komunikaty.doba.pl
wesele.doba.pl
PKS
PKP
ZKM
WALUTY
FORUM
LOTTO

czwartek, 22 lutego 2018

Marty, Malgorzaty

Z Zamościa do Pieszyc - ostatnia droga majora Korytki

niedziela, 3.12.2017 09:45 , komentarze: 5 , odsłony: 5022
kategorie artykułu:

„Niemcy użyli do walki czołgów. Odgłos strzelaniny obudził nas – pisał w swoich wspomnieniach ksiądz Franciszek Zawisza. – Z okien wikariatu obserwowałem odcinek walki, która zakończyła się w kancelarii parafii kolegiackiej. Tam bronił się ranny major Korytko…” 

Do wspomnianych walk doszło w nocy z 19 na 20 września 1939 roku w Zamościu, kiedy to dowodzony przez podpułkownika Stanisława Gumowskiego pododział 2. rezerwowego pułku piechoty – jak wynika ze spisanej później relacji majora Pawła Korytki – w sile trzech oficerów i 80 szeregowych próbował odbić miasto z rąk Niemców (inne źródła mówią o większej liczbie atakujących Polaków).

KRWAWE WALKI O ZAMOŚĆ

Polscy żołnierze około godziny 4.30 wkroczyli do Zamościa od strony ulicy Okrzei i korzystając z zaskoczenia zajęli prawie połowę Starego Miasta, docierając do Rynku. Wkrótce jednak Niemcy przeszli do kontrataku. Około godziny 6 rano do walki ruszyły hitlerowskie czołgi. Jak wynika z relacji kapitana J. Juszkiewicza „z okien strzelali Niemcy z broni maszynowej i rzucali granaty, z innych polskie kobiety rzucały nam kwiaty”.

Dramatyczny opis walk daje również sam major Korytko, którego relację spisała wkrótce w szpitalu pani Maria z Horodyskich Kowerska. Tak wspomnianą relację, opisującą wkroczenie Polaków do Zamościa, spisał podpułkownik Stefan M. Dobrowolski:

„Weszli do miasta nie spotykając oporu. Dopiero w śródmieściu natarli na nich Niemcy ze wszystkich stron. Major ostrzeliwując się z pistoletu wpadł do ogrodu miejscowej kolegiaty i potem do jakiejś izby, skąd przez okno strzelał. Postrzał w prawy obojczyk obezwładnił mu rękę a granat poranił nogi, ale przerzuciwszy pistolet do lewej ręki bronił się dalej do chwili, gdy po wybuchu drugiego granatu nie mógł już dłużej stawiać oporu. Niemcy wpadli do izby i wynieśli go na wpół przytomnego”.

Próba zdobycia Zamościa nie powiodła się. Wsparcie nie nadeszło. Pododdział, który miał atakować miasto od strony Chełma został rozbity po drodze i do Zamościa nigdy nie dotarł. W walkach o Zamość zginęło około 50 polskich żołnierzy. Niemcy stracili łącznie około 130 zabitych i rannych oraz znaczną liczbę pojazdów.

SAMOLOTEM DO WROCŁAWIA

Niemcy docenili poświęcenie ciężko rannego polskiego majora. W 1939 roku zdarzały się i takie przypadki. Z inicjatywy oficerów wrogiej armii major Paweł Korytko przetransportowany został z Zamościa samolotem do szpitala we Wrocławiu. Mimo podejmowanych prób leczenia stan polskiego oficera systematycznie się pogarszał. Major miał 55 lat, od dawna był w stanie spoczynku, nie miał żadnego przydziału, jednak założył stary mundur i na ochotnika zgłosił się „w jakimś dowództwie w Lublinie” do walki z niemieckim najazdem. Ze wspomnień przytaczanych przez ppłk. Dobrowolskiego wynika, że major Korytko jeszcze przed walkami o Zamość był w dość kiepskim stanie zdrowia. Pewnie tym trudniej było jego osłabionemu organizmowi uporać się z poważnymi ranami. 4 października rannego majora przetransportowano do szpitala leżącego około 60 kilometrów na południe od Wrocławia – do niewielkiego miasta… Peteswaldau, czyli do dzisiejszych Pieszyc.

