komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
PKS

piątek, 23 kwietnia 2021

Jerzego, Wojciecha

"Na szczęście trafiłam w wybitne ręce ludzi z bystrzyckiego szpitala". Wyrazy wdzięczności dla personelu BCM

środa, 31.3.2021 12:43 , komentarze: 9 , odsłony: 3834
kategorie artykułu:

Pani Małgorzata z Kudowy-Zdroju zanim trafiła na oddział covidowy, transportowana była przez trzy Zespoły Ratownictwa Medycznego. Pacjentka najpierw przewieziona została do polanickiego szpitala, jednak z powodu braku miejsc przetransportowano ją do Kłodzka, a stamtąd do izolatorium w Lądku-Zdroju. Stan kobiety wymagał jednak hospitalizacji, więc w końcu podjęto decyzję o przewiezieniu jej do Bystrzyckiego Centrum Medycznego i to właśnie do personelu tej placówki kieruje ona słowa uznania i wdzięczności. 

- Wezwałam pogotowie, bo bardzo źle się czułam. Miałam kaszel, problemy z oddychaniem i miewałam omdlenia, co było szczególnie niebezpieczne biorąc pod uwagę fakt, że mieszkam sama. Stwierdzono u mnie pozytywny wynik i przewieziono mnie do szpitala w Polanicy-Zdroju. Z powodu braku miejsc odesłano mnie do Kłodzka, gdzie w przyszpitalnym baraku spędziłam kilka godzin, po czym  stwierdzono, że skoro boję się wracać do domu, to odsyłają mnie do izolatorium w Lądku-Zdroju - relacjonuje pani Małgorzata. - W Lądku nie chciano mnie przyjąć, ponieważ w izolatorium znajdują się pacjenci bezobjawowi, a ja wymagałam jednak opieki. W końcu jednak znaleziono dla mnie miejsce, dano mi posiłek, bo cały dzień byłam wożona z miejsca na miejsce. Kolejnego dnia, lekarz stwierdził zapalenie płuc, a poziom saturacji wynosił już 82.

Foto: www.bystrzycaklodzka.pl

Do pacjentki wezwana została kolejna karetka, której zespół zadecydował o przetransportowaniu pani Małgorzaty do Bystrzyckiego Centrum Medycznego. 

-  Teraz, po pewnym czasie, uważam, że byłam w jakimś dziwnym chaosie. Sytuacja covidowa już tyle trwa, że wydawałoby się, że jakieś procedury są wypracowane i że pacjent może się czuć bezpiecznie. Wiem, że ci ludzie mają trudne warunki pracy, muszą podejmować trudne decyzje, natomiast one nie zawsze były logiczne z punktu widzenia chorego na covid pacjenta, który sam nic nie może zrobić oprócz tego, że zaufa ludziom, w których ręce trafia. Na szczęście trafiłam w wybitne ręce ludzi z bystrzyckiego szpitala. Tam jest malutki oddział, ale opieka jest naprawdę wspaniała. Nie mówię tak dlatego, że tam wyzdrowiałam, ale dlatego, że wszystko jest  zorganizowane i dopracowane. Po przyjeździe zdezynfekowano mnie i moje rzeczy i co najważniejsze zbadano, bo oprócz pana doktora z izolatorium w Lądku-Zdroju, nikt mnie nawet wcześniej nie osłuchał. Zaraz wysłano mnie na prześwietlenie płuc, pobrano krew i nie czekałam już tak jak w innych miejscach aż przyjdzie kolejna osoba, która zadecyduje co ze mną zrobić - mówi pani Małgorzata. 

Pani Małgorzata na oddziale covidowym bystrzyckiego szpitala spędziła w sumie 19 dni. Podkreśla jednak, że kluczowym elementem w odzyskiwaniu zdrowia było zaangażowanie personelu, jego zrozumienie i pozytywna energia. 

- Personel ma podejście holistyczne, a pacjent czuje się tam zaopiekowany. Wszyscy wykazują się ogromnym zaangażowaniem, współczuciem i zrozumieniem, za co człowiek czuje ogromną wdzięczność. Lekarz mówił mi, że szpital jest od rozwiązywania problemów i ma on wiedzieć o każdym szczególe dotyczącym mojego samopoczucia. Podkreślano, że dzwonki, które są przy łóżkach są do tego, aby ich używać. Bardzo dziękuję całemu zespołowi, panu ordynatorowi na wspaniale zorganizowaną przestrzeń do pracy, rewelacyjny zespół i jego pozytywną energię, co jest bardzo ważne w powrocie do zdrowia - zaznacza pani Małgorzata. 

 

Wasze komentarze

brawo SCM Bystrzyca, fajnie wiedzieć , że coś działa w...
piątek, 02.04.2021 17:37 autor: optymista
brawo SCM Bystrzyca :)
piątek, 02.04.2021 17:34 autor:
to sponsorowany artykuł?
czwartek, 01.04.2021 11:48 autor:
"Wybitne ręce" hm... muszę zanotować ...
środa, 31.03.2021 17:28 autor: miodek
środa, 21.4.2021 11:01
19