Czy Irena Klimaszewska wierzy jeszcze w historię? Kłodzko świętuje Rok Arnošta z Pardubic, który ma „trafić pod strzechy”

środa, 22.5.2024 09:59 1285 0

We wtorek, 21 maja, w kłodzkiej bibliotece „Pod Pegazem” odbyła się promocja nowego wydawnictwa: „Mecenas Kłodzka, Arnošt z Pardubic. Dostojnik kościelny, polityk, dyplomata”. Jego autorka, Irena Klimaszewska, kustosz Muzeum Ziemi Kłodzkiej, wie tyle o tej niezwykle zasłużonej postaci dla ziemi kłodzkiej, że pozwoliła sobie o niej już kiedyś nawet pisać... bajki.

Coś dobrego dzieje się w Kłodzku, skoro na kolejne już spotkania z autorkami w Filii Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej „Pod Pegazem” trzeba dostawiać krzesła, bo tylu jest chętnych do rozmowy o sprawach tak ulotnych, jak choćby teraz: historia średniowieczna. Arnošt z Pardubic żył w XIV wieku. W Kłodzku się wychowywał, tu też ten pierwszy arcybiskup praski został pochowany. Na własne życzenie!

Dlaczego teraz o nim sobie przypomniano? Po pierwsze, przypada właśnie 660 rocznica jego śmierci i kłodzcy radni postanowili obchodzić ten jubileusz cały 2024 rok. Po drugie, entuzjaści historii pamiętają o nim na co dzień. „Bywają ludzie, których działalność ma wymiar ponadczasowy, których wpływ na historię, zarówno tę wielką, jak i lokalną jest trwały i niezaprzeczalny” – rozpoczyna swe „dziełko” Irena Klimaszewska.

Wydawcą jest Janusz Laska i Fundacja im. Tomasz Morusa, a dofinansowane ono zostało z budżetu Miasta Kłodzka. I to właśnie Janusz Laska, zasłużony regionalista, lansuje określenie „dziełko”. Wszystkiego jest bowiem... 16 stron, ale już przeszło 1000 egzemplarzy rozeszło się w Kłodzku. – Może będą tacy, którzy będą chcieli potem sięgnąć po więcej wiedzy o tej postaci – powiedział pan Janusz.

A my powtórzymy za panią Ireną, która powiedziała na spotkaniu: – Szkoda mi Arnošta! To jest taka postać, o której trzeba opowiedzieć! I zrobiła to już 2 lata temu, pisząc bajkę „Arnošt. Tajemnica arcybiskupa Pragi” [także wydaną przez Fundację im. Tomasz Morusa]. – Czy jest sens publikować teraz nowe rzeczy? – spytał Janusz Laska. – Od przybytku głowa nie boli – odpowiedziała Irena Klimaszewska, ale...

– Mam świadomość... Kto to przeczyta... – dodała z rezygnacją. Odważne to wyznanie w bibliotece pełnej książek. A w swoim najnowszym „dziełku” pominęła [bo nie mogła się z tym zmieścić na kilkunastu stronach!] choćby tak ciekawe anegdoty i opowieści, jak o herbie arcybiskupa czy o jego „duchowym poruszeniu” [określenie o. Andrzeja Migacza SJ ze wstępu do jubileuszowego opracowania].

Szczęśliwie w moc historii nie zwątpił Mietek Kowalcze, za którego to głównie sprawą Arnošt z Pardubic żyje w przestrzeni miejskiej Kłodzka. On przytoczył taką anegdotę. Gdy nie tak dawno spotkał się ze swoimi dawnymi uczniami, zadał im pytanie: – Odgadnijcie, co teraz robię? Usłyszał: – To pan znowu tym Arnoštem się zajmuje? A dzieje się w tej sprawie dużo, choć badania w Kłodzku mają prowadzić Czesi.

Napisalibyśmy więcej, ale po spotkaniu w bibliotece „Pod Pegazem” mamy świadomość... Kto to przeczyta? Przyłączamy się zatem do historyków, którzy skapitulowali w świecie, w którym umysłami rządzi Instagram. Dobrze jednak, że Klaudia Lutosławska-Nowak, zastępca dyrektora PiMBP w Kłodzku, wprowadza nas w świat lokalnych autorów. Niektórzy im dziękują nawet z pocałowaniem ręki.

A czy Irena Klimaszewska wierzy jeszcze w historię? Przekazała nam stanowczo: „Kocham historię... Lubię stare opowieści związane z dziejami ziemi kłodzkiej i lubię o nich opowiadać...”. Nigdy w to nie wątpiliśmy! „Warto pisać i mieć nadzieję, że jednak znajdą się tacy, co pochylą się nad tekstem” – dodała. I z tym wspólnym przekonaniem pozostawiamy Państwa z pytaniem: kto do końca przeczytał ten tekst? [kot]

Dodaj komentarz

Komentarze (0)