W pieszyckim szpitalu przebywali w tamtym czasie również inni ranni żołnierze Wojska Polskiego, którzy trafili do niemieckiej niewoli. Wielu z nich w bardzo ciężkim stanie. Przez pewien czas pozwalano, by w tym odległym od rodzinnych stron miejscu rannego oficera odwiedzała jego żona. Wkrótce jednak hitlerowskie władze przestały się na to zgadzać. Pieszyce, miasteczko położone u stóp malowniczych Gór Sowich, stać się miało ostatnim miejscem, jakie oglądał dzielny oficer. Ponad dwa miesiące po zakończeniu dramatycznych walk o Zamość, 3 grudnia 1939 roku, major Paweł Korytko zmarł.

Z opublikowanej w roku 1969 relacji podpułkownika Dobrowolskiego wynika, że major pochowany został w roku 1939 we Wrocławiu. Z powojennego „Wykazu zwłok przewiezionych z cmentarza z Pieszyc do Wrocławia w roku 1949” wynika jednak, że na wrocławską nekropolię trafił dopiero 10 lat po śmierci, a przez cały ten czas jego doczesne szczątki spoczywały na cmentarzu w Pieszycach. Spoczywały tam obok 44 ciał innych polskich żołnierzy zmarłych na tym terenie pod koniec 1939 i na początku 1940 roku.

ELEGANCKI OFICER I… DWA WIELBŁĄDY

Paweł Korytko urodził się 6 września 1884 roku w Suchodole nad Zbruczem. Jak można dowiedzieć się z realacji podpułkownika Stefana Dobrowolskiego, Pochodził ze starej polskiej rodziny, wzmiankowanej w dokumentach już w XIV wieku. Uczył się w Krakowie i Wiedniu. W czasie I wojny światowej służył w austriackim 2. Pułku Dragonów, by w roku 1918 wstąpić do Wojska Polskiego, do sławnego 1. Pułku Ułanów Krechowieckich, którym w roku 1920 nawet „przejściowo dowodził”. Jednostka ta wsławiła się w czasie wojny polsko-bolszewickiej walkami z armią konną Siemiona Budionnego. Walczyła między innymi pod Korosteniem, Ostrogiem oraz… Zamościem. Ppłk Dobrowolski (przez pewien czas podkomendny majora Korytki) pisał o nim jako o jednym „z dzielniejszych oficerów 1. Pułku Ułanów Krechowickich, który (…) zapisał się w historii tego sławnego pułku”. W roku 1921 major dowodził jeszcze stacjonującym w Tarnowie szwadronem zapasowym pułku, czyli tak zwaną „kadrą”. Jak wspomina ppłk Dobrowolski „kadra składała się z samych półinwalidów, tak ludzkich, jak i końskich oraz z dwóch wielbłądów (sic!), zafasowanych swego czasu na Ukrainie”. Opowiadając o majorze Korytce pisał też: „Muszę zaznaczyć, że major, człowiek pełen cnót i zalet, miał, w naszym przynajmniej pojęciu, jedną niesamowitą wadę: budził się o 4-tej rano i uważał, że wszyscy muszą już o tej porze być na nogach!” (…) „Ten elegancki oficer i „stary rygorzysta” potrafił być równie wymagający dla innych, jak dla siebie”.

Wkrótce po zakończeniu wojny z bolszewikami major odszedł do rezerwy. Miał wtedy 37 lat. Ustatkował się. Ożenił z panną – tak jak i on pochodzącą z kresów – Ewą Alexandrowicz. Miał dwóch synów – Tomasza oraz Stanisława. Zarządzał kilkoma gospodarstwami, ale ostatecznie osiedlił się na Kielecczyźnie, w majątku… Sowia Góra. Z tamtym miejscem związał się na następne lata. Nie mógł wówczas wiedzieć, że w roku 1939 przyjdzie mu pożegnać się z tym światem z daleka od znanych sobie stron – w obcych mu Pieszycach, u podnóża góry, której nazwa – Wielka Sowa – mogła jednak kojarzyć się z domem.

