych. Dziś ochrona przed stresem kończy się kiedy dziecko wychodzi spod parasola rodziców i zaskoczone widzi, że świat nie jest taki różowy jak go uczyli. Najgorzej to wygląda jak trzeba wejść w rynek pracy. Tutaj stres jest codziennością. Młodzi ludzie szybko się wypalają i popadają w depresje. Może więc watro powrócić do starych - sprawdzonych metod wychowawczych, przywrócić (choć krótszą) służbę wojskową która z chłopców robiła mężczyzn...