Rozmowa z Europoseł Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów Anną Zalewską

wtorek, 28.9.2021 14:41 11092

Dlaczego Komisji Europejskiej tak bardzo zależy na wprowadzeniu pakietu „Fit for 55”? Czy chodzi tu tylko o ochronę środowiska?

Pakiet „Fit for 55” zakłada, że do 2030 roku obniżona zostanie emisja dwutlenku węgla o 55% w stosunku do roku 1990. Inicjatywa wydawałoby się słuszna, jednak jako Europosłowie dysponujemy oceną Unijnej Agencji Środowiska, która wskazywała, że do 2030 roku nie będziemy w stanie osiągnąć celu założonego wcześniej, czyli obniżenia emisji o 40 proc. Zamiast zastanowić się, dlaczego tak się dzieje i poszukać możliwych rozwiązań, Komisja Europejska ustaliła dużo wyższy próg – wspomniane 55 procent. Fransowi Timmermansowi bardzo zależało, aby decyzje w tej sprawie zapadły 14 lipca. Jak wiemy z lekcji historii – jest to data zburzenia Bastylii, a więc Timmermans idzie przez Unię z narracją rewolucyjną. Pakiet „Fit for 55” ma pomóc zburzyć stary porządek i utworzyć nowy. Jeżeli wczytalibyśmy się w te dokumenty, one tak naprawdę nie mają nic wspólnego z ochroną środowiska. Są po prostu bardzo agresywnymi dyrektywami i rozporządzeniami, które mówią o opodatkowaniu, opłatach, karach, nakazach i zakazach.

Dlaczego o tak gigantycznym pakiecie mówi się tak niewiele? Czyżby autorzy tej „rewolucji” obawiali się, jak opinia publiczna zareaguje na zaproponowane przez nich „dobrodziejstwa”?

Tak właśnie wygląda polityka Komisji Europejskiej – ucieczka w narrację powszechnie akceptowalną – ochrona planety, dbanie o środowisko, bioróżnorodność. Stąd również pomysł, aby ogłosić to wszystko w wakacje. A trzeba powiedzieć Polakom wprost – nic w najbliższych latach nie będzie ich tak dotyczyć, jak właśnie rozwiązania, które znajdują się w tym pakiecie. I teraz najważniejsze – po dokładnej analizie dokumentów należy stwierdzić, że za zaproponowane rozwiązania zapłaci każdy obywatel Unii.

Udział procentowy Wspólnoty Europejskiej w emisję dwutlenku węgla wynosi niecałe 10 procent. Jakimi argumentami posługują się zwolennicy Zielonego Ładu, aby przekonać Obywateli do tak gigantycznego wysiłku na rzecz redukcji CO2?

Powiedzmy sobie szczerze – pod przykrywką troski o dobro planety oraz dawania wzoru innym krajom - widać wyraźną chęć sprzedaży nowych technologii całemu światu. Węgiel wydobywany z kopalni na terenie Unii stanowi tylko 4 procent światowego wydobycia! I chociaż z jednej strony słychać zobowiązania innych krajów: Indii, Chin, Stanów Zjednoczonych czy Australii, że również będą uczestniczyć w obniżaniu emisji CO2, to z drugiej strony mówi się przecież o powstawaniu 300-gigawatowych elektrowni zasilanych węglem. Mało tego, Japończycy – po swoich doświadczeniach związanych z energetyką jądrową – budują 23 kopalnie oparte na tym surowcu. Skonstruowane będą one jednak w taki sposób, aby pochłaniać dwutlenek węgla.

Dlaczego tak niewiele osób dostrzega manipulację stosowaną przez Unię Europejską?

Przez ostatnie 20 lat wmawiano nam, że w związku ze zmianami klimatycznymi nastąpi koniec świata. Większość z nas w to wierzy i nie zadaje sobie trudu, aby zbadać wnikliwie ten temat. Dodatkowo, przy okazji wprowadzenia Prawa Klimatycznego, Zielonego Ładu czy pakietu „Fit for 55”, pojawia się próba napisania nowego traktatu bez traktatu. Chodzi o to, by przy okazji różnego rodzaju rozwiązań pozbawić kraje członkowskie kolejnych kompetencji.

