komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
pks
mpk

wtorek, 2 marca 2021

Heleny, Halszki


Upadek Bestii. Smocze Oko

poniedziałek, 22.2.2021 14:34 , komentarze: 0 , odsłony: 315
kategorie artykułu:

Upadek Bestii. Smocze Oko
Sarwat Chadda

Premiera: 10 marca 2021 r.

Czwórka Zielonych Płaszczy – Conor, Abeke, Rollan i Meilin – stali się więźniami. Zostali schwytani przez Przysięgłych i zniewoleni mimo że nie popełnili zbrodni, o którą się ich oskarża.

Okazuje się, że spisek przeciwko czwórce bohaterów sięga o wiele dalej, niż się wszystkim wydawało. Ktoś rozdaje karty i manipuluje zarówno Zielonymi Płaszczami, jak i władcami świata Erdasu. Conor, Abeke, Rollan i Meilin mogą (i muszą) zawierzyć tylko swoim zwierzoduchom. Jeśli ich misja się nie powiedzie, Erdas zniknie.

Lektura obowiązkowa dla fanów "Opowieści z Narnii" i "Władcy pierścieni". Siedem wciągających powieści oraz ekscytująca gra tworzą świat, w którym dzieci będą chciały na zawsze zamieszkać!
W skład serii SPIRIT ANIMALS wchodzą:
Spirit Animals. Zwierzoduchy. Tom 1 - Brandon Mull
Spirit Animals. Polowanie. Tom 2 – Maggie Stiefvater
Spirit Animals. Więzy krwi. Tom 3 - Garth Nix, Sean Williams
Spirit Animals. Ogień i lód. Tom 4 – Shannon Hale
Spirit Animals. Naprzeciw falom. Tom 5 – Tiu T. Sutherland
Spirit Animals. Wzlot i upadek. Tom 6 – Eliot Schrefer
Spirit Animals. Wszechdrzewo. Tom 7 – Marie Lu
Spirit Animals. Opowieści zwierzoduchów. Wydanie specjalne  – Brandon Mull i inni

W skład serii SPIRIT ANIMALS. UPADEK BESTII wchodzą:
Spirit Animals. Upadek Bestii. Powrót. Tom 1 – Varian Johnson
Spirit Animals. Upadek Bestii. Spalona ziemia. Tom 2 – Victoria Shwab
Spirit Animals. Upadek Bestii. Nieśmiertelni strażnicy. Tom 3 – Eliot Schrefer
Spirit Animals. Upadek Bestii. Ognista fala. Tom 4 – Jonathan Auxier
Spirit Animals. Upadek Bestii. Serce Ziemi. Tom 5 – Sara Prineas
Spirit Animals. Upadek Bestii. Pazur Żbika. Tom 6 - Varian Johnson
Spirit Animals. Upadek Bestii. Szeptacz Burz. Tom 7 – Christina Diaz Gonzales
Spirit Animals. Upadek Bestii. Smocze Oko. Tom 8 – Sarwat Chadda

O autorze:
Sarwat Chadda jest londyńczykiem, który poznał kawał świata, od Wietnamu do Wenecji i od Ghany do Gwatemali. Nie jest to co prawda Erdas, ale zawsze coś. Zanim zaczął pisać, Sarwat był inżynierem i pracował przy projektach naziemnych i podziemnych. Opublikował dziesięć powieści, a każda z nich wypełniona jest akcją, mitami i przygodą, dzięki czemu zdobył parę nagród. Nie potrafi wyobrazić sobie lepszego sposobu na spędzenie dnia niż w towarzystwie wielkich bohaterów oraz mrocznych czarnych charakterów.

Fragment:

Rollan wiercił się w hamaku, bezskutecznie próbując przy­wołać sen. Szorstki jutowy materiał śmierdział, ale lepsze to niż leżenie na gołych, podmokłych deskach w towarzy­stwie szczurów, które chętnie podgryzały wystające palce albo odkryte uszy.

Zagracony areszt miał tylko jedno okno. Do tego było ono zamknięte i znajdowało się na drugim końcu korytarza, dlatego wentylacja pozostawiała sporo do życzenia. Powie­trze zalatywało stęchlizną i wyraźnie był to efekt wielu dni, jakie ta łajba spędziła na morzu. Stary drewniany kadłub szkunera zajętego przez Przysięgłych jęczał pod spieniony­mi falami. Wokół dało się słyszeć syk, trzask i krzyk

– Znowu się zaczyna – powiedział Conor.

Rollan niechętnie otworzył oczy. Łypiąc spod przymru­żonych powiek, przyzwyczajał się do panującego pod po­kładem mroku, aż zobaczył swoich przyjaciół. Conor stał przygarbiony przy prętach celi, ramiona zwiesił na drugą stronę pordzewiałych krat. Przechylił głowę i nasłuchiwał. Skrzywił się, słysząc kolejny krzyk. Rollan wytoczył się z hamaka i przeszedł obok Abeke, którą obudził dochodzą­cy z góry hałas. Dziewczyna zazgrzytała zębami.

– To Kordelia – oznajmiła. – Kordelia Życzliwa.

Meilin dołączyła do Conora przy kratach i wzdrygnęła się na trzeci krzyk, głośniejszy i jeszcze bardziej przeszywają­cy niż poprzednio.