PRZYPADKOWE SPOTKANIE… PO ŚMIERCI

Niektóre zdarzenia, na pierwszy rzut oka zupełnie od siebie niezależne, czasami wydają się jednak w jakiś dziwny sposób powiązane. Nawet jeśli trudno odczytać sens tych związków, niełatwo też skwitować je słowem „przypadek”.

Oto bowiem cytowany wyżej podpułkownik Stefan M. Dobrowolski, na którego relacji opiera się w dużym stopniu niniejszy tekst, ożenił się w Londynie z młodszą siostrą Ewy Korytkowej – Anną, stając się w ten sposób szwagrem majora. „Przypadek” polega na tym, że drugi szwagier podpułkownika – mąż jego siostry – też był jeńcem kampanii roku 1939, a los zaprowadził go do leżącej obok Pieszyc… Bielawy, gdzie zmarł niespełna rok później od majora Korytki, we wrześniu 1940 roku. Tym drugim szwagrem był… dowódca morskiej obrony wybrzeża – kontradmirał Stefan Frankowski, którego pochowano w Bielawie. Cmentarze w Pieszycach i Bielawie dzieli od siebie niespełna 5 kilometrów. Po wojnie szczątki obu zostały ekshumowane, by trafić na jeden Cmentarz Wojenny Żołnierzy Polskich we Wrocławiu.

„Ci dwaj ludzie – pisze podpułkownik Dobrowolski – nigdy się za życia nie znali, może nawet nie wiedzieli o sobie – dopiero śmierć ich złączyła i wspólne groby”.

Można chyba dodać, że połączyło ich też miejsce, gdzie zakończyli życie i swoją służbę dla Polski. Miejsce, które w chwili ich śmierci znajdowało się jeszcze poza granicami Rzeczypospolitej, a które dzięki nim już w roku 1939 i 1940 stało się zdecydowanie bardziej polskie.

Jarosław Kresa

Źródła:

„Wojenne wspomnienia ks. Franciszka Zawiszy”, Archiwariusz Zamojski 2003

Ppłk Stefan M. Dobrowolski, „Major Paweł Korytko”, Przegląd kawalerii i broni pancernej – kwartalnik historyczny, nr 56, Londyn 1969

„Wrzesień 1939 – próba odbicia Zamościa”, Zamościopedia Andrzeja Kędziory, www.zamosciopedia.pl

„Wykaz zwłok przewiezionych z cmentarza z Pieszyc do Wrocławia w roku 1949”

 

Wasze komentarze

Co to za komunistyczny bełkot
poniedziałek, 04.12.2017 19:28 autor: AK
Niebywała historia ludzi i miejsca.W takie wydarzenia bogata jest nasza...
poniedziałek, 04.12.2017 15:40 autor: pieszyczanka
Czesc i chwala ICH pamieci!!!
poniedziałek, 04.12.2017 11:50 autor: Jozek z Uciechowa.
dzisiaj, 1 godz temu
8
środa, 21.2.2018 10:05
28
poniedziałek, 19.2.2018 13:14
poniedziałek, 19.2.2018 01:00
10
niedziela, 18.2.2018 23:15
56
niedziela, 18.2.2018 09:25
24
czwartek, 15.2.2018 21:19
59
Mati Autogaz
Mati Autogaz
Okna Wochnik
Okna Wochnik
Tomograf3D
Tomograf3D
Autocentrum JOL-LAK
Autocentrum JOL-LAK
Autorejestrowanie
Autorejestrowanie
Mechanika AUTO HAMMER
Mechanika AUTO HAMMER
www.kasprowiczauto.pl
www.kasprowiczauto.pl
Szpital LATAWIEC
Szpital LATAWIEC
HURTOWNIA SIGMA
HURTOWNIA SIGMA
Katrin salon kosmetyczny
Katrin salon kosmetyczny
Restauracja Gaspar
Restauracja Gaspar
KROS-SKI Bielawa
KROS-SKI Bielawa
Restauracja Teatralna
Restauracja Teatralna
SKUP AUT
SKUP AUT
Sprzęt rehabilitacyjny
Sprzęt rehabilitacyjny
Radiotaxi BIS
Radiotaxi BIS
Studio Językowe Status
Studio Językowe Status
Wymarzone wesele
Wymarzone wesele
Impress kurs tańca
Impress kurs tańca
Miral
Miral