Dramatyczna historia z Kłodzka. W majestacie prawa można ludzi wyrzucić na śmietnik. Dosłownie! A co z ich kotem? [FOTO]

poniedziałek, 27.5.2024 19:37 4349 16

Ta historia mogłaby się wydarzyć w każdym polskim mieście, ale dzieje się właśnie w Kłodzku. Dwaj bracia, 66-letni Tadeusz i 64-letni Zbigniew, zajmują tzw. mieszkanie tymczasowe przyznane imprzez urząd miasta. Nie chcą go opuścić do czego – w zgodzie z prawem! – wzywają ich urzędnicy. Czy jednak ludzie ci – też w zgodzie z prawem! – mają być wyrzuceni na śmietnik?

O sprawie tej dał nam znać pan Andrzej, wolontariusz Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, partii lewicowej założonej 10 lat temu przez Piotra Ikonowicza. Specjalnie z Wrocławia przyjeżdża on do Kłodzka, by pomóc nieporadnym życiowo, a niemłodym już mężczyznom. – Aha, nieporadnym... Do wódki to byli „poradni”... Panie, znam ich pół życia! – mówi nam ich obecna sąsiadka z ulicy Łukasińskiego.

Odwiedziliśmy panów Tadeusza i Zbigniewa w zajmowanym przez nich „mieszkaniu tymczasowym”. Luksusu tam nie ma, oj nie... Ale wódki też nie widzieliśmy. Jaka by jednak nie była prawda, kto zawinił, że znaleźli się w tak nie do pozazdroszczenia sytuacji życiowej, może nawet rzeczywiście oni sami, są ludźmi i należy im się szacunek tylko z tej racji. A krzywdy chyba nikomu nie zrobili. Co najwyżej sobie.

Nie będziemy wchodzić w szczegóły ich życia, choć opowiedzieli nam o nich, a my poznaliśmy dokumenty, które potwierdzają: w życiu to oni sobie nie radzą, a do tego są schorowani. Jeden z nich niemal nie chodzi [drugi z trudem o kuli] i trudno mu mówić. Ich poprzednie mieszkanie zostało zlicytowane, teraz mają opuścić te kilkanaście metrów kwadratowych z toaletą w końcu korytarza użyczone im przez miasto.

Gdzie mają się podziać? Nikt nie wie i nikogo zdaje się to nie obchodzić. Z wyjątkiem pana Andrzeja z Wrocławia. Pierwszy raz urzędnicy wezwali braci do opuszczenia lokum 8 maja. W towarzystwie strażników miejskich panie z urzędu miasta wezwały ich zdecydowanie i – jak twierdzą mężczyźni – dość obcesowo do wykonania tej decyzji. Nieskutecznie. W poniedziałek, 27 maja, próba taka miała być ponowiona.

I tu wkroczył pan Andrzej „od Ikonowicza”. Ogarnął sprawy z dokumentami. W imieniu braci złożył wszystkie wymagane pisma, prośby, podania, wyjaśnienia. Byliśmy z nim w „biurze podawczym” kłodzkiego magistratu. Wszystkiego było 17 stron! A i to nie wszystko. Pani urzędniczka była tam przyjazna. Może inaczej: zachowywała się tak, jakbyśmy tego oczekiwali. Jej pierwsze pytanie: – W czym mogę pomóc?

Wcześniej kierownik wydziału mieszkalnictwa [w skrócie] przeprosiła za zachowanie urzędniczki 8 maja i zaproponowała, by bracia, jeżeli potrzebują czasu na wyprowadzkę, napisali oświadczenie [kolejny dokument!], że potrzebują miesiąc, może dwa. To jednak nie rozwiązuje ich problemu. O godz. 14:00 na Łukasińskiego zapukały dwie panie: z urzędu miasta i ZAMG-u. Przyszły – jak to określiły – przejąć lokal.

Pan Zbigniew w imieniu swoim i brata oświadczył, że go nie opuści. Został zatem przez nie poproszony, by zrobił to na piśmie. Tak też się stało, a za radą pana Andrzeja, który dokumentował całą sytuację, wymienił powód: całą litanię potwierdzonych przez lekarzy dolegliwości, które uniemożliwiają mężczyznom podjęcie pracy i uniezależnienie się od pomocy społecznej. Czy to zadziała? Będzie trudno...

Pan Andrzej przywołał jednak urzędniczkom uchwałę Rady Miejskiej w Kłodzku, która umożliwia burmistrzowi przyznanie lokalu socjalnego na specjalnych zasadach. Jeśli tak się nie stanie, gdzie trafią bracia Tadeusz i Zbigniew? Nie piszemy nawet, że na bruk. Prawdziwym określeniem tej sytuacji byłoby: zostaliby wyrzuceni na śmietnik! A ich kot? Wydaje się często, że więcej serca mamy dla zwierząt, niż dla ludzi...

Będziemy śledzić tę trudną sytuację. Nie widzimy tu niczyjej złej woli. Pan Andrzej nie przyjeżdża do nas, by robić „zadymę” czy lansować się dla kariery politycznej. Na pomocy w biedzie ludziom takiej się nie zrobi. Spokojnie, konsekwentnie pisze kolejne podania do urzędników, bo właśnie brak takowych od braci być może przyczynił się do ich trudnej sytuacji. Tylko czy musi ktoś po to jechać do nas aż z Wrocławia? [kot]

PS Nie przytaczamy nazwisk i wizerunków urzędników zaangażowanych w sprawę, by nie zostało to odebrane jako oskarżenie wobec nich. Sprawa się zakałapućkała i trzeba znaleźć  dobre rozwiązanie. Ludzi nie można wyrzucać na śmietnik! Z szacunku do braci ich też anonimizujemy. Chcielibyście czytać o sobie, że sobie nie radzicie? Nazwiska pana Andrzeja nie podajemy, bo stwierdził, że to nieważne...

Przeczytaj komentarze (16)

Komentarze (12)

obiektywny wtorek, 04.06.2024 13:16
No nie! A dlaczego społeczeństwo ma się składać na darmozjadów!!!!...
Xyz wtorek, 28.05.2024 07:06
Niestety miasto Kłodzko nie szanuje ludzi, to nie pierwsza taka...
autor środa, 29.05.2024 03:30
Przeniosą się do schroniska dla bezdomnych i zasłużenie! tam dostaną...
gość środa, 29.05.2024 07:33
Miasto cyganów
Załamany środa, 29.05.2024 06:02
Darmozjady.
? środa, 29.05.2024 10:32
Ja musiałem wziąć kredyt na całe życie, żeby kupić mieszkanie....
Marek wtorek, 28.05.2024 07:01
Ciekawe ile lat przepracowali w życiu.
autor poniedziałek, 27.05.2024 21:08
Prawda jest taka, że ci ludzie okradli i zrujnowali siebie...
takietam wtorek, 28.05.2024 11:17
Rozumiem, że dwóch panów, którym mieszkanie zlicytowano za długi i...
Pracująca najemczyni za miliony wtorek, 28.05.2024 19:37
Normalny człowiek musi czy chory czy zdrowy iść do pracy...
baton wtorek, 28.05.2024 18:38
Biorąc po uwagę wiek, to jeden jest już emerytem, a...
Kontek na prezydenta ! poniedziałek, 27.05.2024 22:51
Kontuś, weź i ze swojej wypłaty im zapewnij mieszkanie !!!...