– Biedny człowiek.

– Jeśli dalej będzie go męczyć, to kto stanie za sterem? – zapytał Rollan.

– Jak myślisz, co zrobił? – odparła Abeke.

Rollan wzruszył ramionami.

– Nie musiał nic robić. – Powrócił myślami do niloańskiej biblioteki w Maktabie, gdzie ich pojmano. Szukali tam Szep­tacza Burz, legendarnego symbolu więzi. Mieli po swojej stronie Takodę i Xanthe, lecz zostali zdradzeni – i aresztowa­ni – gdy udało im się odnaleźć symbol. Dwójkę ich sprzy­mierzeńców przykuto łańcuchami i zapakowano na statek płynący do Zielonej Przystani, a reszta ruszyła do Zhongu.

Conor spojrzał na kreski, które wydrapano na ścianie. Było ich piętnaście. Rozległo się następne syknięcie, a po nim krzyk, który przeszedł w żałosne skomlenie.

Byli tu uwięzieni od piętnastu dni. Tyle czasu nasłuchi­wali już złowieszczych trzasków bicza i krzyków kolej­nych pechowych biedaków, których Kordelia brała na tor­tury wyłącznie dlatego, że mogła. Ale czemu nie ich? Mimo że nienawidziła Rollana i jego towarzyszy, nie zdecydowała się dać upustu swojemu okrucieństwu i nie wymierzyła im chłosty. Lecz prędzej czy później zapewne znudzą jej się przypadkowi marynarze… A wtedy zejdzie tutaj i zajmie się jeńcami.

Chyba że nie zacznie od nich.

Męczące tygodnie na morzu nie upłynęły im w samotno­ści. Przysięgli byli łowcami nagród, a interesy najwyraźniej szły im dobrze. Polowania na Zielone Płaszcze musiały przynosić niemałe zyski, bo troje z nich zamknięto tuż obok. Przyprowadzono ich parę dni temu i pojmani nie mieli do­brych wieści. Rollan zastukał w dzielącą ich ścianę.

– Śpisz, Kofe?

Odpowiedziało mu chrząknięcie i stuknięcie, po których rozległ się kaszel.

– Oczywiście. Czy ktoś mógłby w tej sytuacji zmrużyć oko?

– Na czym skończyliśmy? – zapytał Rollan.

Kofe zaniósł się serdecznym przeponowym śmiechem, który Rollan usłyszał przez drewnianą ścianę.

– Na najlepszym posiłku, jaki kiedykolwiek jedliśmy. Moim była wiewiórka. Upieczona na rożnie, w lasach na zachód od Zielonej Przystani.

– Nie brzmi zbyt wyjątkowo.

– Chłopcze, byłem wtedy naprawdę głodny. Siedziałem pod gołym księżycem, cicho, czyli tak, jak lubisz. Nie było wtedy na świecie nikogo poza mną i Wąchaczem.

Wąchacz obwieścił swoją obecność piśnięciem. W prze­ciwieństwie do pozostałych szczur czuł się pod pokładem jak w domu.

Razem z Kofe zamknięto Lady Cranston, daleką krewną Trunswicków, i Salamana z północnego Nilo. Troje Zielo­nych Płaszczy znało Rollana i jego przyjaciół, więc poczuli się pewniej, będąc z nimi na pokładzie, nawet jeśli byli tyl­ko jeńcami.

– Myślisz, że złapali wszystkich? – spytał Rollan.

– A co, liczysz na ratunek? – odparł z westchnieniem Kofe. – Różnie może być. Przysięgli planowali to od dłuż­szego czasu. Nie złapano nas od razu tylko dlatego, że by­liśmy daleko od Zielonej Przystani, na misji. I na pewno nie my jedni. Inne Zielone Płaszcze nadal gdzieś się ukry­wają, ale skoro pojmano Olvana i Lenori, nie wygląda to dobrze. Jesteśmy zdani na siebie.

Zdani na siebie. Rollan zdążył do tego przywyknąć.

Czy aby nie miało być inaczej? Był Zielonym Płasz­czem. Starodawny zakon mógł się pochwalić licznymi so­jusznikami rozsianymi po świecie, a i tak rozbicie całej or­ganizacji zajęło wrogom zaledwie kilka miesięcy. Najwyraźniej zakon gnił od środka. Przebranym za nich oszustom udało się przeniknąć do struktur Zielonych Płasz­czy. Poznali ich tajemnice, rozgryźli słabości. Przysięgli zamordowali cesarza Zhongu na oczach grupy przyjaciół, gdy ci się odsłonili. Kiedy zadano im ten cios, Zielone Płaszcze zostały czym prędzej oskarżone i uwięzione.

Uwięzione. Tak jak teraz. Ucieczka była jednak możliwa.

 

Wasze komentarze

dzisiaj, 1 godz temu
poniedziałek, 1.3.2021 10:53
wtorek, 23.2.2021 09:13
poniedziałek, 22.2.2021 14:34
poniedziałek, 22.2.2021 09:07
1
środa, 17.2.2021 10:35
wtorek, 16.2.2021 14:19
1
piątek, 12.2.2021 12:54
czwartek, 11.2.2021 11:00
Wymarzone wesele
Wymarzone wesele
Mati Autogaz
Mati Autogaz