Aktualnie w Komisji Europejskiej dominuje grupa lewicowo-liberalna, która chciałaby zbudować jedno państwo (wzorem Stanów Zjednoczonych), na czele którego stanęłaby właśnie Komisja. Zapowiadające się negocjacje krajów członkowskich i Rady Europy będą trudne i zadecydują o tym, co za chwilę może stać się UE.

Jakie propozycje pakietu „Fit for 55” można uznać za najbardziej niebezpieczne dla obywateli Unii Europejskiej?

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na fakt, że ETS – system handlu uprawnieniami do emitowania dwutlenku węgla – wymknął się spod kontroli i znalazł w rękach spekulantów. Proszę zobaczyć – mamy pandemię, w pewnym momencie wyłączona był niemal cała gospodarka, w tym transport, a w ciągu kilku miesięcy dwukrotnie wzrosła cena za tonę emisji dwutlenku węgla. W jednej z dyrektyw jest mowa o tym, że w takich sytuacjach Komisja Europejska powinna interweniować, powołując specjalny zespół. Gdy wystąpiłam do Fransa Timmermansa o powołanie takiego zespołu, dostałam odpowiedź (po miesiącu), w której uznał on, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i powinno tak zostać, bo za chwilę ten system będzie jeszcze droższy i dzięki temu zniszczy i zburzy to, co wytwarza jakikolwiek ślad węglowy. Niebezpieczny jest sam algorytm, bo oczywiście jesteśmy w tych wszystkich pakietach zakładnikami algorytmów. Jeszcze 10–20 euro więcej za tonę dwutlenku węgla, a nie trzeba będzie żadnego pakietu, bo wszystkie spółki, które opierają swą działalność w jakikolwiek sposób na węglu, zwyczajnie będą bankrutować. A jeśli dołożymy do tego dwa dokumenty – jeden obowiązujący i drugi, będący w ostatniej fazie negocjacji - w których Komisja Europejska żąda, aby do 2025 roku zakończyć subsydiowanie wszystkiego, co oparte jest nie tylko na węglu, ale także na ropie i gazie, to nie wiem, czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jaki będzie miało to wpływ na gospodarkę.

Kolejny pomysł, który dotkliwie odczują obywatele, to włączenie do systemu ETS transportu osobowego i budynków mieszkalnych, domków jednorodzinnych. Czyli za emisję CO2 płacić będą już nie tylko firmy produkcyjne, ale również bezpośrednio obywatele. W systemie handlu emisjami znalazł się też transport lotniczy (od razu widać to po cenach biletów) i transport morski.

Niebezpiecznym wydaje się również wzmianka o podatku energetycznym (wszystko co kopalne ma być dodatkowo opodatkowane) oraz o tzw. strategii leśnej, która mówi, że 30 proc. lasów ma być częściami chronionymi, a jedna trzecia z tego – ściśle chronionymi. Oznacza to, że do takiego lasu nie będziemy mogli wybrać się nawet na grzyby.

Z przytoczonych słów wyłania się przerażający obraz. A czy jest jakiś pozytywny akcent? Czy szkodliwe założenia można powstrzymać?

Myślę, że tak. Tym bardziej, że rząd Polski wcale nie jest osamotniony w tej walce. A my – Eurodeputowani - powinniśmy wspierać rządzących poprzez komunikowanie obywatelom prawdy o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą pakiet „Fit for 55”. Ochrona środowiska – tak, natomiast nie w taki sposób i nie takim kosztem. Ten pakiet nie ma nic wspólnego z troską o środowisko, jest za to narzędziem, które może doprowadzić do ogromnego zubożenia obywateli Unii Europejskiej, w tym Polaków.