Aktorka honorową obywatelką Kłodzka?! Ona, jej siostra i... zmarły mistrz budują naszą lokalną wspólnotę [FOTO]

wtorek, 21.11.2023 10:36 8983 4

– Po co ja tu przyjechałam, po kiego czorta – zapytała aktorka Gabriela Muskała ze sceny Kłodzkiego Ośrodka Kultury. Choć to kwestia z monodramu, tego właśnie dnia – w poniedziałek, 20 listopada – to nie był teatr jednego aktora, a nawet aktorki. Mieliśmy zaszczyt być świadkami, jak pani Gabriela Muskała oraz Monika Muskała odbierają tytuły Honorowego Obywatela Miasta Kłodzka, a Marian Półtoranos – pośmiertnie – tytuł Zasłużonego Obywatela Miasta Kłodzka. Zaskakująca to była chwila. Aktorami byliśmy my, kłodzczanie.

Zbytni patos? W żadnym razie, raczej wzruszenie, że taka nadzwyczajna uroczystość może być okazją do całkiem powszedniej dumy. Z tego, że mieszka się w Kłodzku, szerzej – na ziemi kłodzkiej, że byli, są i będą tu tak wspaniali ludzie, że jesteśmy wreszcie my. Zacznijmy od daty. Marian Półtoranos zmarł 20 listopada 2015 roku. Jego żona, Joanna, odbierając wyróżnienie powiedziała, że chciał być nieśmiertelny. I – ależ to banał... – tak jest! Żyje nie tylko w pamięci bliskich, ale także w ludziach, których ukształtował. Także w tych, którzy się przeciwko niemu nadal buntują.

Znamy takich, ludzi związanych z teatrem, którzy mówią: – Półtoranos to, Półtoranos tamto... On by tak nie zrobił... Na każdym kroku to tu słyszymy! Czy on był jakimś bogiem? Zrobimy to po swojemu! I może właśnie to bardziej świadczy o jego nieśmiertelności, niż pamięć jego miłośników. Marian Półtoranos jest nadal punktem odniesienia. Nie będziemy powtarzać laudacji, którą na jego cześć wygłosił Tomasz Lasek, dyrektor KOK. Nie zrobimy tego tak dobrze, jak obaj panowie na to zasługują. Od poniedziałku reżyser ma w KOK-u „swoją“ tablicę.

I kolejne dwa dowody na nieśmiertelność Półtoranosa. Gabriela Muskała, którą on przygotował, by chciała/mogła podbić wielki świat, wystąpiła przed uroczystością z monodramem „Podróż do Buenos Aires“. Oczywiście w reżyserii Półtoranosa. Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy... Nie, to Mickiewicz cytowany przez autorki tekstu, czyli siostrzany duet Amanita Muskaria. Ale jak zagrany! Jak wielka improwizacja Konrada. A sama historia, którą na scenie opowiedziała nam pani Gabriela? Każdy taką kiedyś słyszał, każdy takie opowieści zna. To nic wielkiego?

Wszyscy słyszeli, ale nie każdy ma zdolność słuchania, jak autorki. Sztuką było potem napisać taką sztukę. Monolog kobiety, która niejedno przeżyła, ma swoje lata i związane często z wiekiem przypadłości. Czego nas uczy? Cierpliwości. I szacunku do innych [Brrr... Znowu ten patos, zatem dość!]. Tomasz Lasek zapowiadając Gabrielę Muskałę, powiedział o niej: „wybitna aktorka“. Ale cóż to znaczy? Chyba już wiemy. Spektakl był tak intensywny, że sami nie wiedzieliśmy: zamknąć oczy i tylko słuchać głosu Muskały, czy przestać śledzić tekst i patrzeć na jej gesty?

Oczywiście tego wieczoru to Gabriela Muskała skupiła na sobie uwagę publiczności. Kiedyś przed takimi aktorkami [nie przed wszystkimi, ale właśnie przed TAKIMI] wielbiciele padali na kolanach, zasypywali kwiatami. W poniedziałek pierwszy z hołdami pospieszył dyrektor Lasek, zaraz po nim starosta kłodzki, Maciej Awiżeń. I zaczęła się część oficjalna... Z laudacją na cześć pani Gabrieli wystąpił Janusz Skrobot, kłodzki znawca teatru, ten, który wszystkich zna [tu zaburzymy chronologię]. Gadał, gadał, a okazało się, że mówił... Laudacja godna bohaterki. Dziękujemy.

I chyba największe zaskoczenie. To Monika Muskała, niewiele starsza siostra pani Gabrieli, o której wiemy znacznie mniej, niż o wybitnej aktorce. Dlaczego? Jej nie zobaczymy na ekranie czy scenie, nie ściga się z siostrą w tej konkurencji [ale razem napisały już pięć sztuk teatralnych, właśnie jako Amanita Muskaria]. Na co dzień mieszkająca w Wiedniu, meldunek nadal ma w Kłodzku [Od kogo się tego dowiedzieliśmy? Oczywiście od niezawodnego Janusza Skrobota]. Tłumaczy z niemieckiego noblistkę, zmusza Austriaków do rewizji własnej historii. Fascynująca kobieta!

To ona pierwsza tak mocno podkreśliła „kłodzczość“ [to nasze nawiązanie do terminu autorstwa Zbigniewa Piotrowicza, czyli „sudeckość“]. Podziękowała rodzicom, którzy byli na sali KOK, za... – Dziękuję, że wybrali takie piękne miejsce do życia – powiedziała ze sceny. Potem jej siostra dodała: – Zawsze czułam, że to wielki zaszczyt być mieszkanką ziemi kłodzkiej. I że zawsze czuła się tu „honorowym obywatelem“, jeszcze zanim kłodzcy radni obdarzyli ją tym tytułem. Czy wokół takich słów, tak wyjątkowych kobiet, nie warto budować lokalnej dumy?

Wyróżnienia wręczali przewodnicząca rady miejskiej, Elżbieta Żytyńska i burmistrz Michał Piszko oraz Tomasz Lasek, który od 2 lat jest dyrektorem KOK [Dziękujemy!]. Ani przez chwilę nie zapomnieli jednak, kto tego dnia jest ważny. Sama uroczystość była nie tylko perfekcyjnie zorganizowana, ale nie była wydarzeniem dla wąskiego klubu towarzyskiego. Kłodzko nie jest prowincją. Uwierzcie, bo wiele już widzieliśmy. Na koniec ważny symbol: Marian Półtoranos urodził się w Polanicy-Zdroju, zmarł w Bystrzycy Kłodzkiej, czczony jest w Kłodzku. On jest nasz! [kot]

PS Wdarliśmy się na próbę monodramu i publikujemy z niej w galerii dwa zdjęcia. Mamy nadzieję, że pani Gabriela nam wybaczy.

Przeczytaj komentarze (4)

Komentarze (4)

Stanisław z Klodzka wtorek, 21.11.2023 11:41
No wreszcie doceniono rodzinę wywodzącą się z PiS .Tylko co...
Pytalik wtorek, 21.11.2023 19:55
Jasiek to kto? Z pisu kto?
obserwator wtorek, 21.11.2023 15:24
To wywodzenie się , to raczej nie powód do dumy...
Edzio wtorek, 21.11.2023 14:20
czy to chodzi o tą co się nie wymuskała spod